sobota, 8 listopada 2014

Szału nie ma, jest Mara Dyer

tytuł: Mara Dyer. Tajemnica
tytuł oryg.: The Unbecoming of Mara Dyer
autor: Michelle Hodkin
wydawnictwo: YA!
rok wydania: 2014
ilość stron: 412

moja ocena: 6/10

Przeczytałam ostatnio kilka trudnych i wyczerpujących lektur, dlatego potrzebowałam intelektualnego odpoczynku. W takich przypadkach najlepiej sprawdzają się u mnie młodzieżówki. „Mara Dyer. Tajemnica” okazała się strzałem w dziesiątkę. Lekka i głupiutka historia okazała się bardziej naiwna, niż tajemnicza, ale spełniła swój cel, czyli zapewniała mi sympatyczną rozrywkę na kilka godzin.

Nastoletnia Mara budzi się w szpitalu. Zrozpaczeni rodzice informują ją, że jako jedyna wyszła cało z tragicznego wypadku, w którym zginął jej chłopak i dwie przyjaciółki. Mara nie pamięta kilku godzin poprzedzających wypadek oraz samego zdarzenia. Jest w fatalnej kondycji psychicznej, nie może się pozbierać po stracie najdroższej przyjaciółki, zaczyna słyszeć głosy i widzieć zmarłych znajomych. Żeby pomóc córce rodzina Dyerów wyprowadza się daleko od domu. Mara zaczyna wszystko od nowa i już pierwszego dnia wpada w oko chłopakowi o fatalnej reputacji...

Mara Dyer. Tajemnica” to pierwsza książka młodej amerykańskiej pisarki Michelle Hodkin. Jak na debiut powieść jest całkiem fajna, ale muszę stwierdzić, że naczytała się dziewczyna za dużo „Zmierzchu”. Co prawda Mara nie jest tak denerwująca jak Bella, ale obie są nieporadne i rozmemłane. Również Noah to niebłyszcząca kopia Edwarda, a historia miłości młodych bohaterów jest aż nazbyt podobna do tej wymyślonej przez Stephanie Meyer. Większa część powieści to klasyczny i słodki romans dla małolatów, który czyta się sympatycznie, ale bezrefleksyjnie. Pojawiające się motywy paranormalne intrygują i pozwalają mieć nadzieje, na ciekawe rozwiązanie tytułowej  tajemnicy. 

Niestety końcówka powieści trochę mnie rozczarowała. Michelle Hodkin napisała swoją książkę z myślą o kilkunastoletnich dziewczętach i to właśnie one powinny czytać podobne historie, bo „Mara Dyer. Tajemnica” to typowy paranormal dla nastolatek. Rewolucji nie będzie, ponieważ autorka nie wyszła ponad utarte schematy. Mimo wszystko czas spędzony z powieścią nie uważam za stracony, gdyż bawiłam się całkiem dobrze, a nawet zdarzyło mi się kilka razy uśmiechnąć. Nie oszukujmy się, nie jest to literatura wysokich lotów, jednak powieść spełnia swój rozrywkowy charakter. Co prawda w trakcie lektury nie padłam z wrażenia, ale mimo wszystko jestem bardzo ciekawa w jaki sposób autorka pokieruje dalszymi losami Mary Dyer. Czekam więc na kontynuację i co jakiś czas zerkam na bajeczną okładkę. Właściwie to najlepszy element całej powieści. 

***
Za możliwość przeczytania książek dziękuję Pani Ewie i Grupie Wydawniczej Foksal!

http://www.gwfoksal.pl/

29 komentarzy:

  1. A mnie akurat ta książka bardzo się podobała, zwłaszcza jej niepokojąca atmosfera.

    OdpowiedzUsuń
  2. Za mną właśnie kilka lekkich, młodzieżowych książek, więc przydałoby mi się coś choć odrobinę ambitniejszego. Zresztą na kopię "Zmierzchu" nie będę tracić czasu. Okładka zaiste piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba mi przeszły te paranormal dla nastolatek, rzadko po nie sięgam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak tak napisałaś, że w ramach intelektualnego odpoczynku wybierasz młodzieżówki, zaczęłam myśleć co w takich chwilach wybieram ja... Nie wiem. Chyba coś podróżniczego, ale tak bardzo bardzo podróżniczego. To tak na marginesie :)

