czwartek, 25 września 2014

Warszawa po raz pierwszy


O moich zachwytach związanych ze spotkaniem blogerów książkowych w redakcji magazynu „Ksiażki” mogliście przeczytać tutaj. Przy okazji była to moja pierwsza wizyta w stolicy. Przyszła pora na podzielenie się z Wami wrażeniami z kilkugodzinnego pobytu w Warszawie.
 
Po raz pierwszy nie ucieszyłam się, że podróż minęła szybciej, niż było to planowane, bo Warszawa o 4 nad ranem nie wyglądała zbyt przyjaźnie. Ciemno, zimno, do domu daleko. Cała wycieczka zaczęła się dość pechowo, bo szybko okazało się, że metro czynne jest dopiero od 5:00, a w zejściu do metra nie ma żadnej ławeczki. Postałyśmy z Ewką godzinę, przy okazji walcząc z automatem do zakupu biletów. Kiedy udało nam się wreszcie dojechać do centrum, to wychodząc z pociągu wpadłyśmy prosto na pana kanara, który poza nami skontrolował jedynie dwie osoby (oczywiście miałyśmy bilety, ale sam fakt, że padło akurat na nas wcale nas był wesoły). Miny miałyśmy coraz bardziej kwaśne, a do ogólnego poczucia niezadowolenia doszła wizyta w restauracji pod złotymi łukami (tej z wielkim M w logo), w której to w dziwny sposób wydawano zamówienia (nigdy czegoś takiego nie widziałam), a z toalety można było skorzystać dopiero po wrzuceniu 2 zł do automatu. Co prawda pieniążek zwrócono nam po okazaniu bileciku, ale ponownie trzeba było odstać swoje w kolejce do kasy. Ostatnim nieszczęściem jakie na nas spadło w tym dniu był zbyt wysoko umieszczony rozkład jazdy autobusu, którym miałyśmy zamiar podjechać do centrum (po raz kolejny okazało się, że 160 cm wzrostu to za mało). W końcu ruszyłyśmy przed siebie pieszo (a po naszemu na nogach), bo nie udało nam się sprawdzić kursów. A była dopiero 6 rano…

Kończę już z marudzeniem, bo później było już tylko fajnie, ale sama Warszawa zrobiła na mnie fatalne wrażenie. Tak brzydkiego miasta dawno nie widziałam. Stare Miasto jest urocze, ale mimo wszystko Kraków jest ładniejszy (i starszy…). Mówiąc szczerze po powrocie nawet Katowice zajaśniały mi nowym, piękniejszym blaskiem. Cóż, lokalny śląsko-krakowski patriotyzm dał o sobie znać z niespodziewaną siłą.









 









 

 


Najważniejszym punktem wycieczki był dla mnie kościół sióstr Wizytek, bo z nim przecież związany był mój kochany ks. Jan Twardowski.






 


„Do Księdza Bronisława Bozowskiego” ks. Jan Twardowski

można kochać i chodzić samemu po ciemku
z przyjaźnią jest inaczej --- ta zawsze wzajemna

Księże Bozowski patronie przyjaźni
z nosem swym i uśmiechem ukryłeś się w niebie
ktoś dzwoni długo stuka
znów pyta o Ciebie















25 komentarzy:

  1. Strasznie podziwiam, bo sama miałam okazję być o 6:30 i stwierdziłam że to zdecydowanie za wcześnie i lepiej będzie wybrać późniejszy pociąg ;)) A Kraków to w ogóle jest najfajniejszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie zaraz najfajniejszy, ale zdecydowanie fajny :D

      Usuń
  2. To prawda - Warszawa nie grzeszy urodą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, Warszawa zbyt piękna to nie jest ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było kilka ładnych miejsc, ale tak ogólnie to paskudne miasto :D

      Usuń
  4. Ja nie wiem... jak zwykle okazuje się, że jestem jakaś dziwna :) Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam Kraków, to się zaczęłam zastanawiać o co ten cały szum. Poza rynkiem (który był wtedy w remoncie) i Wawelem (który "stoi" przy jakiejś dość ruchliwej ulicy bez pasów - przynajmniej z jednej strony), reszta miasta wydała mi się jakaś taka obdarta i wymalowana mało stylowym graffiti. Ale na sztuce się nie znam :) Kiedy byłam tam drugim razem już mniej turystycznie, bo ze swoją drużyną (panowie uparli się zjeść w Burger Kingu, którego nie ma w Lublinie, więc specjalnie z Olkusza jechaliśmy do Krakowa haha) i co? I okazało się, że Burger King jest gdzieś w centrum, które to centrum ogrodzone jest wiaduktami kolejowymi z ograniczeniem wysokości pojazdu do 3 metrów. Nasz autokar był oczywiście wyższy. Wobec tego faktu zjedliśmy gdzieś na obrzeżach w KFC, których w Lublinie oczywiście nie brakuje :D Katowice natomiast pamiętam (też tam graliśmy, chyba w zeszłym sezonie... a może to były Tychy ;)) przez stosy palet ciągnące się jedną wylotówką).
    Natomiast w Warszawie jestem dość często, bo z Lublina mam tam najbliżej itp.,itd. :D I zawsze mi się to miasto podobało :) Centrum w nocy wygląda zjawiskowo!! Prawie jak jakieś Tokio haha ale ja nie przepadam za starymi miastami, wolę nowe :) Może to wszystko dlatego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe :) Ja się w Warszawie zupełnie nie odnalazłam i gdybym tam musiała mieszkać, to uznałabym to za karę :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Też tak reagowałam, dopóki nie weszłam do środka... Lokal fajny, mnóstwo książek itd., ale atmosfera bardzo krępująca

