sobota, 27 września 2014

Średniowieczny medyk i złodzieje książek


tytuł: Ślad atramentu
tytuł oryg.: A Trail of Ink
autor: Melvin R. Starr
wydawnictwo: Promic
rok wydania: 2014
ilość stron: 288

moja ocena: 8/10

Seria o przygodach średniowiecznego chirurga Hugh z Singelton należy do moich ulubionych. Cóż, nie tylko ja mam słabość do powieści Melvina R. Starra. Kiedy listonosz przyniósł paczkę z książką zaplanowałam, że „Ślad atramentu” zacznę czytać już tego samego wieczoru, ale odkryłam, że tom zniknął z mojej półki. Zguba szybko znalazła się u taty, który czytał sobie w najlepsze. Musiałam więc odczekać swoje, ale z ciekawości zagadnęła ojca:
- I co, i co, zachodzi Hugh do córki sklepikarza?
- No zachodzi, ale okazało się, że uderza do niej jakiś rycerz! A zresztą, przeczytasz to zobaczysz.
No więc przeczytałam, szczególnie, że moja przyjaciółka już oznajmiła mi, że jest następna w kolejce...

Akcja „Śladu atramentu” rozpoczyna się kilka miesięcy po wydarzeniach opisanych w tomie „W cieniu kaplicy”. Hugh udaje się do Oxfordu, żeby odwiedzić profesora Johna Wycliffa, a przy okazji zrobić zakupy w sklepiku prowadzonym przez ojca Kate Caxton. Na miejscu okazuje się, że przyjaciel padł ofiarą potwornej kradzieży. Otóż z komnaty profesora zniknęły wszystkie najcenniejsze księgi. Wycliff jest załamany, a wszyscy z Canterbury Hall nie ustają w plotkach i wzajemnych oskarżeniach. Za zgodą lorda Gilberta Talbota Hugh postanawia pomóc przyjacielowi i odnaleźć księgozbiór, a przy okazji odnowić znajomość z piękną Kate, która najwidoczniej straciła już nadzieję na związek z medykiem.

Trzecia powieść Melvina R. Starra trzyma ten sam wysoki poziom, co poprzednie tomy. Wątek miłosny zdecydowanie ożywia fabułę i prowadzi do wielu zabawnych sytuacji. Hugh jest dobrym, uczciwym i mądrym człowiekiem, ale zupełnie nie radzi sobie z kobietami. John Wycliff bardzo chciałby mu pomóc w staraniach o rękę Kate, ale niestety sam nie ma o tym pojęcia, bo całe życie spędził z nosem w uczonych księgach. Mistrz Hugh musi więc radzić sobie sam, a jego zaloty są uroczo nieporadne. Autor świetnie wykreował postać Kate Caxton, która jest posłuszna i uległa, ale kiedy trzeba potrafi pokazać, że ma charakterek. Razem z Hugh tworzą mieszankę wybuchową. Mam wrażenie, że najlepsze dopiero przed czytelnikami, bo… A zresztą, przeczytacie, to sami zobaczycie!

Język powieści, którym tak umiejętnie posługuje się pisarz ponownie mnie zafascynował i oczarował. Akcja toczy się swoim własnym rytmem, a z każdą kolejną stroną czytelnik coraz bardziej angażuje się w sprawy młodego medyka. Intryga związana z kradzieżą ksiąg komplikuje się coraz bardziej, a bezwzględni złodzieje nie cofną się przed niczym, żeby ich tożsamość nie wyszła na jaw. Dodatkowo swoimi staraniami o rękę córki sklepikarza Hugh naraża się pewnemu wpływowemu rycerzowi. Jest więc mrocznie, tajemniczo, niebezpiecznie, ale i zabawnie. Coś mi się wydaje, że autorowi wyostrzył się humor. 
„Prawdę powiedziawszy, lord Gilbert wodził po niej oczami dłużej niźli się godziło. Lecz podobnie jak większość ludzi jego stanu i mój pan lubił popatrzeć na ładnego konia i urodną pannę. Pod tym względem nie różni się wiele od innych mężczyzn.”
„Ślad atramentu” to rewelacyjnie napisana i klimatyczna powieść z wątkiem kryminalnym w tle. Cieszę się bardzo, że na okładkę wróciła nastrojowa grafika (brawo Promic!), bo ta z dwójki była wyjątkowo nieudana. Ale przecież tu nie o okładkę, ale o treść się rozchodzi, a ta jest zachwycająca! Wielbiciele serii na pewno nie będą rozczarowani, a ci, którzy do tej pory nie mieli okazji poznać mistrza Hugh z Singelton powinni jak najszybciej nadrobić zaległości. Co prawda nie trzeba czytać dwóch pierwszych tomów, bo na początku autor przypomina co wydarzyło się w poprzedniej części, ale pominięcie „Niespokojnych kości” i „W cieniu kaplicy” będzie zwyczajną głupotą. Gwarantuję doskonałą zabawę na wysokim poziomie oraz wyjątkowe przeżycia estetyczne.


Zobacz również:
 
***
 Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Agnieszce i wydawnictwu PROMIC

10 komentarzy:

  1. Brzmi świetnie. Tematyka kompletnie nie w moim guście, ale wszystko wygląda tak niesamowicie, że chyba spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, ale mi apetytu narobiłaś

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście jeszcze nie znam... Skojarzyło mi się z naszym Kacprem Ryxem i "Imieniem wiatru", więc chętnie przeczytam. Tym bardziej, że to książka łącząca pokolenia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej serii, ale na chwilę obecną mam za dużo innych obowiązków, dlatego raczej nie skuszę się na powyższy cykl, choć będę o nim pamiętać w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  5. Może kiedyś się skuszę. Obecnie nie przemawia do mnie zbytnio ta seria, więc na razie ją odpuszczę. Co będzie dalej, zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam pierwszą część i bardzo mi się podobała. Na półce mam dwie kolejne części - muszę się wreszcie za nie zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zachęciłaś mnie do tej serii, muszę o niej pamiętać. Tajemniczo i zabawnie, to lubię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak lubię średniowieczne opowieści, tak nie przepadam za wątkami kryminalnymi (a do nich należy ta sprawa z kradzieżą) i takimi (nawet nieporadnymi) zalotami, zwłaszcza z perspektywy mężczyzny (ogólnie w powieściach historycznych z oczywistych względów wolę kobiece narratorki). ;) Jeszcze się zastanowię, poczekam, aż pojawi się więcej recenzji (może jakichś negatywnych, one czasami pomagają mi zadecydować: czytać czy nie czytać). :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak to już jest z seriami - zawsze czekamy z niecierpliwością na kolejne...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze żadnej książki z tej serii, ale widzę że muszę to zmienić.

    OdpowiedzUsuń