środa, 3 września 2014

A miało być tak pięknie...


tytuł: Balladyny i Romanse
autor: Ignacy Karpowicz
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
rok wydania: 2010
ilość stron: 526

moja ocena: 5/10

Sezon na Karpowicza trwa u mnie w najlepsze. Z przerażeniem patrzę na półkę z jego książkami, bo zostały mi tylko dwa nieprzeczytane tomy. Koniec świata coraz bliżej, ale póki co muszę trochę ponarzekać. Uhonorowane Paszportem Polityki „Balladyny i romanse” miały być powieścią wielką (objętościowo nawet by się zgadzało), zachwycają i przełomową. Piękne założenia, które jak się okazało, niewiele mają wspólnego z rzeczywistością.

Pod względem warsztatu Karpowicz pisze doskonale, a przynajmniej ja jestem zakochana w jego stylu. Specyficzne poczucie humoru, odrobina czułości, ironia i dystans do świata to cechy charakterystyczne jego prozy. Tak jest też w przypadku „Balladyn i romansów”, ale niestety fabuła gdzieś się rozjeżdża i prowadzi do nikąd. Właściwie trudno powiedzieć o czym jest ta powieść (jak dla mnie o niczym). Wprowadzenie do powieści bogów różnych religii było ciekawym pomysłem, ale uważam, że autor nie wykorzystał w pełni potencjału, który sam sobie stworzył. Brak jednego głównego bohatera również działa tu na niekorzyść, bo co za dużo, to niezdrowo. Nie wiadomo na kim skupić swoją uwagę, a potraktowanie postaci po łebkach sprawia, że w zasadzie z żadnym z bohaterów nie poczułam się związana.

Skojarzenie z „Balladami i romansami” Adama Mickiewicza nasuwa się samo. Arcydzieło Mickiewicza rozpoczynało epokę romantyzmu, natomiast według słów samego pisarza „Balladyny i romanse” miały być powieścią kończącą polski romantyzm w życiu społecznym (cokolwiek to znaczy). Nawiązania do „Balladyny” Słowackiego są w powieści oczywiste, tak jak i tytułowe romanse. Cała fabuła skupia się wokół kojarzenia par, kolejnych podbojów miłosnych i erotycznych uniesień. Podobno powieść Karpowicza jest pornograficzna. Co prawda zdarzają się sceny miłosny, ale nie ma w nich nic podniecającego, a sam seks to jeszcze nie pornografia.

Powieść czyta się przyjemnie, ale niestety bezrefleksyjnie. Lektura przypomina jazdę na szalonej kolejce górskiej. Niestety po takich zabawach zawsze czuję mdłości i zawroty głowy. Po „Balladynach i romansach” również pozostał mi lekki niesmak w ustach. Narzekam i marudzę, bo mam ogromne oczekiwania w stosunku do prozy Karpowicza. W rzeczywistości całość wypada całkiem nieźle, zdarzają się nawet fenomenalne momenty. Najlepszy fragment? Ozyrys czytający Atenie „Alchemika” Paula Coelho. Co prawda ten tytuł nigdy nie pada, ale cytat jest wystarczająco sugestywny. Natomiast jeśli chodzi o romanse, to najbardziej zaciekawiła mnie historia Olgi, Janka i Anki. Gdyby cała fabuła skupiła się na tym nietypowym trójkącie miłosnym, to padłabym na kolana z wrażenia.

Cieszę się, że „Balladyny i Romanse” nie były pierwszą książką Karpowicza, po którą sięgnęłam, bo chyba zraziłabym się do autora, a już na pewno uznałabym, że nie ma nic ciekawego do powiedzenia i zignorowałabym inne jego książki. A tak przynajmniej uznaję ten tom za przydługie, niedopracowane i niezobowiązujące czytadło genialnego pisarza, który ma w swoim dorobku wyśmienite powieści. Szkoda tylko, że ta do nich nie należy.

26 komentarzy:

  1. ja chcę poznać tego autora, ale widzę, zę od tej powieści nie mam co zaczynać...myślę, że Ości będą dobre z tego co o nich słyszałam???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ości" wciąż przede mną i sama nie wiem co mam myśleć i na co się nastawiać, bo wydaje mi się, że Karpowicz lepiej sobie radzi w krótszych powieściach.

      Usuń
  2. Zaskoczyłaś mnie tą skłonnością do Karpowicza ;) bardzo ciekawie o tym piszesz. Ja miałam okazję niedawno czytać "Ości", akurat chyba najobszerniejszą jego książkę i tak jak piszesz czułam niesmak i zraziłam się. Z nim to jest chyba tak, że albo się kocha tego pisarza, albo nienawidzi. W każdym bądź razie trzeba uważać i tak jak mówisz, odpowiednio dobrać pierwszą jego lekturę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie "Ości" się obawiam... No ale zobaczymy co to będzie :D

      Usuń
  3. Ja też mam pierwsze spotkanie z Karpowiczem za sobą, więc mogę ryzykować, nie powinnam się zrazić :D
    A widziałaś, że przeszedł do finału Nike? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak widziałam :D Bardzo mu kibicuję, chociaż czekam na resztę finalistów, bo jednak widziałbym nagrodę w rekach Myśliwskiego, Stasiuka, albo Świetlickiego (ciekawa jestem co by zrobił :p)

      Usuń
    2. Podziwiam Twoją znajomość poezji :) Moja wiedza na temat tej dziedziny ogranicza się do wiadomości szkolnych... Z tej trójki poetów, o których wspomniałaś kojarzę jedynie Świetlickiego.

