środa, 1 października 2014

W poszukiwaniu przeszłości?

tytuł: Wschód
autor: Andrzej Stasiuk
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2014
ilość stron: 304

moja ocena: 9/10

Chyba żadne nowości wydawnicze nie cieszą mnie tak bardzo, jak te z nazwiskiem Andrzeja Stasiuka na okładce. Najnowszy „Wschód” kupiłam natychmiast po premierze i od razu zatonęłam w lekturze. Po raz kolejny dałam się uwieść słowom Stasiuka, znów ruszyłam w podróż w nieznane, choć przecież cofałam się w przeszłość, do wnętrza świata, którego już nie ma.

Parafrazując Miłosza, takiej książki młody człowiek nie napisze. Bo żeby powstało coś równie doskonałego, jak „Wschód” potrzebna jest życiowa mądrość, którą Stasiuk bezsprzecznie posiada i w dodatku potrafi z niej korzystać. Pisarz opowiada o dorastaniu w cieniu Wschodu, o nieograniczonej przestrzeni,  trudach podróży, rosyjsko-chińskim pograniczu i innych nieoczywistych miejscach. Wielokrotnie szuka powodów, dla których ruszył na drugi koniec świata, usprawiedliwia się przed sobą i po części chyba przed mamą, która zupełnie nie może zrozumieć tego jeżdżenia. Staruszka namawia syna, żeby pojechał lepiej na jakieś wakacje w stylu all inclusive, jak  normalni ludzie. Z resztą fragmenty o matce należą do tych najlepszych z całej książki, to one wywołują najdotkliwsze kłucie w sercu. Opowieść o ich relacji, to opowieść o samotności zrodzonej z bliskości.
„Nie potrafiłbym im wytłumaczyć, po co tu przyjechałem. Sam nie bardzo wiem. W poszukiwaniu przeszłości? Żeby zobaczyć, co stało się z dniami, które minęły?”
Proza Stasiuka ma smak kromki świeżego chleba ze śmietaną i cukrem. Jest we „Wschodzie” wszystko co najlepsze w jego pisaniu. Smutek, tęsknota, samotność, śmierć, pamięć i zapomnienie, dźwięki, smaki, zapachy i widoki. To wszystko przetworzone przez jego męską wrażliwość daje niesamowity efekt. To tak, jakby dotykać absolutu, mieć tuż przed oczami cały sens istnienia, który i tak w końcu gdzieś umyka. No więc przewracam kolejne kartki, dziwię się tym prostym i pięknym zdaniom, zaznaczam ołówkiem kolejne fragmenty i myślę sobie, że gdyby ktoś chciał ode mnie pożyczyć „Wschód”, to chyba bym odmówiła. No bo jak to? Wynieść Stasiuka z domu? Rozstać się na dłużej? Niemożliwe. Przecież wiem, że przez najbliższe tygodnie będę zdejmować tomik z półki, przeglądać go w nieskończoność i szukać zaznaczonych zdań.
„Widzę przeszłość wyraźniej niż teraźniejszość. Przecież to, co jest, nabiera sensu dopiero, gdy minie.”
Wschód” jest jedną z najbardziej autobiograficznych książek Andrzeja Stasiuka. Nie przestaje mnie zadziwiać, że jego sielskie i wiejskie dzieciństwo tak bardzo przypomina mi moje własne, a przecież dzieli nas prawie trzydzieści lat. Czyżby świat zmieniał się kiedyś wolniej? Bardzo łatwo uwierzyłam w opowieść Stasiuka i łapczywie spijałam słowa zadrukowane na kartach papieru. W międzyczasie przeczytałam kilka wywiadów i dopiero jedna z jego wypowiedzi mnie otrzeźwiła. Stasiuk zwrócił uwagę na to, że jest pisarzem i tworzy literaturę, a nie reportaże. Jeśli czegoś nie pamięta, to zaczyna zmyślać, nagina rzeczywistość do własnych potrzeb, bo opowieść ma być ciekawa i dobrze napisana. I w rzeczywistości taka jest. Literacko piękna, melancholijna i smutna. Wspaniała proza, nawet jeśli zmyślona, to i tak warta więcej niż połowa książek w mojej biblioteczce.
„Na Altan Els było cicho. Zupełnie. Leżałem w śpiworze, nasłuchiwałem i nic nie mogłem usłyszeć. Ciemność i cisza. Trochę gwiazd w górze. Nigdy czegoś takiego nie słyszałem. Takiej dźwiękowej nicości. A jednocześnie przecież było wiadomo, że świat rozciąga się wokół, rozprzestrzenia bez żadnych przeszkód.”

Zobacz również:

19 komentarzy:

  1. No proszę. A ja wczoraj wstawiłam zapowiedź Wschodu u siebie :)
    Uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też chciałbym ją przeczytać. Moją uwagę zwraca również piękna kolekcja książek autora :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolekcja godna pozazdroszczenia :) Tak pięknie piszesz o tej książce, że nie sposób przejść obok niej obojętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepięknie napisana recenzja. Wschód widziałam w księgarni i zapewne niebawem go kupię. Ze Stasiuka czytałam Jadąc do Babadag i Mury Hebronu. czytało się bardzo dobrze, aczkolwiek Mury.. były dla mnie bardzo ciężkie.
    ps. Zazdroszczę kolekcji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak Ty pięknie napisałaś o tej książce! Normalnie dzięki Tobie Stasiuk może się mi stać jeszcze bliższy:)!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że Twa półka jest "zastasiukowana" ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja droga, ale ta fotka to chyba startuje w urodzinowym konkursie Wydawnictwa Czarne? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to selfik chyba ma być? A we mnie się wszystko buntuje przed seflikiem :D Chociaż książek z Czarnego u mnie dostatek...

      Usuń
  8. Wow-ale kolekcja..!?!! Nigdy nie czytałam nic Stasiuka, od czego mogę zacząć by się choć odriboninę Nim oczarować jak Ty..?:) pozdrawiam!
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudownie wyglądają te książki na półce :) Muszę się w końcu skusić na Stasiuka po Twoich zachwytach nad nim! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna okładka, ale książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekałam na tę recenzję, pięknie w niej widać, jak cenisz Stasiuka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazwyczaj nie lubię czytać autobiograficznych książek, ale w powyższym przypadku zrobię wyjątek, gdyż ogromnie mnie intryguje życiorys Stasiuka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyznam, że i ja jestem zainteresowana "Wschodem", dlatego bardzo miło czytało mi się to, co napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wydaje się ciekawa, ale raczej nie wpada w mój gust. :)
    Zapraszam do mnie ;)
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale masz super kolekcję autora, aż mam chęć zapoznać się z jego twórczością :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No to chyba już wiem jaka będzie kolejna książka, którą sobie pożyczę z pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Podziwiam, że potrafisz pisać o prozie Stasiuka. Ja nie umiem. Ja się tylko zachwycam;)

    OdpowiedzUsuń