wtorek, 16 grudnia 2014

Cygańska piosenka o wolności



tytuł: Dziewczynko, roznieć ogieniek
tytuł oryg.: Děvčátko, rozdělej ohníček: Na cikňi na
autor: Martin Šmaus
wydawnictwo: Książkowe Klimaty
rok wydania: 2013
ilość stron: 334

moja ocena: 8/10

Widząc człowieka o śniadej karnacji, ciemnych, rozmarzonych oczach, romskich rysach twarzy, u większości automatycznie włącza się ostrzegawcza lampka. No tak, Cygan. Nie ważne jak się nazywa, jaką ma osobowość, co lubi, gdzie pracuje. Najpewniej nigdzie nie pracuje, bo to przecież Cygan. A więc złodziej, oszust, lawirant, kombinator. Chyba nie ma drugiej, tak znienawidzonej grupy etnicznej. Dzięki powieści Martina Šmausa „Dziewczynko, roznieć ogieniek” przekonałam się, że ludzka nienawiść nie zna granic, a „cygański” problem dotyka całego naszego europejskiego podwórka.

W dzisiejszych czasach dużo mówi się o tolerancji, akceptacji i zrozumieniu dla tych, którzy różnią się od nas. Ale Cyganie wciąż wzbudzają złe skojarzenia. Prawdę powiedziawszy przez lata zapracowali sobie na swoją opinię i choć od bardzo dawna nie spotkało mnie nic przykrego ze strony Romów, to jednak wspomnienia z dzieciństwa zapisały się w mej pamięci tak bardzo, że Cyganie natychmiast wzbudzają moją nieufność i nakazują zachować dystans. Nie jestem z tego dumna, a po lekturze prozy Šmausa czuję tylko palący wstyd. 

Bohaterem powieści Martina Šmausa jest Andrejko Dunka – mały, sprytny Cyganek, którego wujek zabiera do miasta, żeby tam chłopiec mój rozwinąć swój kombinatorski talent. Wyrwany z wiejskiego środowiska, bezpiecznego domu z kochającą mamusią, czterolatek poznaje brutalny świat. Ciocia nie jest opiekuńcza, a wujek dba tylko o pieniądze. Chłopczyk chodzi głodny, brudny i zaniedbany. Ale o to właśnie chodzi, bo im żałośniej wygląda, im większą wzbudza litość, to tym łatwiej wyłudza pieniądze od ludzi na ulicy. Mijają kolejne lata biedy, głodu i chłodu, losy Andrejka nie układają się pomyślnie, aż do chwili, kiedy młodzieniec spotyka na swej drodze miłość. Tą pierwszą, prawdziwą, szaleńczą, która jest w stanie wywrócić do góry nogami całe życie człowieka. Ale czy miłość może odmienić cygański los?

„Kiedy Juraja nachodziła chandra, zaszywał się w pasiece i tam zwierzał się pszczołom, że dzisiaj na świecie nie ma już miejsca ani dla koni, ani dla Cyganów. Wysłużonego konia można z pękającym sercem zaprowadzić do rzeźni, ale co z ludźmi? Co z tymi, którzy w upalne noce zdzierali z siebie koszule, padali w mokrą trawę i wypatrywali spadających gwiazd?”

Tytuł „Dziewczynko, roznieć ogieniek” został zaczerpnięty z pierwszego wersu starej cygańskiej pieśni. Bo muzyka w życiu Cyganów jest bardzo ważna. Tylko pieśnią potrafi Cygan wyrazić największą radość lub najdotkliwszy smutek. Proza Martina Šmausa ma w sobie coś z piosenki, rzewnej ballady, w której dominują smutne nuty, wzbudzające płacz melodie, a krótkie chwile radości nieśmiało przebijają się przez przygnębiający tekst. W swojej powieści czeski pisarz rozumie, ale nie usprawiedliwia. W praskimi domu zajętym przez Dunków znajduje się wszystko za co gadzie tak nienawidzą Cyganów, a wujek Sztefan jest ucieleśnieniem wszelkich cygańskich wad. 

Andrejko nie jest ideałem. Nie jest nieskazitelnie dobry, szlachetny i miły. Ale przynajmniej się stara. Chłopak chce znaleźć swoje miejsce w świecie, wyrwać się z toksycznego środowiska i żyć uczciwie zgodnie ze społecznymi normami. Tłumi w sobie pragnienie nieskrepowanej wolności, studzi cygańską krew i zagłusza miłość do natury. Ale okazuje się, że jego dobra wola to za mało, że nie tylko on musi się postarać. Bo w każdym miejscu Andrejko jest skazany na łaskę i niełaskę gadziów, którym nienawiść zasłania oczy.

„- Tutaj ludzie was nie lubią, Nie lubią nikogo, kto jest inny. Zawsze będzie wam z nimi trudno… Z nami. Ale i nam z wami też.”
„Dziewczynko, roznieć ogieniek” to przeraźliwie smutna, łamiąca serce powieść. Jej lektura autentycznie boli, bo Martin Šmaus uderza przede wszystkim w czytelników. W nas, którzy nie rozumiemy cygańskiej duszy, którzy wciąż kierujemy się uprzedzeniami i nie chcemy obok siebie obcych. Historia Andrejka wzbudza ogromne emocje i pozostawia czytelnika z dojmującym poczuciem winy. W moim przypadku dominuje żal i wstyd, bo mam świadomość, że gdyby taki Andrejko zjawił się w wiosce, w której mieszkam, to pewnie zgotowalibyśmy mu ten sam los.

17 komentarzy:

  1. Nie chcę ulegać stereotypom, ale mnie Cyganka kiedyś naciągnęła na pieniądze i dlatego teraz jestem bardzo ostrożna, jeśli chodzi o zaufanie do Cyganów. Wydaje mi się, że oni sami wciąż pracują na to, żeby te uprzedzenia w ludziach innych nacji umacniać. Kultura Romska, tradycje i obyczaje są bardzo interesujące i wielu z Romów to naprawdę ciekawi i wartościowi ludzie - szkoda, że taki mały mamy z tym kontakt przez różne bariery. A książka wydaje się być bardzo interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy, a przynajmniej większość, ma jakieś nieprzyjemne wspomnienia związane z Cyganami, choć ostatnio wiele się w tym względzie zmieniło. Teraz mam czasami kontakt z Cygankami w pracy, kiedy przychodzą do mnie po odbiór listów. Przeraża mnie to, że to są młode kobiety, 30, 40-latki, które potrafią się jedynie podpisać. Zawsze proszą o przeczytanie pisma, bo same nie potrafią. W dzisiejszych czasach analfabetyzm jest dla mnie jak kalectwo.

      Usuń
  2. Cudowna! Nie wiem dlaczego, ale już po tytule przeczułam, że to coś ważnego, że nie mogę przejść obojętnie. Ja do Cyganów nie miałam nigdy aż tak stereotypowego podejścia, a nawet jeśli, to w pewien sposób rozumiałam ich tułaczą naturę, ich wykorzenienie. Zawsze denerwowało mnie kojarzenie Rumunów z Cyganami i wszelkie te krzywdzące opinie, generalizowanie... Tak, chcę to przeczytać. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, z pewnością docenisz tę książkę :)

      Usuń
  3. Lubię książki, które poruszają ważne tematy, kreują ciekawych bohaterów i skłaniają do refleksji, jednak na taki ładunek emocjonalny, o jakim piszesz, trzeba być gotowym. To z pewnością nie jest lektura dla każdego i nie na każdy czas. Ale ja lubię wyzwania, lubię silne emocje i bardzo sobie cenię Czeskie Klimaty i czeską literaturę - dlatego muszę zainteresować się tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pożałujesz, u mnie na półce leżała ponad rok, zanim zdecydowałam się przeczytać :)

      Usuń
  4. Stereotypy są bardzo obecne w naszym kraju. Jednak ja nie mam zaufania do Romów. Chociaż Romowie mają naprawdę bogatą kulturę i są warci poznania. Naprawdę dobra recenzja. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa książka i przyznam, że pierwszy raz słyszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawa, choć faktycznie mało rozreklamowana. A szkoda, bo to bardzo wartościowa powieść :)

      Usuń
  6. Czeskie klimaty i społeczność Cyganów jest mi obca, może kiedyś przyjdzie czas na ich poznanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna książka, którą prezentujesz i która powinna znaleźć się na mojej półce. Coś czuję, że po nowym roku zakupy książkowe będę robiła razem z Twoim blogiem :) Domyślam się, że to wspaniała książka, tak pięknie o niej piszesz. Szkoda, że ludzie są tak nienawistnymi stworzeniami :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu z moim blogiem, a nie ze mną? :D Razem byłoby zabawniej buszować w książkach :D

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. O tak, jest w nim coś pociągającego :)

      Usuń
  9. Muszę przyznać, że jako blogerka w 100% czynisz swoją powinność- reklamujesz książki, o których istnieniu nie miałam nawet pojęcia.
    Cóż, do tej książki jestem jak najbardziej pozytywnie nastawiona. Bardzo ciekawie się zapowiada.

    OdpowiedzUsuń