sobota, 13 września 2014

Pierwsze tomy z serii miętowej


W przerwach pomiędzy wielką i poważną literaturą lubię sięgać po powieści dla młodzieży. Powoli kompletuje sobie serię miętową Ewy Nowak i wreszcie zaczynam czytać jej książki zgodnie z kolejnością.

„Wszystko tylko nie mięta” rozpoczyna serię miętową, a tym samym jest to pierwsza książka w pisarskim dorobku Ewy Nowak. W porównaniu z innymi tomami z serii pierwsza część wypada raczej średnio. Styl autorki jest jeszcze nieoszlifowany, a zdania trochę kanciaste. Pisarka dzieli akcję po równo między bohaterów, więc mniej więcej tyle samo dowiadujemy się zarówno o dzieciach, jak i rodzicach. Pod tym względem fabuła trochę kuleje, ale w końcu nie oczekuję cudów od debiutantki.

Kuba to pewny siebie przystojniaczek, za którym szaleją wszystkie dziewczyny. Tylko Magda zupełnie go ignoruje, czym wytrąca chłopaka z równowagi. Z kolei Malwina na problemy z samoakceptacją, a do tego zakochuje się w dużo starszym muzyku. Od razu wiadomo, że wyimaginowane uczucie do niedostępnego dla niej mężczyzny nie przyniesie nic dobrego. Na szczęście nad nastolatkami czuwają zatroskani i zwariowani rodzice, którzy maja mnóstwo nietuzinkowych pomysłów. Jednak całe show kradnie kilkuletnia Marysia, która jest moja ulubioną bohaterką serii miętowej. Ważną rolę w powieści odgrywa babcia, której autentycznie zazdroszczę dzieciom Gwidoszów.

W „Diupie” autorka pozwoliła sobie na więcej szaleństwa w porównaniu z częścią pierwszą. Co prawda Gwidoszowie są wyjątkowo oryginalni i barwni, ale rodzinka Wiktorii i Wiktora w niczym im nie ustępuje. Najlepszym tego przykładem jest ogromna papuga ara, którą Rybaccy przygarniają pod swój dach bez słowa sprzeciwu.

Wiktor to bardzo nieśmiały i spokojny chłopak. Pewnego dnia poznaje energiczną i zwariowaną Damrokę, której bezpośredni sposób bycia imponuje chłopakowi. Jednak pod płaszczykiem wesołego szaleństwa dziewczyna ukrywa poważny rodzinny problem. Z kolei Wiktoria spotyka się z Pawłem, ale sama nie wie czego chce. Jest skołowana i zagubiona we własnych uczuciach, bo coraz częściej myśli o jednym chłopaku ze swojej klasy. Perypetie domowe bohaterów kręcą się wokół uroczej Diupy, czyli pięknej papugi. Cała rodzina wprost uwielbia swojego nietypowego zwierzaczka. Tata cały czas coś naprawia, majsterkuje i ani na chwilę nie zwalnia tempa, choć powinien się oszczędzać w związku z chorobą serca. Natomiast mama postanawia zostać pisarką i czerpie garściami z życia swojej rodziny.

Lawenda w chodakach” łączy w sobie postaci bohaterów z dwóch poprzednich części. Magda i Kuba są już zaręczeni, a Wiktor i Damroka spotykają się od niedawna. Obie pary wpadają na szalony pomysł wspólnego wyjazdu na wakacje. Samochodowa podróż po Europie okaże się doskonałym testem sprawdzającym siłę miłości i przyjaźni bohaterów. Narratorką powieści jest mama Wiktora, która pisze książkę korzystając z wakacyjnych notatek syna i Damroki.

W tej części przestałam lubić Magdę. Nie wiem dlaczego autorka wykreowała ją w ten sposób. Prawdopodobnie chodziło o to, że bohaterka jako osoba niepełnosprawna jest wrażliwa, silna psychicznie i traktuje siebie z dystansem. Niestety efekt okazał się fatalny i z fajnej dziewczyny zrobiła się przemądrzała posiadaczka prawdy objawionej. Stara malutka (młode ciało, a mentalność wiekowej kobiety), która pozjadała wszystkie rozumy i dzieli się z przyjaciółmi swoją życiową mądrością. Koszmar! Nie wytrzymałabym z nią w samochodzie ani minuty. Kuba powinien się poważnie zastanowić, czy chce spędzić życie z taką mądralą.

