poniedziałek, 1 września 2014

Zaczynam rozumieć sztukę


tytuł: Symbole chrześcijańskie
tytuł oryg.:  Einführung in die Geschichte der christlichen Symbole
autor: Donat de Chapeaurouge
wydawnictwo: WAM
rok wydania: 2014
ilość stron: 244

moja ocena: 8/10

Nie czytałam „Kodu Leonarda da Vinci” Dana Browna (jakoś ominęła mnie gorączka związana z powieścią), oglądałam jedynie film. Zafascynował mnie prof. Langdon, a raczej jego erudycja. Może to śmieszne, ale patrzyłam na początkowe sceny oniemiała, wydawało mi się, że wiedza, którą posiada musi być tajemna, że zwykli śmiertelnicy nie mają do niej dostępu. Przypomniało mi się to wszystko w trakcie lektury publikacji „Symbole chrześcijańskie” Donata de Chapeaurouge.

Autor, specjalista od historii sztuki, wychodzi od wyjaśnienia pojęcia symbolu, a także odróżnia alegorie i atrybuty. Objaśnia znaczenie około 80 symboli używanych w sztuce chrześcijańskiej od wczesnego chrześcijaństwa, przez średniowiecze, aż do czasów nowożytnych. Nie dziwi fakt, że część wczesnochrześcijańskich symboli przejęta została z antyku. Niektóre z nich są tak oczywiste, że mogłoby się wydawać, że jakiekolwiek wyjaśnienia właściwie nie są konieczne. Dopiero lektura książki uświadamia w jaki sposób ewoluowało znaczenie konkretnych symboli, a możliwości interpretacyjne bywają zaskakujące.

Styl prof. Donata de Chapeaurouge jest jasny i klarowny, dlatego też lektura „Symboli chrześcijańskich” na pewno nie sprawi nikomu trudności. Za każdym razem profesor posiłkuje się konkretnymi przykładami dzieł z całego świata, przywołując samych najznakomitszych autorów. Na końcu książki znajduje się wklejka z 48 ilustracjami przedstawiającymi omawiane dzieła sztuki. Trochę szkoda, że ilustracje z licznych przykładów nie zostały wplecione w treść, ale rozumiem, że wówczas publikacja miałaby charakter albumu, a i cena tomu przestałaby być przystępna, co z pewnością zawęziłoby krąg odbiorców.

Książkę „Symbole chrześcijańskie” przeczytałam z wypiekami na twarzy. Nie przypuszczałam, że publikacje tego typu można czytać z takim przejęciem i zaangażowaniem! Krótko mówiąc jestem zachwycona! Co więcej, jestem przekonana, że co jakiś czas będę wracać do tego tomiku i tym razem z pomocą wyszukiwarki internetowej oglądać omawiane dzieła sztuki rozkoszując się wiedzą (wcale nie taką tajemną) płynącą ze znajomości znaczeń poszczególnych symboli. 


 ***
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Łukaszowi i Wydawnictwu WAM!

9 komentarzy:

  1. To smutne, że u nas sztuka jest tak mało doceniana i rozumiana

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś dla mnie :) Mam zdecydowanie za małą wiedzę na temat sztuki, a chciałbym uzupełnić swoje braki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Obowiązkowa pozycja na mojej półce. Koniecznie muszę ją kupić.

    W wolnej chwili zapraszam:http://ksiazkowy-zlodziej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie moja bajka :) Ale pozycja ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie moja bajka, ale pozycja ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa pozycja. Będę mieć ją na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi intrygująco aczkolwiek nie jestem przekonana czy odnalazłabym się w tej pozycji. A może jednak? Chyba w najbliższym czasie muszę zacząć temperować mój wszechobecny sceptyzm...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio lubię książki tego typu, nie wiem co się ze mną dzieje, chyba zmienia mi się gust czytelniczy :) Z chęcią przeczytam, jeśli będę miała okazję. Ja oglądałam "Kod..." i czytałam książkę, wniosek? Książka jest o wiele lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może takie książki sprawią, że wreszcie odpowiednio docenimy i zrozumiemy sztukę?

    OdpowiedzUsuń