sobota, 30 sierpnia 2014

Ze światem jest coś niehalo



tytuł: Niehalo
autor: Ignacy Karpowicz
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
rok wydania: 2013
ilość stron: 232

moja ocena: 7/10

Znów zatęskniłam za prozą Karpowicza, więc złapałam za debiutanckie „Niehalo” i przepadłam na kilka godzin. Muszę przyznać (choć w przypadku tego autora mogę być odrobinkę nieobiektywna), że młody pisarz z Białegostoku miał mocne wejście do świata literatury.

Cała fabuła powieści to zaledwie jeden dzień z życia Maćka. Nic w życiu młodego bohatera nie jest tak, jak być powinno. Chłopak pisze magisterkę u znienawidzonej profesorki, pracuje w okropnej redakcji za marne pieniądze, atmosfera w domu jest fatalna, a związek z Agnieszką nie przynosi mu satysfakcji. Małe miasto, brak perspektyw na przyszłość, byle jaka rzeczywistość, czyli stare dobre no future. Do tego Maciek nie jest buntownikiem, a przynajmniej nie po wierzchu. Miły, grzeczny, dobrze ułożony, potulnie kiwa głową, uprzejmie odpowiada na zaczepki starych jędz z redakcji. Wszystko się w nim gotuje, ale chłopak przeklina jedynie w myślach. Wykorzystywany przez redakcyjne koleżanki Maciek wychodzi do sklepu po mleko. Jeszcze nie wie, że za chwilę wszystko się zmieni...

Powieść składa się z trzech części, z czego najlepsza jest ta pierwsza. W trakcie lektury płakałam ze śmiechu, ale spływające po policzkach łzy były gorzkie, bo odnalazłam w Maćku wiele własnych cech, a w niektórych miejscach byłam nawet pewna, że ta powieść jest o mnie! Też jestem zawsze miła i potulna, daję się wykorzystywać, nie potrafię konkretnie tupnąć nogą i powiedzieć co myślę, choć wewnątrz kipię z wściekłości. Praca bez perspektyw nie daje mi satysfakcji, ale przecież powinnam się cieszyć, że mam jakąkolwiek przyzwoitą posadę. Podejrzewam, że takich Maćków jest więcej, co sprawia, że powieść Karpowicza zawiera w sobie pewien uniwersalizm. 

Dwie kolejne części mają bardziej fantastyczny charakter, bo nagle obok Maćka pojawia się ks. Jerzy Popiełuszko (obecnie błogosławiony, ale w 2006 r., kiedy ukazało się pierwsze wydanie książki ks. Jerzy nie miał jeszcze nad głową oficjalnej aureoli) oraz marszałek Piłsudski. Ryzykowne posunięcie, które może urazić całe mnóstwo ludzi. Ale jest ryzyko, jest zabawa. Do ostatniej strony zupełnie nie wiadomo czego się spodziewać, a akcja naszpikowana jest kolejnymi niespodziankami. 

Debiutancka powieść Ignacego Karpowicza to świetnie napisana powieść, trochę satyra, a trochę bajka dla dużych dzieci, opisująca rzeczywistość i ludzi, z którymi jest coś niehalo. Ironia i złośliwości sączą się z każdej strony, ale trudno nie przyznać autorowi racji. Jak zwykle nieszablonowe zakończenie zaskakuje czytelnika. W trakcie lektury można się śmiać, płakać, wkurzać, przytakiwać, oburzać i zupełnie nie zgadzać. Jedno jest pewne – proza Karpowicza nie pozostawi nikogo obojętnym.

11 komentarzy:

  1. Właśnie zaczynam przygodę z Karpowiczem. Czekam na "Sońkę". Jestem pewna, że zdobędę "Niehalo", bo Twoja recenzja zrobiła na mnie po prostu wrażenie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem taka sama jak Maciek.:-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej książce, ale mnie zaciekawiłaś :) i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Debiuty literackie to zawsze ryzyko, ale na ten narobiłaś mi apetytu

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej książce O.o
    Ale muszę przyznać, że fabuła mnie zaintrygowała. Historia wydaje się niesamowicie prawdziwa, mimo tego fantastycznego klimatu w 2 i 3 części. Chyba się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieładnie się do tego przyznawać, ale nie znam autora... Mam nadzieję, że to zmienię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam jeszcze ani jednej powieści Karpowicza... Aż wstyd...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam tak samo jak Ty i Maciek. Też czasami nie potrafię powiedzieć tych gorzkich słów, a w środku się złoszczę i czekam tylko, aż będę sama bądź z Karolem i będę mogła się poskarżyć. Może musimy nad tym popracować? ;) Do książki mnie zachęciłaś, wciąż mi wstyd, że nie poznałam nic Karpowicza...

    OdpowiedzUsuń
  9. Świadomie nie czytam całej recenzji, bo po Sońce moja chęć na Karpowicza zakrawa na obsesję - wręcz zęby sobie na niego ostrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię prozę Karpowicza, ale akurat "Niehalo" nie czytałam. Widzę jednak, że już debiutancka powieść jest dobrze napisana.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z Karpowiczem niestety bliżej się nie znam, ale podejrzewam, że i ja w Maćku znalazłabym wiele siebie.

    OdpowiedzUsuń