      Usuń
  6. Jej, miło mi słyszeć (a raczej czytać), że bardziej podoba Ci się Kraków :D (powiedziała rodowita "krakuska")
    Ja w Warszawie byłam przy okazji 5. Warszawskich Targów Książki i powiem jedno - koszmar. Nieoznakowane prace drogowe, w trakcie jazdy samochodem rzadko kiedy natykaliśmy się na nazwy ulic, szum, bałagan i harmider. W Starym Mieście niestety nie byłam, ale Krakowskie Przedmieście było straszne. Okolice PKiN też nieprzyjemne. Tam jakaś stara kamienica, tutaj jakiś pofalowany, szklany budynek... Nie wiem, nic z tej Warszawie nie pasowało do siebie. Zakochałam się w cudownym Poznaniu i magicznym Kołobrzegu, ale Warszawy nie mogę przełknąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też rzuciło mi się w oczy, że stare kamieniczki sąsiadują z potworami ze szkła i stali... Pod względem estetycznym koszmar. Kraków znam i lubię, więc pewnie dlatego też czuję się tam swobodnie, a Warszawa przez cały czas mnie krępowała :)

      Usuń
  7. Ja lubię tę starą stronę Warszawy. Zresztą, w każdym mieście można znaleźć coś wyjątkowego... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie Warszawa ma swój niepowtarzalny urok. Graniczne dzielnice wyglądają jak środek wielu mazurskich miast, ale Śródmieście, Stara Ochota czy Mokotów to inna bajka :) Praga zachowała trochę swojego charakteru z dawnych zdjęć i opowieści. Mogę jednak tak mówić, bo to moje rodzinne miasto i nie wyobrażam sobie życia nigdzie indziej. Żadne miasto w Polsce jeszcze mnie tak nie pochłonęło i nie sprawiło, że z przyjemnością kroczyłam ulicami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz, kiedy ja zwiedzałam Warszawę przy okazji Targów Książki, też stwierdziłam, że nie jest to zbyt piękne miasto - malutkie Stare Miasto, oprócz tego Nowy Świat, ścisłe centrum jeszcze, ale poza tym niestety brzydota. Kraków ok, ale ja jeszcze bardziej wolę Wrocław. Za to komunikację miejską Warszawa ma zdecydowanie lepszą niż Katowice (choć tu akurat Śląsk przegrywa chyba z każdym większym miastem w Polsce)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnie zdjęcie najfajniejsze! :) Wiesz, może urok miast tkwi - jak diabeł - w szczegółach, w takich pomnikach, niepozornych uliczkach, odrobinę zapomnianych kamienicach. Albo we wspomnieniach, nie wiem. ;) Nie znam Warszawy, ale tak właśnie jest z Gdańskiem, ruchliwe centrum mi się nie podoba, obrośnięty bluszczem plac zabaw obok mojego domu za to uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja byłam w Warszawie podczas urlopu ze trzy lata temu, najbardziej podobały mi się Łazienki z wiewiórkami :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja akurat jako rodowita warszawianka nie wyobrażam sobie mieszkania gdziekolwiek indziej ;) Warszawa ma dużo urokliwych miejsc tylko trzeba wiedzieć, gdzie ich szukać ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Warszawa wcale nie jest taka straszna ;) Na początku może nie robi wrażenia, ale ma swój urok. Szkoda, że trafiłaś na kiepską pogodę i miałaś tak mało czasu na zwiedzanie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kraków znam tylko z kilkugodzinnej wycieczki, a Katowice z kolejowych przesiadek do Olkusza, więc się nie liczy. Ale Warszawę lubię bardzo. Ona ma swój urok, tylko trzeba go odkryć. Na początku sama miałam mieszane uczucia po kilkuletnim mieszkaniu we Wrocławiu, ale po kolejnych kilku latach warszawskich - czuję, że to moja dżungla ;)

    ps. Wrzenie Świata już nie wpisuje Ciechana na tablicę i pamiętaj na przyszłość o toalecie ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłam kilka razy w Warszawie, ale obecna stolica nie wywarła na mnie wrażenia. Poza tym nie miałam pojęcia, że metro jest otwierane o 5.00. Myślałam, że jest czynne 24 godziny na dobę...

    OdpowiedzUsuń
  16. oj, nie lubię Warszawy, ale kocham Kraków :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam Warszawy, byłam w niej, jeśli się nie mylę, dwa razy :) Za to Kraków uwielbiam, ale tylko wtedy gdy jest słoneczna pogoda :) Z ciemnymi chmurami i deszczem jest strasznie ponury... :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę, że warszawiacy inaczej widzą swoje miasto niż my i mają tam swoje najpiękniejsze miejsca. No i musimy pamiętać, że wygląd Warszawy jest związany z historią, a ta miasta nie oszczędzała.
    Łączę się z Wami w miłości do Krakowa, ale ja jestem stronnicza :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Dawno, dawno temu zwiedzałam Warszawę i jakiegoś szczególnego wrażenia na mnie nie wywarła :)

    OdpowiedzUsuń