      Usuń
    3. Przecież Myśliwski i Stasiuk to nie poeci :) co prawda Stasiuk popełnił kilka świetnych wierszy, ale on jest znakomity we wszystkim co robi <3

      Usuń
    4. Och, jak ja czekam! Na razie trzymam za Pilcha, ale kilkoro pozostałych też by mnie ucieszyło :) A "Ostatniego rozdania" jeszcze nie czytałam, muszę przyspieszyć :) Zdaje się, że Myśliwskiemu już Nike weszła w krew, więc coś może być w Twoich przewidywaniach :D

      Usuń
    5. Dobra, to ja już więcej nic nie piszę i się nie kompromituję dalej ;)

      Usuń
    6. No proszę, Świetlicki w finale :) Myśliwski niestety nie. Trochę namieszali, będzie ciekawie :)

      Usuń
    7. Ależ mnie ten Świetlicki intryguje :D jak nic powinien dostać Nike :D

      Usuń
  4. W takim razie, sugerując się Twoją opinią, po "Sońce" sięgnę raczej po "Niehalo". Wstydem byłoby też nie poznać "Ości"... Teraz widać, że "Sońka" na Twojej półce nieco się "wyróżnia"...

    OdpowiedzUsuń
  5. Uff, po zobaczeniu zdjęcia już się przestraszyłam, że będziesz narzekać na całego Karpowicza, a ja mam go w planach na najbliższą przyszłość i mam nadzieję, że to będzie coś świetnego ;)) Zapamiętam tylko, żeby nie zaczynać od tego tytułu...

    OdpowiedzUsuń
  6. niesamowite, bo właśnie też czytam tę książkę, zaczynam 3 część :) póki co mi się bardzo podoba. to moja pierwsza pozycja Karpowicza w dorobku czytelniczym, hehe. jestem oniemiała z zachwytu jeśli chodzi o styl, aluzje, nawiązania, humor, wszystkie te niuanse :) z fabułą faktycznie, trochę się rozmywa. część 1 podobała mi się bardzo, wciągnęła. gdy akcja przeszła do królestwa bogów to troszkę mniej mnie zainteresowała, ciągnęło mnie do bohaterów ludzkich. teraz w 3 wszyscy się spotykają, zobaczymy co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zupełnie nie znam autora, co prawda coś tam chyba kiedyś o nim słyszałam ale książki jego autorstwa, nie są w moim guście literackim ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. I mi Karpowicz jeszcze zupełnie obcy, a ostatnio dość poczytny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja do Karpowicza jeszcze nie przysiadłam, ale mam to w planach. Jako osobie, która już trochę tego autora poznała, ufam Ci zupełnie i zacznę czytać tego autora od jakiejś innej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Póki co jestem totalnie zakochana w "Sońce" i nie chcę sobie psuć dobrego wrażenia. Chociaż zaintrygowałaś mnie tym Ozyrysem czytającym Coelho... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale się "zaKarpowiczowałaś" ;) Jeszcze nie próbowałam zmierzyć się z twórczością tego autora, ale mam go w planach...

    OdpowiedzUsuń
  12. Imponująca kolekcja! :) Ja przeczytałam jedynie "Cud", ale i tak, podobnie jak Ty, zakochałam się w stylu Karpowicza. Mam ochotę przeczytać również pozostałe książki tego autora, już wiem, że następne w kolejce na pewno nie będą "Balladyny i romanse" :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam jeszcze autora, ale na jego twórczość cieknie mi ślinka! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam autora, ale chyba wypada poznać;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książki Karpowicza jeszcze przede mną, ale z ogromną przyjemnością zapoznam się z utworami jak sama mówisz genialnego pisarza. Po "Balladyny i Romanse" raczej nie sięgne, ale z ogromną przyjemnością zapoznam się z "Niehalo", zważywszy, że wystawiłaś całkiem pochlebną opinię.

    OdpowiedzUsuń
  16. Genialny pisarz, powiadasz. Ja ciagle go nie znam, a jeśli już to chciałam właśnie przeczytać Balladyny i romanse. Strach się bać, po twojej notce.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że się rozczarowałaś ulubionym pisarzem :( Książka o niczym? Hm, nie znam nic Karpowicza i ciągle chcę to zmienić, ale mi nie wychodzi. Może w październiku, jak już będę w Krakowie to w końcu wezmę coś z biblioteki - na pewno nie "Ballady..." :)

    OdpowiedzUsuń