czwartek, 11 września 2014

Wspólny pierwiastek szaleństwa


tytuł: Rozmowy pod drzewem zapomnienia
tytuł oryg.: Coctail Hour Under the Tree of Forgetfulness
autor: Alexandra Fuller
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2014
ilość stron: 248

moja ocena: 8/10

Nicola i Tim. Ogień i woda. Dwie wyjątkowo oryginalne osobowości, które spotykają się zupełnie przypadkowo na lotnisku i po miesiącu znajomości decydują się na ślub. Zapewne połączył ich wspólny pierwiastek szaleństwa i niezwykła miłość, którą obdarzyli nie tylko siebie, ale również Afrykę.

Alexandra Fuller szczerze opowiada o dziwactwach rodziców. Zamiłowaniu matki do zwierząt, alkoholu i głośnego śpiewania, skrytym i cichym charakterze ojca. Początkowo jej bezpośredniość zaskakuje i wprawia w zakłopotanie, ale gdy pierwszy szok już minie wszystko staje się jasne, a proza Fuller wciąga i pochłania całą uwagę czytelnika. Historia szalonych rodziców autorki nasycona została iskierkami czarnego humoru, ogromnym dystansem do siebie i swoich korzeni. Dzięki temu książkę czyta się z przyjemnością, od czasu do czasu szczerząc zęby w szerokim uśmiechu. Autorka bez ckliwości i sentymentalizmu opowiada o najtrudniejszych momentach z życia rodziców, kiedy ich prywatna historia miesza się z tą wielką, przerażającą i brzemienną w skutkach historią kontynentu afrykańskiego. Poczucie grozy, smutek i ból bohaterów są niemal namacalne. Ale autorka bardzo szybko potrafi rozładować napięcie jedną z wielu zabawnych anegdotek, bo choć kolejne nieszczęścia spadają na rodzinę Fullerów, to przecież życie toczy się dalej, codziennie wschodzi słonce, dzieci dorastają, rozbrykana menażeria buszuje po domu.

Nicola i Tim mogli wieść spokojne i uporządkowane życie gdzieś w Anglii, cieszyć się drobnymi radościami dnia codziennego, wychowywać dziewczynki w bezpiecznym i pełnym psów domu. Ale miłość do afrykańskiej ziemi całkowicie ich opętała, nakazał pozostać na miejscu, radzić sobie z przeciwnościami losu i walczyć o szczęście. Dzięki swojej książce Alexandra Fuller oddaje hołd rodzicom, nie ocenia, ale wyjaśnia motywy ich postępowania. Każdy, kto kiedykolwiek czuł przywiązani do ziemi pokiwa głową z uznaniem i zrozumieniem. W prozie Fuller najbardziej zachwyca postać Nicoli. Kobiety nietuzinkowej, charakternej, silnej i odważnej, która będąc w ciąży czytała nienarodzonemu jeszcze dziecku dzieła Shakespeare’a, w trakcie przeprowadzek zawsze zabierała tylko najpotrzebniejsze rzeczy, czyli ulubione książki, zwierzęta i komplet garnków, która potrafiła podnieść się z kolan po każdej tragedii. Gdzieś między wersami można wyczuć uwielbienie i ogromny podziw, jakim autorka darzy swoja matkę.

„Rozmowy pod drzewem zapomnienia” to piękna i mądra, a przede wszystkim wyśmienicie napisana historia wielkiej miłości. Miłości, która wymyka się wszelkiej logice, daje poczucie nieskrępowanej wolności, niesie ze sobą szczęście, ale także rani i przynosi cierpienie. Dawno nie czytałam tak soczystej, pełnej wdzięku, kolorów, zapachów i emocji opowieści o Afryce. Tej prawdziwej, ekscytującej i dzikiej. Pięknej jak rajski ogród zaraz po stworzeniu, a także przeklętej i piekielnie niebezpiecznej. Dawno temu zafascynowała mnie Afryka widziana oczami Kapuścińskiego i aż do tej chwili wydawało mi się, że już nikt inny nie będzie w stanie zachwycić mnie swoją opowieścią. Co prawda w moim osobistym odczuciu proza Fuller nie przewyższa dzieł Mistrza, ale przyznaję, że udało jej się dotknąć wysoko postawionej poprzeczki. 


***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Annie i Wydawnictwu Czarne!

10 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy tytuł, chociaż fabuła nie do końca do mnie przemawia. Na takie książki chyba trzeba mieć odpowiedni nastrój, a mnie takowego brak chwilowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie jeszcze celowo stronię od książek z tej serii Czarnego. Wszelkie wspomnienia, te jednostkowe sentymenty - muszę nabrać na to wszystko ochoty. To że wartościowe, nie mam żadnych wątpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zainteresowała mnie bardzo ta powieść. Szczególnie spodobała mi się postać Nicoli. Koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam tak zakręcone i zwariowane pozytywnie historie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi naprawdę wyśmienicie :) Poza tym jakieś dobre 3 lata temu zakochałam się bez pamięci w Afryce i pragnę, aby moja noga kiedyś stanęła na Czarnym Kontynencie, więc z pewnością coś dla mnie. Bo skoro w najbliższym czasie tam nie pojadę, to przynajmniej moją tęsknotę zabiję powyższą pozycją ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie poczytam o Afryce...

    OdpowiedzUsuń
  7. Książek o Afryce unikam jak ognia... właściwie sama nie do końca wiem, dlaczego;)

    OdpowiedzUsuń
  8. To musiała być doprawdy ciekawa i inspirująca książka! Aż sama zapragnęłam się wybrać do Afryki. Z chęcią przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Afryka to bardzo egzotyczny kraj, tak odmienny od naszych terenów. Historia miłości w takim otoczeniu- to wydaje się ciekawe, może kiedyś uda mi się przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak widzę, Czarne znów stanęło na wysokości zadania i publikuje coś wyjątkowego:)

    OdpowiedzUsuń