środa, 6 sierpnia 2014

Nie lubię już Haśki



tytuł: Uparte serce. Biografia Poświatowskiej
autor: Kalina Błażejowska
wydawnictwo: Znak
rok wydania: 2014
ilość stron: 338

moja ocena: 6/10

Halina Poświatowska – chorująca przez niemal całe życie dziewczyna, wrażliwa poetka, dwudziestojednoletnia wdowa. Uparta, egoistyczna, niewdzięczna. Żyła mocno, umarła młodo. Gdyby urodziła się w Ameryce, to z taką biografią stałaby się ikoną drukowaną na plakatach. Ale Haśka urodziła się w przedwojennej Polsce, dorastała w czasach PRL-u. Jej amerykański epizod był zbyt krótki, żeby zwrócić na nią oczy świata. A jednak odniosła sukces. Jej przesiąknięte zmysłową kobiecością wiersze są wciąż aktualne, nadal przyprawiają o dreszcze.

Uparte serce. Biografia Poświatowskiej” Kaliny Błażejowskiej  to zbeletryzowana biografia jednej z najpopularniejszych polskich poetek. Autorka już we wstępie zaznacza, ze dialogi są najwyżej prawdopodobne. Mimo wszystko nie słychać zgrzytów, a we wszystkie rozmowy bardzo łatwo uwierzyć. Błażejowska pisze w świetnym, reporterskim stylu. Krótkie, konkretne zdania, bez sentymentalizmu, czy emocjonalnych ubarwień. Nie ocenia, nie moralizuje, a jedynie przekazuje fakty. Bez osobistych komentarzy. Zaskakuje mnogością szczegółów, od których aż kręci się w głowie. Jestem pod ogromnym wrażeniem tytanicznej pracy jaką musiała wykonać. Jednak nadal zastanawia mnie, czy informacja o szmince, jaką Poświatowska przywiozła ze Stanów jest mi niezbędnie do szczęścia potrzebna, czy ta wiedza zmienia cokolwiek, czy ma wpływ na mój odbiór jej poezji. 

Autorka wykonała kawał dobrej roboty. Książka wciąga od pierwszej strony i ciężko oderwać się od lektury. Ale... po przeczytaniu „Upartego serca” nie lubię już Haśki. Nie jako poetki, bo jej twórczość nadal mnie zachwyca, ale z przykrością stwierdzam, że raczej nie zostałybyśmy koleżankami. Błażejowska zniszczyła mój wyidealizowany (jak się okazało) wizerunek poetki. Z publikacji wyłania się obraz szalenie zdolnej, ale rozkapryszonej i egoistycznej histeryczki. Kolejne narcystyczne zerknięcia w lustro, kolejne tupania nóżką i romanse z żonatymi mężczyznami coraz bardziej mnie rozczarowywały. Za to matka Haliny była aniołem, bo wytrzymywała to wszystko bez słowa skargi. Nie mnie oceniać czyjeś życie, tym bardziej przepełnione cierpieniem, ale wydaje mi się, że są pewne granice, że nie wszystko można usprawiedliwić chorobą.

Publikacja „Uparte serce. Biografia Poświatowskiej” zdecydowanie warta jest uwagi, ale raczej jako dodatek do „Opowieści dla przyjaciela” Poświatowskiej. Nie wyobrażam sobie, że chcąc poznać Poświatowską pozostanie się jedynie przy książce Błażejowskiej. Przede wszystkim należy sięgnąć po „Opowieść...” autorstwa samej poetki. I cóż z tego, że Haśka przemilczała co nieco w powieści. Takie fakty chciała przekazać, tak chciała zostać zapamiętana. Poza tym otwierając tomik w dowolnym miejscu za każdym razem zachwycam się doskonałym stylem i pierwiastkiem czegoś nienazwanego, co tak misternie utkane zostało w każdym zdaniu. Może to smutek?

„Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.”
( „Opowieść dla przyjaciela” H. Poświatowska)


*** (kto pomalował twoje policzki...)

kto pomalował twoje policzki
że płoną
to świt ubarwił moje policzki
czerwono
a kto pociemnił twoje źrenice
że gasną
to zmierzch pociemnił moje źrenice
jasne
a kto ci oddech zatrzymał w krtani
o miły
twoje to usta i twoje ręce
sprawiły

13 komentarzy:

  1. Zastanawiałem się niedawno nad przeczytaniem tej książki, ale liczyłem na Twoją wyższą ocenę. A tak to chyba sobie daruję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo już się o Poświatowskiej naczytałam, ale i na tę książkę mam ochotę. Tak dla uzupełnienia. A samej Poświatowskiej dawno już nie czytałam. Ciekawe, że teraz tak rzadko sięgam po poezję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo jestem ciekawa czy także Haśkę "znielubię". Książkę przeczytam z pewnością, już dawno noszę się z zamiarem jej kupna. Ale skoro polecasz, to rzeczywiście nie zatrzymam się tylko na tej jednej publikacji. Trzeba dać dziewczynie szansę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie czytam, ale nie sięgnę już do innej publikacji na jej temat, bo aż tak nie jestem zafascynowana jej życiorysem ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę zdecydowanie częściej czytać poezję. Twoja recenzja przypomniała mi o wszystkich niesamowitych, pięknych wierszach, jak choćby ten, który wyżej przytoczyłaś. Co do samej biografii, jestem bardzo ciekawa, czy tak samo jak Ty, przestanę lubić rozkapryszoną Haśkę, czy wręcz odwrotnie, jeszcze większą sympatią ją obdarzę.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś przeczytam, bo to bardzo interesująca książka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety czytając coraz więcej o konkretnej osobie trzeba liczyć się z tym, że nikt nie jest idealny...

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm, mało czytuję poezji, więc Poświatowskiej nie znam, ale tę biografię bym chciała przeczytać. Ciekawe czy też będę miała takie wrażenia co do osobowości poetki, co Ty.

    OdpowiedzUsuń
  9. Już widzę, że ja i Haśka byśmy się doskonale rozumiały!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio mam ochotę na biografie, więc chętnie sięgnę po tę książkę :D Poza tym muszę poczytać trochę więcej jej poezji, bo tym wierszem na końcu jestem zauroczona ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz rację - są pewne granice usprawiedliwiania zachowania chorobą, trzeba je znać. Szkoda, że Twoje wyidealizowane zdanie odnośnie poetki uległo zmianie, to nawet trochę smutne i aż mi się przykro zrobiło. Niemniej jednak z ciekawości bym przeczytała tę biografię.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem miłośniczką jej poezji...ale rozumiem, że kiedy bardzo lubimy czyjąś twórczość, idealizujemy tą osobę. A nikt, niestety, idealny nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  13. Choć Poświatowska jest moją Ukochaną Poetką (nieraz u siebie o tym pisałam, powracam do tej kwestii) od nie pamiętam kiedy powtarzam, że prywatnie bym jej nie polubiła; jako osoba była okropna: egoistyczna, władcza, zaborcza; wszystko to można wyczytać z jej listów (krakowskie WL kiedyś je opublikowało) - choroba przyzwyczaiła ją do tego, że była w centrum zainteresowania, cały świat, sprawy wszystkich kręciły się wokół niej, zawsze była głównym punktem - nawet w stosunku do prof. Ingardena umiała być w jakimś sensie impertynencka (można o tym przeczytać w zbiorze wspomnień "...ja minę...")... No ale pióro, język, warsztat, zmysł literacki miała nieprzeciętny... ps a tę książkę też już u siebie mam:)

    OdpowiedzUsuń