środa, 10 grudnia 2014

Marzenia maszynistki


tytuł: Miłość pisana na maszynie
tytuł oryg.: The Typewriter Girl
autor: Alison Atlee
wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN
rok wydania: 2014
ilość stron: 320

moja ocena: 5/10

Nie mam feministycznych zapędów, nigdy nie miałam. Jednak lubię silne i charakterne kobiety, które wiedzą czego chcą i nie boją się sięgać po marzenia. Betsey Dobson, bohaterka powieści „Miłość pisana na maszynie” Alison Atlee, jest jedną z nich.

Akcja powieści Alison Atlee rozgrywa się w Anglii na przełomie XIX i XX wieku. Maszynistka Betsey Dobson zostaje przyłapana na fałszerstwie listu polecającego, po czym z wielkim hukiem i w skandalicznych okolicznościach porzuca pracę. Dziewczyna żegna się z siostrą i wyjeżdża do nadmorskiej miejscowości Idensea. W pociągu pakuje się w kolejne kłopoty, ale ma nadzieję, że na miejscu uda jej się wytłumaczyć całe zamieszanie oraz skontaktować się z Johnem Jonesem -  człowiekiem, który obiecał jej pracę. Po dotarciu na miejsce okazuje się, że pan Jones czeka na peronie na swoją ukochaną. Zaskoczony nieoczekiwanym spotkaniem mężczyzna postanawia wyciągnąć do Betsey pomocną dłoń. 

Trzeba przyznać, że Betsey Dobson ma charakterek. Dziewczyna jest pewna siebie, inteligentna i zaradna. Nie godzi się na rolę głupiutkiej gąski, która powinna ładnie prezentować się u boku mężczyzny i z pokornie opuszczoną głową dbać o rodzinę. Betsey jest pomysłowa, ma biznesowe zacięcie i świetnie sprawdza się w roli organizatorki. Problem w tym, że jako kobieta znajduje się na z góry straconej pozycji. Jej walka o własne prawa, a poniekąd także o prawa innych kobiet oraz uświadamianie mężczyznom, że choć nosi sukienki jest równie wartościowym pracownikiem, jest doprawdy imponująca. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że  Betsey zupełnie nie nadaje się na damę...

Mówiąc szczerze nawet według dzisiejszych standardów Betsey Dobson jest po prostu puszczalska. Co gorsza jej rozwiązłość nie ma nic wspólnego z miłością, czy nadziejami naiwnej panny na szybkie zamążpójście, ale wiąże się z wyrachowaniem. Bohaterka wie jak kokietować i uwodzić naiwniaków, żeby osiągnąć własne cele. W przeszłości bez oporów wskakiwała do łóżka kolejnym mężczyznom, którzy akurat byli jej do czegoś potrzebni. Do tego głośno przeklina i rzuca nieprzyjemne komentarze. To prawda, że Betsey, podobnie jak Jane Eyre, łamie konwenanse, wyprzedza epokę, w której żyje i jest zapowiedzią nadchodzących zmian. Ale bohaterka Charlotte Brontë przez cały czas pozostaje damą, ma klasę i kieruje się dobrym sercem, czego niestety nie można powiedzieć o  pannie Dobson. 

Z kolei John Jones to prawy i dobry człowiek, wizjoner i społecznik, który dochodzi do wszystkiego swoją ciężką pracą. Mężczyzna miota się między dwiema kobietami, między pragnieniem miłości, a pożądaniem. Jego postać została świetnie wykreowana, dzięki temu zaangażowałam się w jego perypetie bardziej niż niż w historię Betsey. Uczucie rodzące się między bohaterami sprawiło, że miałam ochotę protestować. Co prawda wątek romantyczny został poprowadzony w interesujący sposób, ale po prostu szkoda mi było Johna, dla takiej bohaterki jak panna Dobson. Cóż, poszedł chłopak na zmarnowanie. 

Każdy rozdział zaczyna się fragmentem z podręcznika Jak zostać mistrzem maszynopisania,  który w metaforyczny sposób odnosi się również do treści. Świetny pomysł, ale też trochę pułapka na wydawnictwo, bo porady dla maszynistek wzmagają czujność czytelnika. Rozdział 26 rozpoczyna się od wpisu: „Nikt nie lubi niechlujstwa, brudnych stron, błędów ortograficznych, ani zdań, które z powodu opuszczenia niektórych wyrazów brzmią bezsensownie.” Literówek też nikt nie lubi, a tych w tekście jest całkiem sporo. Do tego kilka stron po zacytowanym fragmencie w słowie „razy” użyto dwóch rożnych czcionek (str. 299). Korekta ewidentnie przysnęła. 

Ciekawe tło historyczne, interesujący bohaterowie i lekkie pióro autorki sprawiają, że powieść Alison Atlee czyta się szybko i przyjemnie (no może z pominięciem kilku słów, takich jak „dupczyć” i „rżnięcie”, które zupełnie nie pasują do klimatu epoki). Co prawda lekturze nie towarzyszy żadna refleksja, ale „Miłość pisana na maszynie” to tylko zwykłe czytadło. Niestety moralność i maniery Betsey Dobson pozostawiają wiele do życzenia. Chyba okazałam się zbyt konserwatywną czytelniczką, bo niestety w żaden sposób nie potrafię zrozumieć zachowania tej dziewczyny. Może Wy, kobiety drogie, spojrzycie na nią łagodniejszym okiem. Ja jednak będę się trzymać swojej wersji. 


***
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Domu Wydawniczego PWN!



28 komentarzy:

  1. Ja sobie tylko pomyślałam, że faktycznie Betsey trochę się nie szanuje, nazwę to tak, ale nie oceniłam jej aż tak surowo, jak Ty;) Ale może to przez te zapędy feministyczne, których, jak piszesz, nie masz, a ja mam rozwinięte chyba aż za bardzo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Twoją recenzję i rozbawiły mnie nasze deklaracje z pierwszych zdań :)

      Usuń
  2. Kurczę, w pierwszej chwili myślałam, że to książka idealna dla mnie, ale później przekonałam się, że raczej nie :\ Dzięki za ostrzeżenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę, ale widziałam same pozytywne recenzję, więc możliwe, że tylko mi lektura nie podeszła :)

      Usuń
  3. Szkoda, że bohaterka nie ma "klasy: i jest taka wyrachowana- z tego powodu raczej nie wzbudzi mojej sympatii, ale co do samej książki- jak bi mi w ręce trafiła to czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy tytuł zaintrygował mnie, szkoda tylko, że treść nie warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła nie jest zła, to Betsey jest słabym elementem powieści :)

      Usuń
  5. Nie lubię jak bohaterki są w taki sposób kreowane...

    OdpowiedzUsuń
  6. Um... nie będę marnować czasu na tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej spędzić czas z fajniejszą lekturą :)

      Usuń
  7. Ciepła i optymistyczna okładka różniąca się jednak z tego co piszesz od treści. Sądzę, że ta książka również nie jest dla mnie i mogłabym mieć podobne odczucia podczas czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest prześlicznie romantyczna :)

      Usuń
  8. Za tę wyjątkowo nieprzyjemną bohaterkę podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż taka zła może nie jest, ale dziwnym trafem wszyscy pozostali bohaterowie okazali się fajniej wykreowani :)

      Usuń
  9. Sam pomysł... maszynistka... Pewnie jak na czytadło całkiem niezła. Ja nie będę patrzeć, bo wiem, jak przyjmuję takie książki, ale to.. kolejny tytuł mi kompletnie obcy - lubię takie tu u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie od czasu do czasu ciągnie do takich czytadeł, chociaż zarzekam się, że wcale ich nie lubię :)n Po prostu czasem muszę poczytać o czyjejś miłości :D

      Usuń
  10. Mam na półce. Wkrótce będę czytać. Ciekawa jestem jak ja ją odbiorę...

    OdpowiedzUsuń
  11. A mnie intryguje ten tytuł i jeśli tylko będzie możliwość to sięgnę po książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie Ci się podobać :)

      Usuń
  12. Mi byłoby szkoda raczej tego mężczyzny niż głównej bohaterki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi właśnie było żal Johna. Fajny facet :)

      Usuń
  13. Gdy przeczytałam zarys fabuły w mojej głowie już zaczęły śmigać myśli w stylu: "to coś dla mnie". Niestety (i chwała Ci za to!) nie opisałam powyższej pozycji w dobrym świetle, także żeby nie ryzykować zmarnowanym czasem, po prostu sobie ja odpuszczę ;) W sumie to i tak nie zainteresowałaby mnie gdybym ją zauważyła w księgarni. Więc sprawa rozwiązana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda nie czuję jakbym zmarnowała czas nad tą książką, ale też nic nie zyskałam, więc niby można przeczytać, ale czy jest sens? :)

      Usuń
  14. Jak widzę książkę z "miłością" w tytule, to od razu jestem sceptyczna i ciężko mnie przekonać do sięgnięcia po nią. Tą widziałam, oczarowana okładką sięgnęłam po nią, ale jakoś mnie tematyka nie porwała. A teraz, czytając Twoją opinię, przekonałam się, że rację mój nos czytelniczy miał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj miał, ja po opisie z okładki spodziewałam się czegoś innego :)

      Usuń