    PS. Jesteś niedościgniona w czytaniu :) Co dzień wyskakuje mi na dole mojej strony - Alle You Need Is Book... I NOWY tytuł! Lubię ten moment. Zawsze na coś wartościowego u Ciebie trafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej ojej :) dziekuję za ciepłe słowa :) "Mara" akurat nie jest bardzo wartościowa, ale jako czytadełko nadaje się idealnie, a poza tym mam słabość do książek, których akcja dzieje się w szkole. Trochę mnie to dziwi, bo do swoich lat szkolnych nie tęsknie i nie wspominam tego czasu z sentymentem :)

      Usuń
  5. Bardzo podobała mi się ta książka. Miałam ostatnio za sobą kilka książek mniej lub bardziej podobnych do tego gatunku, ale większość z zakresu fantastyki i ta wypadła najlepiej. Znudzili mnie Strażnicy historii, miałam dość Nigdy nie gasną za to Mara Dyer dała mi z siebie coś fajnego, chociaż rzeczywiście ten wątek miłosny o kant dupy rozbić. Ile można czytać tych samych historyjek. Eh.. no nic. Fajna, przyjemna książka, ale rzeczywiście do najambitniejszej lektury jej zaliczyć nie można ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że czytanie sprawia przyjemność. Na resztę można przymknąć oko :)

      Usuń
  6. Fabuła osobiście mnie zachęca, ale po paranormal sięgam stosunkowo rzadko przez to, że całkiem niedawno jedna pozycja z tego gatunku troszkę mnie zawiodła i chyba mam uraz :) Ale żeby nie było- walczę z nim :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Głupiutka i bezrefleksyjna? To coś dla mnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tez czytam młodzieżówki, aby się zrelaksować. Po całym dniu jestem zmeczona. Książkę mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dobrze przeczytać recenzję tej książki pozbawioną zachwytów i po prostu taką...normalną;) Myślę, że sama oceniłabym "Marę..." podobnie;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zupełnie nie pasujesz mi do takich książek, kojarzę Cię raczej z ambitną literaturą. Cieszę się, że mimo wszystko dobrze się bawiłaś czytając, bo sama niebawem mam zamiar to zrobić, a skoro dla Ciebie "Mara" nie była taka najgorsza, to mnie pewnie też się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemniej lektury i oczywiście czekam na Twoje wrażenia :)

      Usuń
  11. Mnie osobiście najbardziej odpowiadało właśnie samo zakończenie :P Ale rzeczywiście książka to kopia Zmierzchu, a bohaterka jest naprawdę okropna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jak autorka pociągnie dalej ten temat, ale jestem trochę sceptycznie nastawiona. Mam nadzieję, że nie będzie wielkich dramatów miłosnych...

      Usuń
  12. Tak myślałam, że "Mara Dyer" może nie być tak zachwycająca, jakby się wydawało... niemniej pewnie sięgnę po nią, tylko nie w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Choć nie jestem nastoletnią dziewczynką, to książka mi się podobała. Każdy ma swoje gusta. A ja choć stara, to lubię czytać młodzieżówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez lubię,ale po prostu czytywałam lepsze :)

      Usuń
  14. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale wiele dobrego słyszałam na jej temat. Poszukam...

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przepadam za paranormal, ale wyjątkowo ten bym przeczytała ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie przepadam za tego typu literaturą, więc raczej po nią nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Okładka to na 100% mocny element powieści. A ona sam czeka cierpliwie, aż będę miała czas. Boję się tylko rozczarowania, bo to tak już bywa z tymi "nowościami", że mi się nie podobają.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja wolę rewolucje ;) Książki dla nastolatek czytam rzadko, a jeśli już to takie, które wiem, że będą dobre. Widzę, że tej dużo brakuje, ale w celu odprężenia się... może, może :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też lubię sięgnąć czasem po młodzieżówkę, ale wtedy jestem chyba bardziej wymagająca niż normalnie...

    OdpowiedzUsuń
  20. najgorzej jest naj książka rozczarowuje pod koniec...psuje całość! o wiele lepiej jest jeśli rozczarowuje na początku, a potem jest efekt wow!
    Chciałam także poinformować, iż przeniosłam się na własną domenę: okiemMK.com i dodałam Ciebie do odwiedzanych blogów, by nic mi nie umknęło.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń