wtorek, 18 listopada 2014

O cudach, wskrzeszeniach i Niebie



tytuł: Ci, którzy wrócili z zaświatów
tytuł oryg.: Tornati dall'Aldilà
autor: Antonio Socci
wydawnictwo: Esprit
rok wydania: 2014
ilość stron: 296

moja ocena: 6/10

Temat życia po śmierci budzi sporo kontrowersji i cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Sama czytałam kilka książek związanych z doświadczeniem śmierci klinicznej, dlatego nie dziwi mnie popularność publikacji tego typu. Tym razem z tą tematyką zmierzył się Włoski dziennikarz Antonio Socci (znany polskiemu czytelnikowi z kilku wcześniejszych publikacji), który w tomie „Ci, którzy wrócili z zaświatów” opisał wyniki swoich prywatnych badań.

Córka autora, 24-letni Caterina, przeżyła śmierć kliniczną. O tym co widziała po tamtej stronie opowiedziała ojcu. Zaintrygowany tematem Socci zaczął rozpytywać znajomych i okazało się, że wielu z nich przeżyło coś, czego sami nie potrafią wyjaśnić. Dalsze badania zaowocowały fascynującymi odkryciami, którymi autor dzieli się z czytelnikami. Ale zanim do tego dojdziemy Antonio Socci omawia biblijne przykłady wskrzeszeń, zaczynając od cudów samego Jezusa. Dziennikarz przedstawia również cudowne wskrzeszenia dokonywane przez świętych oraz  sięga do pism mistyków, z których wyłania się obraz nieba, piekła i czyśćca. Prezentuje świadectwa spotkań z duszami czyśćcowymi, które prosiły o modlitwę, a w końcu dociera do współczesnych przypadków przywróceń do życia.   

Doświadczenie śmierci klinicznej wymyka się racjonalnemu myśleniu. Można wierzyć w opowieści o długim tunelu z białym światłem na końcu, o krainie, której piękna nie sposób opisać słowami, lub też uśmiechać się pobłażliwie i uznać wszystko za stek bzdur. Antonio Socci ustawia się gdzieś po środku i próbuje spojrzeć na wszystko z dystansem. Z pomocą szkiełka i oka autor zerka w kierunku Nieba i tych, którzy przekroczyli cienką granicę między życiem i śmiercią. Nie nazwałabym jego badań śledztwem, choć pada przynajmniej kilka trupów, a wnioski, do których dochodzi autor są doprawdy fascynujące. 

Tomik „Ci, którzy wrócili z zaświatów” Antoniego Socci nie jest pierwszym, który traktuje o doświadczeniu śmierci klinicznej. Wybór publikacji tego typu jest imponujący i jestem przekonana, że nawet czytelnicy nie zainteresowani tematyką potrafią wymienić przynajmniej dwa konkretne tytuły (mi z automatu nasunęło się pięć, a przypuszczam, że po dłuższym zastanowieniu wymieliłabym jeszcze kilka). Książka Socciego wyróżnia się próbą kompleksowego i naukowego podejścia do tematu. Styl autora jest jasny i klarowny, dziennikarz posługuje się lekkim piórem, a dzięki krótkim rozdziałom czytelnik odnosi wrażenie wartkiej akcji.

W rozdziałach dotyczących wskrzeszeń dokonanych przez Chrystusa nie podobało mi się to, że autor posiłkuje się objawieniami włoskiej pisarki Marii Valtorty, które nie zostały oficjalnie uznane przez Kościół Katolicki. Przeczytałam w tym roku ponownie wszystkie cztery Ewangelie, dlatego fragmenty wykorzystane przez dziennikarza od razu wzmogły moją czujność, bo już na pierwszy rzut oka wyglądają na naciągane. Tym samym Socci traci dla mnie na wiarygodności, ale oczywiście, to od indywidualnej oceny czytelnika zależy czy uwierzy autorowi. 

Mimo wszystko książka „Ci, którzy wrócili z zaświatów” daje do myślenia i stanowi ciekawą przeciwwagę dla publikacji tego typu. Warto przeczytać, choćby po to, żeby zmierzyć się z trudnym, kontrowersyjnym i popularnym, a nawet popkulturalnym tematem życia po śmierci. 


