środa, 20 sierpnia 2014

Norweskie arcydzieło tym razem bez fajerwerków

tytuł: Księga Diny
tytuł oryg.: Dinas bok
autor: Herbjørg Wassmo
wydawnictwo: Smak Słowa
rok wydania: 2014
ilość stron: 580

moja ocena: 6/10

Cenię sobie literaturę spoza angielskiego kręgu językowe, lubię specyficzny klimat oraz silne i niejednoznaczne kobiece charaktery. Teoretycznie te trzy elementy razem sprawiają, że „Księga Diny”  Herbjørg Wassmo powinna być dla mnie lekturą idealną. Niestety teoria z praktyką nie zawsze idą w parze.

„Księga Diny” w całości poświęcona została tytułowej bohaterce. To ona jest główną osią powieści, katalizatorem wszystkich wydarzeń i najważniejszym elementem fabuły. Ona – mała dziewczynka, którą niechcąco zabiła matkę. Dziecko oszalałe z rozpaczy, nieszczęśliwa i wychowana na dziko nastolatka, którą ojciec wydaje za mąż tylko po to, żeby pozbyć się jej z domu. W końcu nienasycona kochanka, nad którą mężczyźni nie mają żadnej władzy. A Dina przedziera się przez zgliszcza, idzie przez życie z wysoko uniesioną głową, wyciągając ręce po to, co jej się należy.

Mam problem z jednoznaczną oceną tej powieści, bo nie do końca potrafię określić mój stosunek do tytułowej bohaterki. Jedno jest pewnie - nie polubiłam Diny. Było mi żal małej dziewczynki, która musiała dorastać z ciężarem poczucia winy, niesprawiedliwymi i potępiającymi spojrzeniami ojca oraz wszystkich z jej otoczenia. Byłam zła na dorosłych, że nie okazali serca cierpiącemu dziecku. Wiem nawet, że trauma może mieć wpływ na całe życie człowieka, ale mimo tego nie potrafiłam Dinie współczuć i do samego końca nie mogłam zrozumieć jej motywów postępowania w dorosłym życiu. Z jednej strony szalona i nieprzewidywalna, a z drugiej całkowicie racjonalna i konkretna. Momentami wychodziło z niej dzikie zwierzątko, utalentowana artystka, silna i wrażliwa kobieta, żeby po chwili zmienić się w tajfun niosący ze sobą śmierć i zniszczenie. Za dużo w niej sprzeczności, a przez to dla mnie straciła na wiarygodności.

Doceniam walory estetyczne powieści, piękny język i charakterystyczny klimat, ale niestety nie udało mi się zachłysnąć opowieścią o nieposkromionej Dinie. Od pierwszej do ostatniej strony byłam zaintrygowana całą historią, strony przerzucałam w napięciu, a dalszy rozwój fabuły był dla mnie całkowitą zagadką. A jednak nie odnalazłam się w tej mroźnej krainie, przez cały czas czułam się jak ktoś obcy i nieproszony. Po przeczytaniu całości z ulgą odłożyłam książkę na półkę. Kiedyś moja bliska koleżanka serdecznie polecała mi dzieło Herbjørg Wassmo. Do tego przeczytałam kilka entuzjastycznych recenzji i to przez to chyba nastawiałam się na zbyt wiele, oczekiwałam literackich uniesień i zapierających dech w piersi scen. Nie żałuję czasu spędzonego nad książką, ale daleka też jestem od zachwytów. Norweska pisarka stworzyła trudną, oryginalną i wyjątkową powieść, ale mnie „Księga Diny” nie urzekła.

20 komentarzy:

  1. Tyle się naczytałam o legendarnej "Księdze Diny", że Twoja recenzja mnie zaskoczyła. Mam nadzieję, że mnie jednak książka Wassmo zaczaruje. Przede mną "Stulecie" autorki ciekawe czy mi się spodoba :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Ta lektura podobno jest objawieniem, a Ty dajesz 6? Hmm, przeczytam oczywiście, by sama ocenić, ale teraz już aż tak się nie nastawiam.

      Usuń
  2. Literatura skandynawska zawsze mnie przyciąga. Swoją innością. Tytuł zapisuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też trafiam na same dobre recenzje dotyczące twórczości tej autorki, dlatego teraz mam trochę mieszane uczucia. :) Pewnie i tak w końcu sięgnę, bo jestem ciekawa, o co tyle szumu, ale podejdę do lektury z trochę większą ostrożnością. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Choć Twoja recenzja nie zachęca do sięgnięcia po tę książkę, to ja i tak mam ochotę poznać Dinę i jej różne oblicza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja poluję na drugą książkę tej autorki: "Stulecie". "Księga Diny" mnie nie przekonuje :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. No popatrz, a "Stulecie" było świetne, ale tam było kilka bohaterek i może to zdecydowało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że się nie odnalazłaś w tej powieści. Ja mimo wszystko mam na nią ochotę, bo ta historia i ta bohaterka mnie intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja właśnie miałam okazję przeczytać recenzję na innym blogu, która była niezwykle pochlebna i dała mi nadzieję, że jest w tych książkach coś niezwykłego, godnego uwagi. I chyba zaryzykuję znajomość z tą literaturą - będę mogła wówczas sama ocenić jej walory :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kusi mnie ta lektura, choć Ciebie nie zachwyciła. Podobnie jak Aga P też się sporo naczytałam o niej w prasie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jestem pewna tej książki. Chyba jednak nie jest dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Literatura skandynawska mnie oczywiście nieco ciekawi, ale nie sądzę, że ta historia mogłaby mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo Twoich odczuć chętnie bym poznała tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziecko, które przypadkiem zabija matkę? Przerażający, acz fascynujący punkt wyjścia dla powieści. Może i "bez fajerwerków", ale w wolnej chwili będę musiała to sprawdzić. ;)

    PS Wrzuciłam u siebie w komentarzu link do sklepu, gdzie możesz kupić koszulkę z Muminkami, tak informuję, żebyś nie musiała szukać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Może kiedyś..., na chwilę obecną chyba odpuszczę, ale ten tytuł cały czas będzie miał u mnie szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa recenzja "Księgi Diny", chociaż nie jedyna "nie do końca pochlebna". Ciekawe, jakie będzie "Stulecie". Pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O, nieee, mam nadzieję, że mnie urzeknie :) Film był dobry, jeśli mnie pamięć nie myli :) Ale i tak najpierw muszę przeczytać "Stulecie", bo już mieszka w czytniku :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Podejrzewam, że i mnie by ta powieść nie urzekła. Już sama fabuła mnie nie interesuje (chociaż wiem, że TAKI temat daje pole do popisu dla pisarza) Chyba po prostu chwilowo mam dosyć tego rodzaju poważnych lektur.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przed chwilą czytałam na jednym z blogów recenzję, że jest to książka rewelacyjna, a tutaj nie jest tak jednoznacznie. No właśnie, muszę sama się przekonać:)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja jestem nią zachwycona! Jej klimat, liryzm, surowość, wrażliwość i dzikość bohaterki - te skrajności sprawiły, że książkę czytałam z wypiekami!! A zakończenie... No po prostu... Wszystkim niezdecydowanym polecam!!

    OdpowiedzUsuń