wtorek, 7 października 2014

Skażone krajobrazy są wszędzie



tytuł: Skażone krajobrazy
tytuł oryg.: Kontaminierte Landschaften
autor: Martin Pollack
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2014
ilość stron: 112

moja ocena: 9/10

Przeczytałam „Skażone krajobrazy”, czyli najnowszą książkę Martina Pollacka. Teraz siedzę, patrzę na mrugający kursor i nie wiem co napisać. Pollack, znany austriacki pisarz, dziennikarz i tłumacz (m.in. dzieł Kapuścińskiego), znów zmiażdżył mnie emocjonalnie, zasmucił i sprowokował do trudnych przemyśleń. A jednocześnie zachwycił mnie swoim kunsztem pisarskim i po raz kolejny udowodnił, że jest doskonały w tym co robi.

Słowo „krajobraz” kojarzy się pozytywnie, a nawet idyllicznie. Przed oczami staje jakiś ładny widoczek. Góry, łąka, jezioro, przydomowy ogród z drzewami uginającymi się od nadmiaru jabłek. Sielanka. W swoim genialnym eseju Martin Pollack pisze o skażonych krajobrazach, czyli takich właśnie miłych dla oka miejscach, które skrywają straszne tajemnice. Miejscach masowych mordów. Miejscach zapomnianych lub jeszcze nie odkrytych. Cała Europa Środkowa i Wschodnia naznaczona jest takimi miejscami, a skażone krajobrazy są wszędzie wokół nas.

Masowe groby. Bezimienne mogiły ukryte pod lasami, krzaczkami zdziczałych porzeczek, pomidorami. Oprawcy wiedzieli co robią, z rozmysłem planowali swoje działania. Przygotowywali teren, orali ziemię, żeby drzewa rosły lepiej i maskowały ich zbrodnie. Wykorzystywali naturalne ukształtowanie terenu, głębokie wąwozy, jaskinie, groty, bagna, a nawet rzeki, żeby zatrzeć ślady. Żeby nikt nigdy nie dowiedział się o tych, którzy zostali zamordowani. Bezimienne ofiary. Bez twarzy, danych personalnych, narodowości. Zapomniani, niewinni, niepochowani z należytym szacunkiem. Nikt nie zaświeci dla nich lampki, nie zmówi modlitwy.

 „Dla krajobrazu nie ma znaczenia, kim byli oprawcy, a kim ofiary, w wielu przypadkach ofiary często były także  oprawcami, a oprawcy stawali się ofiarami. Krajobrazu, w którym ich pogrzebano, to nie obchodzi, on o nic nie oskarża, nikogo nie osądza.”

Martin Pollack jeździ po całej Europie i wskazuje kolejne skażone krajobrazy. Zmieniają się miasta i wsie, ale problem pozostaje ten sam. Co zrobić z masowymi grobami ukrytymi w krajobrazie? Czy godność ofiar ma jeszcze dla kogokolwiek znaczenie? Czy ludzie mają świadomość, że tuż przed ich nosem znajdują się tego typu miejsca? A jeśli o nich wiedzą, to jak powinni się zachować? Pisarz nie odpowiada, a jedynie przychodzi z niewygodnymi pytaniami. Opisuje miejsca, o których słyszał cały świat, a także te, zapomniane przez wszystkich. Nie wiadomo ile ich jest w naszej Europie. Za dużo, to jedyna odpowiedź, która mi się nasuwa. Bo okazuje się, że wszyscy żyjemy na jednym wielkim cmentarzysku, ale na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy. A może po prostu wolimy nie wiedzieć?

 „Skażone krajobrazy” to znakomity esej jednego z najlepszych współczesnych autorów. Porażająca i przerażająco dobra proza, która nie pozostawi nikogo obojętnym. Martin Pollack nie zawodzi jako pisarz, ale przede wszystkim jako człowiek. Strażnik pamięci, który brutalnie, ale elegancko przypomina o tym co było i o konsekwencjach minionego. Ten tekst jest sprawdzianem dla nas, współczesnych. Ale czy okrucieństwo tamtych lat robi jeszcze na kimkolwiek wrażenie? 

Zobacz również:



***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Annie i Wydawnictwu Czarne!

14 komentarzy:

  1. Piękna kolekcja publikacji Czarnego :) Zapisuję tytuł, bo choć książka nie wydaje się być łatwą lekturą, to warto czytać o tych bezimiennych, którzy już odeszli... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, szczególnie jeśli teksty wychodzą spod pióra Pollacka :)

      Usuń
  2. Bardzo dobra recenzja. Zaciekawiłaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo książkę zdecydowanie warto przeczytać :)

      Usuń
  3. Czy te wszystkie książki z Czarnego są Twoje/prywatne/na własność????? Rany, ale zbiór:)!!! Normalnie zazdroszczę!
    A ten tytuł... Cóż... ma się rozumieć, że nie wolno przegapić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje, moje :) ale to zaledwie fragment półki z reportażami i suliną :) pod spodem mam prozę światową i inne, których jest za mało, żeby ustawiać w seriach :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Jeszcze mam kilka ambitnych tytułów w zanadrzu :D

      Usuń
  5. Niby nie wiedziałaś co napisać a recenzja wyszła Ci świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudna lektura. Zgadzam się z Tobą w kwestii, "że żyjemy na jednym wielkim cmentarzysku". Myślę, że większość o tym nie myśli, nie zaprząta sobie tym faktem głowy. Od rana do nocy jesteśmy uwikłani w pogoni za wyznaczonymi celami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo, bardzo chcę przeczytać. Sulina to moja ulubiona seria, choć przyznam, że nie wszystko z niech zachwyca. Zdarzają się dzieła naprawdę nużące.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta bezimienność i masowość przeraża, chociaż przypomniał się wiersz Z. Herberta, że "poległych daremnie szukać na mapie zbyt wielka odległość pokrywa ich jak dżungla. nie przemawiają do wyobraźni jest ich dużo"- nie myśli się o tym, trudno to wyobrazić. Pollack jako strażnik pamięci- chwalebna, ale trudna rola.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak chwalisz, że chyba nie mam wyjścia. Muszę ją jakoś bezboleśnie dorwać w swoje szpony.

    OdpowiedzUsuń