środa, 22 października 2014

Marzenia zapisane w testamencie


tytuł: Ostatnia wola Sonji
tytuł oryg.: Sonjas sista vilja
autor: Åsa Hellberg
wydawnictwo: Czwarta strona
rok wydania: 2014
ilość stron: 344

moja ocena: 6/10

„Nieczęsto się zdarza, żeby przed wejściem do domu towarowego Åhléns leżała martwa kobieta, ale Sonja Gustavsson zawsze wiedziała, jak zwrócić na siebie uwagę.”

Takk zaczyna się powieść „Ostatnia wola Sonji” szwedzkiej pisarki Åsy Hellberg. Intrygujący i zabawny początek pozwala szybko wkręcić się w szalony klimat opowieści o denatce i jej przyjaciółkach.

Dla swoich przyjaciółek  Sonja Gustavsson zawsze była wyjątkowa. Po śmierci kobiety okazuje się, że Sonja miała swoje sekrety, a jednym z nich był gigantyczny majątek. Bohaterka dzieli fortunę pomiędzy Susanne, Rebeckę i Maggan. Jest tylko jeden haczyk - dziewczyny muszą podporządkować się woli Sonji, porzucić dotychczasowe życie i ruszyć w świat. Ekskluzywna restauracja w Paryżu? Luksusowy hotel w Londynie? Śliczny dom na Majorce? Nic prostszego, wystarczy tylko podążać za wskazówkami Soniji, żeby spełnić najskrytsze marzenia.

Bohaterki powieści mają pół wieku na karku, ale za sprawą Sonji potrafią czerpać z życia pełnymi garściami. Ten aspekt powieści jest szczególnie wartościowy, bo autorka udowadnia, że można być szczęśliwym w każdym wieku i nigdy nie jest za późno na zmiany. W trakcie lektury nasuwa się pytanie o to, czy można kupić szczęście. Zaczęłam się również zastanawiać nad moralnym aspektem działań Sonji. W końcu kobieta kupiła sobie prawo do decydowania o przyszłości swoich przyjaciółek. A może to one dobrowolnie zaprzedały wolną wolę? Właściwie to tylko takie moje gdybanie, które nie ma większego znaczenia, bo „Ostatnia wola Sonji” to po prostu bajka dla dużych dziewczynek, która ma sprawiać przyjemność i nieść ze sobą pozytywne emocje.

Ostatnia wola Sonji” to sympatyczna powieść, która wciąga już od pierwszej strony. Co prawda nie jest to dzieło wybitne, ani tym bardziej ambitne, ale jako wesołe czytadło do poduszki nadaje się idealnie. Powieść spodoba się wszystkim marzycielkom i wielbicielkom powieści obyczajowych z mocno zarysowanymi wątkami miłosno-erotycznymi. To ten typ książki, które przyjaciółki podrzucają przyjaciółkom, a później wspólnie obgadują fabułę i bohaterów zaśmiewając się do łez i zajadając nieprzyzwoicie kaloryczne pyszności. 

Wydawnictwo Czwarta Strona wie jak zaintrygować czytelnika :-)
***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Panu Piotrowi i wydawnictwu Czarna Strona!


http://czwartastrona.pl/

18 komentarzy:

  1. Rzuciła mi się w oczy już ta książka, a po po przeczytaniu Twojej recenzji - wiem, że mogłaby mi się spodobać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Urocze dynie :) Nie znam tego wydawnictwa, ale widzę, że pomysłowe ;) Na tę książkę raczej bym się nie porwała, chyba że w chwili ogromnej słabości i... nie patrząc na okładkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Thank you so much! :)
    Kind regards,
    Åsa Hellberg

    OdpowiedzUsuń
  4. Obyczajówek raczej nie lubię, ale to świetna pozycja na prezent, z czego zamierzam skorzystać w najbliższym czasie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Obyczajówek za bardzo nie lubię, ale zamierzam tę książkę komuś podarować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wesołe czytadło o denatce i bardzo słoneczna okładka... Z pewnością utkwi mi książka w pamięci:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie zaprezentowana książka :) Mam ochotę poznać testament Sonji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze jej nie czytałam, ale może uda mi się po nią sięgnąć, bo lubię czasem spędzić czas z takimi powieściami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę fabuła przypomina mi inną książkę, mianowicie "Gorącą wiadomość", w sumie aż tak bardzo mnie nie kusi, ale może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli tak samo się kończy, to musi być zabójcza książka :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Na jesień zapowiada się idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiek bohaterek i dziwny pomysł denatki mnie troszkę nie przekonuje - kiedyś przeczytałam inna książkę o wiekowych ale żwawych paniach i zupełnie mi się ta historia nie podobała. Obawiam się, że tu byłoby podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kalorycznymi słodkościami mnie zachęciłaś. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pomysł stary, ale - jak widać - nadal wykorzystywany;) Można przeczytać, ale chyba wolę inne klimaty. Btw, przez chwilę zastanawiałam się, jak sama postąpiłabym na miejscu bohaterek. I doszłam do wniosku, że przecież nie cierpię, kiedy ktoś mówi mi, co mam robić;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie słyszałam jeszcze o tej książce. Zapowiada się smaczna lektura.

    OdpowiedzUsuń