piątek, 8 sierpnia 2014

Opowieść z dreszczykiem dla nieco młodszych czytelników - "Rycerz widmo", Cornelia Funke


Od pewnego czasu wypatruję z niecierpliwością nowej książki Cornelii Funke, a konkretnie nie mogę doczekać się trzeciego tomu serii „Reckless”. Póki co nic nie wskazuje na to, żeby książka miała ukazać się w tym roku, wiec na otarcie łez postanowiłam sięgnąć po „Rycerza widmo”, czyli najnowsze dzieło autorstwa niemieckiej pisarki.

Jedenastoletni Jon wyjeżdża do szkoły z internatem. Chłopiec jest nieszczęśliwy, ponieważ mama znalazła sobie faceta, a co gorsza zakochała się w nim. Jon i Brodacz zupełnie się nie dogadują. Młodsze siostry uwielbiają przyszłego ojczyma, a tym samym kalają pamięć o zmarłym ojcu. Nowa szkoła tylko pogarsza rodzinne relacje małego bohatera, który wcale nie cieszy się z wyjazdu (choć siostry wyobrażają sobie, że przenosi się do takiej samej szkoły, jak ta z Harry’ego Potter’a). Na miejscu okazuje się, że miasteczko, internat i nowi koledzy wcale nie są tacy źli. Jednak na problemy nie trzeba długo czekać, ponieważ szybko okazuje się, że z niewiadomych przyczyn Jona prześladują duchy. W rozwikłaniu tajemniczej zagadki może pomóc tylko czarnowłosa Ella i zjawa pewnego rycerza…

„Kiedy człowiek ma jedenaście lat, to nie może mu się trafić nic gorszego niż przyjaciele, którzy lubią takie same słodycze.”

Jak zwykle Cornelia Funke zachwyca kreacją świata przedstawionego i przesympatycznych bohaterów. Jon jest zwyczajnym, ciekawskim chłopcem, który wbrew swojej woli wpada w wir wielkiej i niebezpiecznej przygody. Towarzyszy mu urocza Ella, która jest wyjątkowo osobliwą dziewczynką. Między tą dwójką od razu rodzi się przyjaźń, co wcale nie jest takie oczywiste, bo w tym wieku relacje damsko-męskie są nie tyle skomplikowane, co dziwne i nienaturalne. Mimo początkowego skrępowania dzieciaki szybko znajdują wspólny język i ramię w ramię ruszają do starej katedry, żeby poprosić o pomoc ducha Williama Longspee. Język powieści jest prosty, styl autorki lekki i zabawny, a klimat troszkę straszny. Piękne, czarno-białe ilustracje cieszą oko, a duża czcionka sprawia, że nawet młodsze dzieci nie powinny mieć problemów z samodzielną lekturą.

Powieść „Rycerz widmo” napisana została z myślą o dzieciach, ale sama dałam się oczarować tej opowieści. Szkoła z internatem, wałęsające się po okolicy duchy i tajemnice rodowe wystarczyły autorce, żeby stworzyć świetną przygotówkę dla młodych czytelników. Postacie historyczne idealnie współgrają z tymi współczesnymi. Jest śmiesznie, strasznie, ale też mądrze i życiowo, bo pod płaszczykiem niewinnej opowieści z dreszczykiem udało się autorce przemycić kilka ważnych przemyśleń związanych z przyjaźnią i relacjami rodzinnymi. Cornelia Funke wciąż jest w formie, co bezsprzecznie udowodniła swoją najnowszą powieścią. Jeśli w głębi duszy nadal czujecie się rozbrykanymi dzieciakami, to bez wahania sięgajcie po „Rycerza widmo”. Świetna zabawa gwarantowana!


„–  Najcenniejszych przyjaciół – powiedziała mi kiedyś matka – spotykamy w najmroczniejszych czasach, bo nie sposób zapomnieć tych, którzy nam pomogli wydobyć się z mroku.”
 
***
tytuł: Rycerz widmo
tytuł oryg.: Geister Ritter
autor: Cornelia Funke
wydawnictwo: Egmont
rok wydania: 2014


8 komentarzy:

  1. Sama okładka sprawia, że mam dreszcze :d

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, że już przeczytałaś tę książkę i podzieliłaś się wrażeniami, bo zastanawiałam się nad nią:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka ładna, ale skoro dla dzieci to ja jednqak spasuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W jej książkach uwielbiam właśnie te czarno-białe ilustracje i niesamowity świat. Nie wiem, jak ona to robi, że potrafi tak zaciekawić czytelnika, że ten nie pamięta o normalnym świecie. Tak czułam się po "Atramentowym sercu". Muszę koniecznie wrócić do jej twórczości. Tej książki nie czytałam, ale zapiszę tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem pewna czy to książka dla mnie, z autorką do czynienia nigdy nie miałam, ale o "Reckless" co nieco mi się o uszy obiło. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aby poczuć się dzieckiem i przeżyć przygody, czemu nie :)
    O autorce słyszałam, ale nie miałam okazji czytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z Cornelią Funkę miałam styczność tylko raz i to za sprawą 'Atramentowego serca'. Jakoś topornie mi ta książka szła, więc jestem nieco opornie nastawiona do tej autorki. P.S. Ta sówka jest przeurocza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie książki :) co tam, że mam ... dobra nie ważne ile mam lat :) literatura młodzieżowa chyba będzie mi do końca życia towarzyszyć od czasu do czasu :)

    OdpowiedzUsuń