piątek, 21 listopada 2014

Znakomity debiut Patryka Fijałkowskiego



tytuł: Śnieg widmo
autor: Patryk Fijałkowski
wydawnictwo: W.A.B.
rok wydania: 2014
ilość stron: 492


moja ocena: 8/10

Biała okładka, na niej tytuł odznaczony wypukłymi literami. Nazwisko autora zapisane stosunkowo niewielką czcionkę. Surowy minimalizm, który przyciąga uwagę i intryguje. A w środku prawie 500 stron tekstu. Opowieść o magii, niszczącej chorobie i ogromnej miłości, która wiele wybacza. Może nawet zbyt wiele. Imponujący i mocny debiut Patryka Fjałkowskiego. Najbardziej zaskakujące jest to, że „Śnieg widmo” wyszedł spod pióra osiemnastolatka.

Piotrek ma dwadzieścia sześć lat, fajną pracę i dwa lata starszą dziewczynę. Natomiast Laura ma poważny problem. Kobieta od lat nadużywa alkoholu, choć Piotrek robi wszystko żeby wyciągnąć ją z tego bagna. Chłopak łudzi się, że szansa na występ na prestiżowym festiwalu muzycznym doda dziewczynie sił i przywróci chęć do walki. Przypadkowe spotkanie z tajemniczym Fotografem rozpala iskierkę nadziei, że może dla Laury istnieje ratunek oraz przywraca wspomnienie o dziecięcej zabawie na zamarzniętej rzece, stoliku, muzyce i śniegu.

Patryk Fijałkowski stworzył bardzo wyrazistych i naturalistycznych bohaterów. W trakcie lektury czytelnik automatycznie zaczyna wierzyć w ich istnienie oraz angażuje się w ich losy. Szczególnie Piotrek budzi sympatię i współczucie, bo to taki sympatyczny kumpel z podwórka, którego każdy chciałby mieć w pobliżu. W powieści na pierwszy plan wysuwa się historia miłosna Piotrka i Laury. A raczej godna podziwu walka Piotra o swoją dziewczynę. Temat alkoholizmu nigdy nie jest łatwy, ale autor rozładowuje ciężką i dołującą atmosferę dzięki zręcznie wplecionym do fabuły wątkom magicznym. Baśniowość i brudny realizm przeplatają się przez cały czas i tworzą specyficzny klimat, przyciągają i uwodzą czytelnika, który przerzuca kolejne karty powieści z coraz większym zafascynowaniem i niepokojem.

Akcja powieści rozgrywa się w fikcyjnym mieście Iluczarze. Poetycko brzmiąca nazwa sugeruje, że pod powierzchnią codzienności czai się coś jeszcze, a miasteczko skrywa w sobie tajemnicę. Ale żeby ją odkryć trzeba wyjść z domu. Najlepiej po zmroku, bo noc sprzyja magii. Ale magia kryje się nie tylko między iluczarskimi ulicami, ale przede wszystkim w sposobie narracji Fijałkowskiego. Bo „Śnieg widmo” to pod względem literackim bardzo ładna i świetnie napisana powieść. Dodatkowym, pozaliterackim atutem jest grająca w tle muzyka. Odgrywa ona istotną rolę w życiu bohaterów, towarzyszy im na każdym kroku, a autor w nienachlany sposób wplata w treść tytuły lub fragmenty kolejnych piosenek. Ścieżka dźwiękowa składa się z genialnych kawałków, których sama uwielbiam słuchać. Zabrakło mi tylko The Beatles, ale przecież nie można mieć wszystkiego.

„Śnieg widmo” to wspaniała, dojrzała i dopracowana w każdym calu powieść. Gdzieś pod powierzchnią słów kryje się smutek, a ja tak bardzo lubię smutne historie. Książka Fijałkowskiego to powiew świeżości na naszym polskim podwórku i nadzieja na przyszłość. Bo skoro osiemnastolatek napisał tak zaskakująco dobrą powieść, to aż strach pomyśleć, co jeszcze pokaże w przyszłości. Gratuluję młodemu pisarzowi znakomitego debiutu. Patryk, masz prawdziwy talent. Proszę, nie zmarnuj go.

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Paulinie i Grupie Wydawniczej Foksal.

http://www.gwfoksal.pl/

24 komentarze:

  1. Coraz częściej spotyka się dobre debiuty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zawiodłam się jeszcze na żadnej polecanej przez Ciebie książce, więc oczywiście zapisuję tytuł :) To naprawdę budujące, że tak młode osoby zaczynają pisać i wydawać książki, do tego udane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna okładka!
    Autor osiemnastolatek? I taka powieść? Jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szalenie podoba mi się okładka, do tego sama fabuła też mnie w jakiś tam sposób zainteresowała, więc zapiszę tytuł i być może skuszę się w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może się skusze,. Dobrze, że książka wnosi świeżość na nasz polski rynek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobry polski debiut to jest to, co lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O, to pogratulować takiego dobrego debiutu, myślę, że nie jest łatwo wymieszać magię i brudny realizm.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie powiem. Ciekawa. Jednak nie jest z tych, które zwykle czytam więc mogłaby mi się nie spodobać... Okładka świetna, a pingwinek jeszcze lepszy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaskoczyłaś mnie, a raczej zaskoczył mnie autor. Z chęcią zapoznam się z tą książką, a za autora trzymam mocno kciuki, aby kolejne książki były jeszcze lepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Mam nadzieję, że rozwinie skrzydła i jeszcze o nim usłyszymy :)

      Usuń
  10. Dziękuję za tak przychylną recenzję. :) Wspaniale, że nie zmarnowałem Ci czasu.

    Chciałem tylko zauważyć, że można mieć wszystko - na 447str. znajdziesz "Norwegian Wood" Beatlesów. ;)

    Kłaniam się,
    Patryk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie! Jak to się stało, że przegapiłam? Chyba byłam zbyt przejęta tym, że książka mi się kończy... Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Po pierwsze: zgadam się, że książka jest dobra. Bardzo dobra.

    Mam wątpliwości co do warstwy językowo-stylistycznej recenzji. Warto popracować nad językiem. Mogę na priv wskazać rażące błędy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odrzucam Pani postów, mam tylko włączoną moderację, która pozwala mi odrzucać spamy.

      Usuń
    2. Pani Marto,
      Proszę się nie przejmować i robić swoje. Na Facebooku ta cała Natasza rozpętała aferę wokół tej recenzji. Zarzuca Pani protekcjonalizm. Szkoda, że nie widzi własnego, niczym nieuzasadnionego. "Babolce" - co za kultura! I śmieszna literówka w krótkim poście. Przyganiał kocioł.
      Pozdrawiam
      Adriana

      Usuń
  14. No to jak najszybciej muszę ją dorwać. Muszę sprawdzić na co stać młodego debiutanta :) Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Racja - jeśli już teraz autor pisze tak dobrze, strach pomyśleć co będzie za kilka lat;) Narobiłaś mi apetytu na tę powieść. A okładka pięknie minimalistyczna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że rozwinie talent i nie okaże się tylko pisarzem jednej powieści :)

      Usuń
  16. Uwielbiam, gdy powieść łączy się z muzyką i dzięki temu mam "muzyczny podkład pod lekturę". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię, kiedy gust muzyczny bohaterów powieści pokrywa się z moim, bo fajnie czytać o kawałkach, które się zna i mimowolnie odtwarzać w pamięci melodie :)

      Usuń
  17. Zainteresowałaś mnie :) Właśnie, chyba nie tyle sama książka co Twoje nią zauroczenie :) Nie wiem, czy uda mi się ją przeczytać, ale chętnie bym po nią sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń