piątek, 19 września 2014

Kilka słów o największym marzycielu w dziejach



tytuł: Don Kichot z la Manczy
tytuł oryg.: El ingenioso hidalgo Don Quixote de la Mancha
autor: Miguel de Cervantes Saavedra
wydawnictwo: MG
rok wydania: 2014
ilość stron: 1024 

moja ocena: 9/10

Mam swoje ulubione wydawnictwa, które cenię szczególnie za konkretne rodzaje książek. Dotychczas Wydawnictwo MG było moim specjalistą od klasyki. Ale dopiero doskonałe wydanie „Don Kichota z la Manczy” Miguela de Cervantesa sprawiło, że padłam na kolana z wrażenia i poprzysięgłam wydawcy wieczną miłość.

W sięgnięciu po to monumentalnie dzieło może przeszkadzać łatka klasyki. W końcu każdy wie kim był Don Kichot, Sancho Pansa i Dulcynea. Wszyscy znamy historię z wiatrakami. Ale jeśli wydaje Wam się, że wiecie cokolwiek na temat Don Kichota, a jeszcze nie czytaliście powieści, to niestety, ale jesteście w błędzie. Wiatraki to zaledwie początek, drobnostka, jedna z pierwszych przygód, a przecież w całym tomie jest ich niezliczona ilość, a każda kolejna sprawia wrażenie jeszcze lepszej i bardziej absurdalnej.  

Początkowo objętość „Don Kichota” może przerażać. Trochę ponad 1000 stron, opakowane w piękną, czerwoną okładkę, zapiera dech w piersi. Ale spokojnie, jak już zacznie się czytać, to ilość stron przestaje mieć znaczenie, bo z każdą przerzuconą kartkę czytelnikowi robi się przykro, że już niebawem nastąpi rozstanie z Błędnym Rycerzem z La Manczy. Lektura arcydzieła Cervantesa nie sprawia większych problemów, jak tylko przyzwyczaimy się do specyficznego języka z epoki. Sam styl i język powieści są fenomenalne (brawa dla tłumacza!), ale to poczucie humoru autora zachwyca najbardziej.  Zarówno Don Kichot i Sancho Pansa to tak barwne i wyjątkowo charakterne postacie, że nie potrafię o nich myśleć inaczej, niż tylko z czułością.

Otóż to i prawdziwe kobiet przyrodzenie - przerwał Don Kichot - gardzić tymi, którzy je kochają, i kochać tych, którzy nimi gardzą. Ale ciągnij dalej, Sanczo!”

Don Kichot z La Manczy to być może największy marzyciel w dziejach całej literatury. Właśnie w tym tkwi jego tragizm, bo jako jeden z niewielu miał śmiałość i bezczelną odwagę, żeby postawić wszystko na jedną kartę i żyć tak jak chciał. A jego marzenia zostały wyśmiane i sprowadzone do zwykłego szaleństwa. Podziwiam Don Kichota, który nie godził się na byle jaką rzeczywistość. Widzę w nim bezkompromisowego buntownika, a nie wariata. Pewnego dnia ja też się odważę! Spakuję tobołek i razem z Gandalfem ruszę do Śródziemia. Wstąpię po drodze do Hogwartu, żeby zabrać ze sobą prof. Snape’a a później będziemy  żyć spokojnie w lasach Lothlórien, nie gardząc od czasu do czasu dobrą przygodą…

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Dorocie i Wydawnictwu MG!

16 komentarzy:

  1. Mnie zawsze przerażała nie objętość książki, ale osobowość i psychika głównego bohatera, serio:) Było mi go strasznie żal, a jednocześnie irytował i niepokoił mnie jednocześnie. Chyba nie dałabym rady wrócić do lektury :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wrażenie, że powinnam sięgnąć po tą powieść.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę w końcu się... przełamać, leży koło łóżka i czeka na natchnienie

    OdpowiedzUsuń
  4. Planuję się kiedyś zmierzyć z tą lekturą...

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że się skuszę. Niedługo pojadę jej poszukać.
    W wolnej chwili zapraszam http://ksiazkowy-zlodziej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh, mnie zachwyca okładka, ale właśnie objętość przeraża! Może kiedyś się skuszę, ale czuję, że to jeszcze nie ten moment :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że ta ilość stron mnie przeraziła, ale zaufam Twojemu zdaniu, że zupełnie się nie czuje tej ilości :) Poza tym wypadałoby się zapoznać z historią Don Kichota :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio chciałam się za książkę zabrać, ale jakoś nie wyszło....Następnym razem na pewno spróbuję, bo widzę, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fragmenty powieści miałam w liceum, raczej do niej nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zabierzesz Snape'a to nie będziesz żyła spokojnie, bo będę ciągle przypuszczała na ciebie ataki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam własnego egzemplarza tej książki, ale wiesz, to wydanie nie przypadło mi do gustu, nie podoba mi się okładka. Tak, tak, wybredna jestem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow, wspaniałe wydanie! I kompletne! Jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Po takiej recenzji oczywiście, że chcę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Twój pierwszy akapit mnie powalił... No,no - takie wyznanie... Szczerość aż do bólu:)

    OdpowiedzUsuń