***
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Małgosi i wydawnictwu Esprit! 


18 komentarzy:

  1. Lubię od czadu do czasu sięgnąć po taka publikację i pomimo jej naciągniecia niektórych faktów z chęcią po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno daje do myślenia, ale ja z wielkim sceptycyzmem podchodzę do takich publikacji. Zresztą, widzę, że nie tylko ja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sceptycyzm zmusza do myślenia, a to też ważne, żeby roztrząsać dręczące nas wątpliwości. Chętnie pogadałabym z kimś na temat książki "na żywo". Bardzo ciekawi mnie jakie wrażenie tomik robi na innych i czy ktoś zwrócił uwagę na to samo co ja :)

      Usuń
  3. Mówię zdecydowane nie dla takich książek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami lubię przeczytać takie książki, ale nie zawsze mnie do nich ciągnie. Tym razem nie jestem szczególnie zainteresowana i odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy temat :) nie będę specjalnie rozglądała się za książką, ale jak trafię to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też zdarzyło mi się sięgnąć po publikacje na ten temat... Wydaje mi się, że podskórnie ciągle szukamy jakiegoś "dowodu". Nie dziwię się, że autor po przeżyciach z córką zajął się tematem tabu, ale niepokoi mnie z kolei "naciąganie faktów". W tak delikatnym temacie - jest wielką wadą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku chodzi o naciągnie Biblijnych faktów, bo akurat te można wyłapać znając Pismo Święte. Cała reszta nie wzbudziła moich wątpliwości :)

      Usuń
  7. Takie książki bardzo mnie interesują :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba wiesz, że to książka idealna dla mnie? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam czasami takie książki, więc czemu nie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. No i przedostatni akapit mnie zniechęcił;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko trzy maleńkie rozdzialiki, warto machnąć ręką, żeby poznać resztę, choć trochę mnie dziwi, że autor skorzystał akurat z takiej "pomocy" :)

      Usuń
  11. Odkąd całkiem niedawno oglądałam "Niebo istnieje... naprawdę!" coraz chętniej chcę sięgnąć po tą tematykę.
    Z pewnością każdy na powyższą pozycje się nie skusi. Prosta piłka- albo ktoś wierzy albo i nie.
    Szczerze to nie przekonuje mnie powyższa lektura. O ile tematyką jestem jak najbardziej zainteresowana, to czuję niechęć. Dlaczego? Cóż, wspominasz, że autor podchodzi do życia po śmierci z dystansem przy pomocy szkiełka i oka. A z tego wnioskowałabym, że nie widzi "oczami duszy" i tym samym przyłączam się do Twojego zdania- traci na wiarygodności.
    Więc może po nią sięgnę, ale w chwili obecnej priorytetem jest dla mnie "Niebo...". Ale żeby nie było- książkę "Ci, którzy wrócili z zaświatów" nie skreślam definitywnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi właśnie podoba się ta próba racjonalnego podejścia do tematu, bo jeśli chodzi o śmierć kliniczną, to często większość, która wierzy stara się przekonać resztę, która nie wierzy zbyt nachalnie i emocjonalnie. I czasem odbieram to tak, jakby Niebo, o którym opowiadają było podkolorowane i przesłodzone. Choć sama wierzę w Niebo, to w takich momentach włącza mi się sceptycyzm i ostrożność.

      Jeśli chodzi o tomik "Niebo..." to specjalnie nie napisałam do jakich wniosków dochodzi autor i jak broni swoich argumentów, żeby nie psuć nikomu przyjemności z lektury i nie spoilerować. Na wiarygodności Socci traci tylko w jednym momencie, czyli opisując biblijne historie o trzech wskrzeszeniach dokonanych przez Jezusa. Nie lubię jeśli ktoś dorabia sobie swoje wersje do Ewangelii, a tak się stało w przypadku autorki, która napisała książkę, z której korzystał autor. Właściwie do tej pory nie wiem po co, bo sam sobie świetnie radzi w swoich własnych przemyśleniach i niepotrzebnie grzebie w prywatnych objawieniach, które sprawiają wrażenie zbeletryzowanej Ewangelii i nie wnoszą nic do tematu, nie wspominając nawet o tym, że nie zostały uznane przez Kościół. Tak więc sama książka zdecydowanie warta jest uwagi, a jak widzę jesteś zainteresowana tematem, więc myślę, że "Nebo..." mogłoby Ci się spodobać, bo można w nim znaleźć całe mnóstwo wartościowej treści (w mojej opinii poza wspomnianymi wcześniej fragmentami, na które narzekam) :)

      Usuń
    2. Więc posłucham Ciebie ;) Dziękuję za Twoje wypociny, które otworzyły mi oczy.

      Usuń
  12. Nie zgłębiałam tematu życia po śmierci, ale owszem ze zwykłej ciekawości zdarzyło mi się sięgnąć po tego typu książkę i fakt jest taki, że później długo myślałam o tym, co przeczytałam i sama nie wiedziałam czy moje myśli bardziej przechylają się ku wierze czy przeciwnie. W sumie to chętnie poznałabym tę pozycję i sprawdziła swoje odczucia :)

    OdpowiedzUsuń