środa, 15 października 2014

Amy gdzie jesteś?


tytuł: Zaginiona dziewczyna
tytuł oryg.: Gone Girl
autor: Gillian Flynn
wydawnictwo: G+J
rok wydania: 2013
ilość stron: 652

moja ocena: 6/10

Ogólne szaleństwo i pełne entuzjazmu recenzje powieści „Zaginiona dziewczyna” Gillian Flynn niesamowicie mnie intrygowały, choć pewnie nie zdecydowałabym się na lekturę, gdyby nie trailer filmu Davida Finchera o tym samym tytule. Jak przystało na szanującego się czytelnika postanowiłam najpierw  zmierzyć się z lekturą zanim ruszę do kina. I wiecie co? Mam nadzieję, że film będzie lepszy...

Nick i Amy Dunne to kochające się małżeństwo. Ona jest niczym księżniczka, urocza, bogata i odrobinę rozpuszczona, a on to typ ujmującego luzaka. Młodzi, szczęśliwi, zakochani. W dniu piątej rocznicy ślubu Amy znika bez śladu. Nie trudno się domyślić, że pierwszym podejrzanym zostaje Nick. W trakcie rozwoju śledztwa pęka bańka mydlana, a na jaw wychodzą paskudne sekrety. Okazuje się, że młodzi małżonkowie nie jedno mają na sumieniu i nic nie jest takie, jak mogłoby się wydawać.

Intryga wymyślona przez  Gillian Flynn jest rewelacyjna. Sam pomysł jest wręcz niewiarygodnie dobry, niestety wykonanie nieco szwankuje. Pierwsze 150 stron jest tak okrutnie nudne, że poważnie zastanawiałam się, czy dalsza lektura nie będzie stratą czasu. Środek zaskakuje i trzyma w napięciu, ale kiedy już czytelnik wkręci się w lekturę i psychiczny tok myślenia, wówczas z łatwością można przewidzieć niektóre wątki. Nie przepadam za  thrillerami i kryminałami, czytam je okazjonalnie, więc jeśli nawet ja jestem w stanie wymyślić o co chodzi, to znaczy, ze autor nie postarał się za bardzo. 

„Zaginiona dziewczyna” to z pewnością oryginalna i nieschematyczna powieść o chorej miłości. Fabuła intryguje nieoczywistymi zwrotami akcji i dobrze wykreowanymi bohaterami. Niesyty zakończenie jest mocno rozczarowujące, a początek potwornie nudny. Dla mnie całość okazała się zbyt długa, a przez to momentami nużąca. Dałoby się to wszystko opowiedzieć w 400 stron. Doceniam pomysł i podziwiam nieograniczoną wyobraźnię Gillian Flynn, ale niestety daleka jestem od zachwytów. Nie mój gatunek, nie moja stylistyka. Mimo wszystko ekranizację obejrzę (nie wiem jak zniosę gębę Bena Afflecka przez ponad dwie godziny), bo końcu David Fincher jest mistrzem w tym co robi. 

17 komentarzy:

  1. Nie będę brnąć przez 652 strony i zmuszać się do nudnego początku tylko po to żeby przeżyć rozczarowanie na zakończenie

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie mam chęć na lżejsze i cieńsze lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czemu powieść wydała Ci się nudna - mnie porwała praktycznie od pierwszych stron

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chcę przeczytać tę powieść, ale kolejka w bibliotece długa:-) Lubię styl Flynn, więc może nie pogrąży mnie te pierwsze 100 stron.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm... Chyba książkę sobie podaruję, bo istnieją jeszcze inne powieści, które są warte poświęcenia czasu i energii ;) ,,Zaginioną dziewczynę'' obejrzę raczej w kinie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. "nie wiem jak zniosę gębę Bena" - O, ja czasami też tak mam, że film z jakichś powodów chcę obejrzeć, a aktor tylko mi przeszkadza, zwykle potem wychodzi na to, że jednak nie oglądam. ;) Zdjęcie jak zawsze rewelacyjne, książki nie znam, (na razie?) mnie do niej nie ciągnie. :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bardzo lubię kryminały, thrillery, ale skoro łatwo można przewidzieć co się stanie dalej i początek nudny, to sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne zdjęcie:) a książka...hmm, chyba się jeszcze zastanowię;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak na razie mam co czytać, ale powyższej pozycji całkowicie nie skreślam. Może kiedyś gdy nadarzy sie okazja po nią sięgne ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak na razie to czytałam same pozytywne i bardzo pozytywne recenzje, więc Twoja jest jak kubeł zimniej wody :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy zdjęcie nie nawiązuje oby do treści..? Pytam bo nie czytałam a fotka wydaje się mocno sugestywna..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie nawiązuje do okładki, na której widnieją ręce i zarys twarzy pobrudzone ziemią :) treść nie ma tu nic do rzeczy :)

      Usuń
  12. Nudny początek może zniechęcić... Zakończenie, które rozczarowuje może zawieść... czyli wychodzi na to, że " środek" jest super:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak śmiałaś tak potraktować biedną książkę?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapakowałam ją w folię śniadaniową, więc nic jej się nie stało :D

      Usuń
  14. Książka przysypana ziemią...to chyba nie jest dobry pomysł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jeszcze wypożyczona z biblioteki.... :P ale jak już wspominałam zapakowałam ją w folie, więc nadal jest cała i zdrowa :)

      Usuń