poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Poznajcie Madame la Directrice


tytuł: Madame
autor: Antoni Libera
wydawnictwo: Znak
rok wydania: 2010
ilość stron: 396

moja ocena: 9/10

Rozsławiona, podziwiana i nagradzana „Madame” Antoniego Libery w końcu zasłużyła na moje zainteresowanie, choć na półce stała już ładnych kilka miesięcy. Czytałam wcześniej „Niech się panu darzy” i wiedziałam, że mogę liczyć na wysoki poziom przeżyć estetycznych, ale nie nastawiałam się na nic konkretnego. Proza Libery oczarowała mnie od pierwszej do ostatniej strony, a opowiedziana przepięknym językiem historia młodego chłopca i nauczycielki języka francuskiego złapała za serce i niemal natychmiast stała się jedną z najulubieńszych opowieści miłosnych w literaturze.

Wszystko co najlepsze w „Madame” sprowadza się dla mnie do postaci głównego bohatera – osiemnastoletniego chłopca, nadwrażliwego samotnika, wybitnej i ponadprzeciętnie inteligentnej jednostki. Bohater nie pasuje zupełnie do młodzieży ze swojej klasy, wszystkich trzyma na dystans i traktuje z wyższością. Jest oczytany, interesuje się szeroko pojętą kulturą, doskonale zna francuski. A przy tym jest paniczykowaty, wyniosły, bezczelny i pyskaty. Jak sam o sobie mówi, jego świadomość jest skażona literaturą i skłonna do mitomanii. Z jednej strony jest nad wiek dojrzały, a z drugiej nie są mu obce gówniarskie zachowania i dziecięce histerie. Kochałam się już w wielu bohaterach literackich zupełnie ignorując fakt, że są tylko zmyśleni, ale to bohatera Libery chciałabym mieć cały czas blisko siebie, w nim odnalazłem pokrewną duszę.

Jest też ona – tytułowa Madame. Kobieta po trzydziestce, piękna, zimna, zdystansowana i nieprzystępna natychmiast staje się obiektem uwielbienia uczniów z całej szkoły. Nie można powiedzieć, żeby pani dyrektor była sympatyczną osobą, ale na tle szarych i byle jakich nauczycieli jest jak kolorowy, delikatny ptaszek, który pachnie drogimi, francuskimi perfumami. Właśnie jej inność tak imponuje zapatrzonej w nią młodzieży. Bohater powieści również podkochuje się w nauczycielce, lecz pycha nie pozwala mu przyznać, że uległ tej samej fascynacji co szary tłum. W tajemnicy przed wszystkimi rozpoczyna śledztwo, żeby dowiedzieć się jak najwięcej o swojej muzie. To co odkryje całkowicie zmieni jego spojrzenie (i czytelnika) na postać  surowej Madame.

„Madame” to nie tylko historia miłosna, czy opowieść o brzydkiej peerelowskiej rzeczywistości, ale także prawdziwa pochwała literatury i sztuki. Mnogość literackich odniesień aż zapiera dech w piersi. Momentami nie wiedziałam, co robić – czytać dalej, czy sprawdzać w internetowym katalogu dostępność poszczególnych tytułów w miejskiej bibliotece. Antoni Libera udowodnił również, że uczenie się wierszy, czy fragmentów książek na pamięć nie jest bez sensu. Może do niczego się to w życiu nie przyda, ale satysfakcja jest bezcenna. Pod względem literackim „Madame” jest powieścią doskonałą, której lektura bawi, wzrusza, zachwyca i wyśmienicie smakuje. Wady? Może kilka zbyt rozwlekłych scen, które choć doskonale skonstruowane zaczynały mnie nużyć.

Gdybym miała wskazać najlepszy fragment z całej powieści to wybrałabym dwa – scena w gabinecie Madame i studniówka. Spośród absolutnie genialnej całości te dwa fragmenty nie mieszczą mi się w żadnej skali ocen. Czytane na bezdechu sprawiły, że moje serce biło z emocji jak oszalałe. Przechodząc obok biblioteczki każdorazowo mam ochotę przystanąć w pół kroku, zdjąć książkę z półki i zatopić się w ulubionych momentach, jeszcze raz poczuć ironiczno-nostalgiczny klimat, zachłysnąć się pięknym stylem autora. Znam siebie i wiem, że jeszcze długo będę rozpamiętywać „Madame”.