Zdecydowanie najfajniejszą postacią w powieści jest Soplica, czyli Jacek Lambertz. Szkoda tylko, że Ewa Nowak tak banalnie poodmykała związane z nim wątki. Przez cały czas zastanawiałam się jaką tajemnicę skrywa Soplica. Chłopak zwierzył się ze swoich problemów Magdzie (no bo komuż by innemu?!), ale autorka wybrnęła z całej sytuacji tłumacząc, że Magda uszanowała sekret Jacka i nie chciała go wyjawić (przypominam, że narratorką jest mama Wiktora). Bzdura i tyle. Zwyczajnie zabrakło pomysłu na lepsze zakończenie.


Trzy pierwsze tomiki serii miętowej z pewnością nie należą do najlepszych książek autorki, ale pomimo niedociągnięć ich lektura sprawiła mi ogromną frajdę. Mam słabość do twórczości Ewy Nowak i nawet nieco słabsze pozycje nie są w stanie tego zmienić. Jak zawsze jej powieści traktują o poważnych sprawach, ale napisane zostały z lekkością i humorem. Bohaterowie muszą radzić sobie z problemami rodzinnymi, szkolnymi i przede wszystkim miłosnymi. Rozpiętość tematów jest szeroka, a wszystkie dylematy są bardzo współczesne i życiowe. Co prawda dzieciaki zostały trochę wyidealizowane, bo na wspólnych wakacjach nie mają żadnych głupich pomysłów, zachowują się nad wyraz dojrzale i odpowiedzialnie. Jak najbardziej popieram promowanie pozytywnych wzorców w literaturze młodzieżowej, ale miałam nadzieję na choć jedną szaloną przygodę.

Jestem przekonana, że wielbicieli Ewy Nowak nie muszę namawiać do sięgnięcia po trzy pierwsze tomy z serii miętowej (zapewne większość już je dobrze zna). Wszyscy, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać twórczości autorki, a lubią fajne, lekkie i mądre młodzieżówki powinni jak najszybciej poznać szaloną rodzinkę Gwidoszów i ich przyjaciół. Warto, bez względu na wiek.

11 komentarzy:

  1. A ja do tej pory nie poznałam tej serii. Chyba najwyższa pora to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że ta seria to pozycja warta uwagi. Z chęcią przeczytam te książki :)

    im-bookworm.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. O Boże, czasy gimnazjalne! Ale ja się wtedy zaczytywałam w tych książkach, choć oczywiście okładki były inne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam tylko jedną książkę tej autorki i nie była ona zła, wręcz przeciwnie. Wcale jednak nie mam ochoty na sięgnięcie po kolejne powieści Ewy Nowak ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podoba mi się nazwa serii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie Soplica momentami denerwował :D "Lawenda w chodakach" to moja ulubiona część :)
    Od października też biorę się za serię od początku jak ostatnio powiedziałam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że żadnej ksiażki tej autorki nie miałam przyjemnosci przeczytać, a chwalisz powyższą serię, więc chyba się na nią zdecyduje ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam żadnej książki z tej serii, ale może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  9. To już raczej nie do mnie skierowana literatura :) Wiem, wiem, można czytać bez względu na wiek, ale jakoś nie kusi. Z tych młodzieżowych to może do klasyki bym wróciła, ale książki pani Nowak zostawię młodszym koleżankom :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak na razie tylko jedną książkę p. Nowak przeczytałam i bardzo mi się podobała, rozumiem Twoje zauroczenie jej twórczością :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie w te wakacje zamierzam w końcu poznać tomy z serii Miętowej :3
    Nie mogę się doczekać! Chyba kiedyś jakieś tytuły już czytałam... ale nie pamiętam :/
    To nawet i lepiej - na nowo wszystko przeczytam!
    Bardzo lubię twórczość pani Nowak.

    OdpowiedzUsuń