piątek, 5 grudnia 2014

Kot i jego człowiek


tytuł: Świat według Boba. Dalsze przygody ulicznego kota i jego człowieka
tytuł oryg.: The World According to Bob: The further adventures of one man and his street-wise cat
autor: James Bowen
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
rok wydania: 2014
ilość stron: 288

moja ocena: 9/10

Czasami ludzie kpią z przywiązania innych ludzi do zwierząt. Żartują z babć, które kupują pieskom ubranka na zimę, albo w tramwajach trzymają na kolanach koty i opowiadają im o świecie znajdującym się za oknem. Niektórzy protestują, że żadna relacja ze zwierzęciem nie zastąpi tej z drugim człowiekiem. Może to i prawda, ale często przyjaciel na czterech łapach chroni przed samotnością i nadaje sens życiu. James Bowen i jego rudy kot są tego najlepszym przykładem.

„Świat według Boba. Dalsze przygody ulicznego kota i jego człowieka” to już druga książka Jamesa. Od chwili, gdy były narkoman przygarnął bezdomnego, chorego kota minęło trochę czasu. Bob i jego człowiek całkiem dobrze sobie radzą, choć James potrafi przyciągać kłopoty jak magnes. Pewnego dnia muzyk uliczny dostaje niecodzienną propozycję. Jak poradzi sobie z nowym wyzwaniem? Pewne jest jedno – Bob ze wszystkich sił będzie wspierał przyjaciela.

Opowieść Jamesa przeczytałam jednym tchem. Historyjki z codziennego życia kota i jego pana na przemian wzruszały mnie i bawiły. Na pozór nie ma w nich nic nadzwyczajnego, ale pod powierzchnią słów można wyczuć ogromną miłość, jaką darzą się człowiek i kot. Sama uwielbiam mojego psa i nie wyobrażam sobie bez niego życia, dlatego szybko złapałam wspólny język z autorem. Bowen okazał się fantastycznym facetem, który pomimo wielu problemów jakimś cudem wyszedł na prostą. Właściwie ten „cud” kradnie mu całe show, bo bezsprzeczną gwiazdą jest tutaj Bob – rudy kocur, który postanowił zaopiekować się pokiereszowanym przez życie człowiekiem. 


James twierdzi, że nie rozumie dlaczego historia jego i Boba tak podoba się ludziom. Ale wystarczy przeczytać książkę, żeby wszystko stało się jasne. W dzisiejszym zagonionym, brutalnym i egoistycznym świecie opowieść o bezinteresownej przyjaźni po prostu wzrusza. James przez cały czas jest autentyczny, nie udaje lepszego niż jest w rzeczywistości, właściwie nie oczekuje od życia niczego nadzwyczajnego. Chce tylko zarabiać na rachunki i jedzenie dla siebie i kota. Chce kochać i być kochanym. A to przecież tak niewiele.

Może podeszłam do lektury zbyt entuzjastycznie, ale historia Boba i Jamesa chwyciła mnie za serce i wywołała burzę emocji. Lektura książki nie wyniesie was na literackie wyżyny, bo styl autora jest mocno przeciętny i przypomina raczej luźną gadaninę kumpla przy wspólnej kawie. Ale to nie o czytelnicze uniesienia tutaj chodzi, ale szczerą opowieść byłego narkomana, który pewnie już by dziś nie żył, gdyby w jego życiu nie pojawiło się rude kocisko. „Świat według Boba” to piękna i wzruszająca historia o miłości, która zmienia życie, pomaga powstać z kolan i pcha człowieka do przodu. I to wszystko bez omdleń i romantycznych westchnień. Za to z ciepłym spojrzeniem zielonych, kocich oczu.

PS
Oczywiście nie trudno się domyślić, że największą radochę sprawił mi fragment, w którym James i Bob poznają Paula McCartneya!

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Dagmarze i wydawnictwu Nasza Księgarnia!

27 komentarzy:

  1. Świetny tytuł posta :D Mój brat kiedyś wyczytał, że jak kot się łasi do jakiegoś człowieka to znaczy, że uważa go za swoją własność :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszelkie książki, filmy, etc., które pokazują miłość człowieka do zwierzęcia - jestem za. Ten rudzielec jest przekochany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam książki tego typu, zupełnie mnie nie nudzą, a najczęściej płaczę na końcu :D

      Usuń
  3. Ale fajna książka :)) Będę mieć go na uwadze, bo czuję, że przygody kota i jego pana spodobały by mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto :) Boba i Jamesa nie da się nie lubić :)

      Usuń
  4. Jako fanka kotów, jestem za taką historią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będziesz zawiedziona przygodami Boba :)

      Usuń
  5. Czytałam już o tej historii... tytuł świetny:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie dla mnie. Uwielbiam takie historie, o ciepłej, bezinteresownej przyjaźni człowieka ze zwierzakiem. Wzruszam się jak głupia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jest nas dwie :) Zawsze płaczę nad książkami tego typu :) Tym razem też zakręciła mi się łezka w oku :)

      Usuń
    2. To jest nas trzy :) - ja zawsze ryczę jak głupia :D

      Usuń
  7. Bardzo lubię takie historię, więc sięgnę po nią z ogromną przyjemnością. Ale najpierw muszę nadrobić zaległości związane z częścią pierwszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już zamówiłam :) Jutro powinna być na poczcie :)

      Usuń
  8. Jak jest kot to ja 'biere' i czytam ! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. To musiała być ciekawa lektura. Kto wie, może kiedyś po nią sięgnę, ale najpierw musiałabym poznać pierwszą część ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji zachęcam do wzięcia udziału w moim konkursie:
      http://literaturomania.blogspot.com/2014/12/pomikoajkowy-konkurs-ksiazkowy.html

      Usuń
    2. W konusie biorę udział :D
      W tym przypadku znajomość części pierwszej nie jest konieczna :)

      Usuń
  10. Świetny tytuł, bardzo fajnie odwróciłaś te role. ;) A książka wydaje się ciekawa, taka akurat dla miłośników zwierząt. Też słyszę czasem żarty ze starszych kobiet opiekujących się kotami, strasznie to przykre. Nie lubię też, kiedy ludzie zaraz zaczynają porównywać przyjaźń z człowiekiem i przyjaźń ze zwierzęciem, oczywiście na niekorzyść tej drugiej (choć trafiają się tacy, co mówią odwrotnie: ludzie są źli, tylko zwierzę, na ogół pies lub kot, jest bezinteresowne i wierne; przesada w tę stronę też nie jest dobra). Dopóki sama nie adoptowałam pierwszego szczeniaka, chyba nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak zróżnicowane charaktery miewają zwierzęta (w tym wypadku akurat psy) i, co za tym idzie, jak fajną relację można z nimi nawiązać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze do niedawna miałam dwa psy (jeden z nich biega już po niebieskich pastwiskach) - mamusię i synka i miały zupełnie dwa różne charaktery. Jeden był wyniosły i dumny, a drugi to taka słodka przylepa, która uwielbia siedzieć na kolanach :)

      Usuń
  11. Mimo, że lubię zwierzątka, a w tym koty to na książkę chyba bym się nie skusiła. Myślę, że męczyłabym się podczas jej czytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyda się czasem taka lektura. A że mam podobnego kota, więc tym bardziej by mi ta historia odpowiadała. A najlepiej by było, gdyby mój kocur zaprowadził mnie do któregokolwiek Beatlesa.

    OdpowiedzUsuń