PS
Na szczególną uwagę zasługuje również Rożek Goltz i jego wypracowanie na temat ciężkiej pracy Antka w polu.

33 komentarze:

  1. "Madame" wyczekała się i u mnie. Miała czekać dalej, ale tak wspaniale napisałaś, że chciałabym namieszać w kolejce :) Nie dziwię się, często tak robisz :) A w tej recenzji niemal czuję Twój zachwyt książką, chciałabym jak najszybciej przyłączyć się do zachwytu :)

    PS Zdjęcie świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, cieszę się bardzo :D mam nadzieję, że już wkrótce przeczytam u Ciebie recenzję, bo jestem bardzo ciekawa Twojej opinii :)

      Usuń
  2. Ubóstwiam tę powieść. Pochłonęła mnie i zachwyciła. Ja również szybko jej nie zapomnę...

    OdpowiedzUsuń
  3. O, jaka niespodzianka! Ja już z Madame la Directrice znam się już jakiś czas i książkę podziwiam niezmiennie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, bo tak właściwie, to wszystko zaczęło się od Ciebie, za co serdecznie dziękuję :)

      Usuń
  4. Powiem szczerze, że zaczynając czytać Twoją recenzje nie sądziłam, żeby to była książka dla mnie. Niemniej z każdym kolejnym zdaniem sprawiałaś, że byłam coraz bardziej zaintrygowana. Nie wiem czy na tyle, by po nią sięgnąć, lecz z pewnością będę miała ją na uwadze. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że powieść Libery jest na tyle uniwersalna, że w jakimś stopniu spodoba się każdemu :)

      Usuń
  5. Chętnie zapoznam się z "Madame"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, że będziesz zachwycona :)

      Usuń
  6. Ciekawi mnie ta mnogość literackich odniesień. Możliwe, że dam tej książce szansę :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś z pewnością dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Polecam, na pewno się nie zawiedziesz :)

      Usuń
  9. Cudne zdjęcie! Od dłuższego czasu mam ochotę na zapoznanie się z "Madame" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Madame warta jest poznania, nie będziesz rozczarowana :)

      Usuń
  10. A ja pierwszy raz słyszę o tej książce, nie powiem zainteresowałaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Choruję na tę książkę, ale nie mam szans dobić się do niej w bibliotece, dlatego chyba czas ją kupić, bo ten tytuł to skarb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej więcej z taką motywacją kupiłam książkę, bo mogłam przeczytać kiedy naszła mnie ochota, a nie wtedy gdy wypadła moja kolejka w bibliotece :)

      Usuń
  12. "Madame" dostałam chyba w drugiej klasie liceum, pożyczyłam komuś i zaginęła :( A najgorsze jest to, że jej wcześniej nie przeczytałam. Chyba mam czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja pożyczam książki tylko kilku zaufanym osobom. To grono się nie powiększa, może się jedynie zmniejszyć :)

      Usuń
  13. Nie jestem do końca przekonana, jednak musi być coś w ksiażcę, ponieważ widzę, że bardzo Cie zachwyciła. Niepewność nie pozwala mi podjać wyboru.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepiękne zdjęcie! :) A o książce tak cudownie napisałaś, że żałuję, iż nie mam jej obok siebie, bo na pewno bym przeczytała, chociażby po to, żeby dojść do tych dwóch scen, o których piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To bardzo ważny dla nie tytuł - ale pechowy:) Już go miałam w wirtualnym koszyku zakupowym, ale ze względu na przekroczony limit musiałam z bólem serca zrezygnować:(

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeczytam koniecznie, już jutro zacznę szukać na Allegro :) Wspaniałe zachęcenie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam, chyba muszę do niej wrócić. ;) Ale wiesz, ja takich bohaterów lubię jako bohaterów, ale w rzeczywistości na pewno byśmy się nie zaprzyjaźnili. W tytułowej Madame natomiast też się podkochiwałam, potem w myślach dopisywałam podobną historię mojej nauczycielce francuskiego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. A zdjęcie jest fantastyczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam, wstyd się przyznać, że Liberę pobił profesor Markowski o to, że nazwał jego żonę ubeczką. Takie tam literackie awantury :) Książkę mam w planach, bo wszyscy jednogłośnie się zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
  20. wygląda na fajną lekturę, mnie oczarowało Twoje zdjęcie, ogólnie jestem bardzo pozytywnie zaskoczona;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniała książka! :)

    A tak poza tym, to bardzo mi się podobają Twoje pomysły na zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń