niedziela, 17 sierpnia 2014

Na kawę tylko do Rzymu!


tytuł: Pierwsza kawa o poranku
tytuł oryg.: Il primo caffe del mattino
autor: Diego Galdino
wydawnictwo: Rebis
rok wydania: 2014
ilość stron: 320

moja ocena: 7/10

Na co dzień unikam słodkich powieści o miłości, ale tym razem dałam się uwieść. Może to lato? A może niespełnione marzenia o Rzymie i własnej kawiarence popchnęły mnie w kierunku prozy Diego Galdino? W tym momencie motyw nie ma znaczenia, bo bawiłam się świetnie!

Massimo Tiberi prowadzi uroczą kawiarenkę w najstarszej części Rzymu. Codziennie spotyka się tam grupa stałych klientów, czyli gromada wesołych i rozwrzeszczanych Włochów, która swoim zachowaniem potrafiłaby doprowadzić do załamania nerwowego mieszkańców chłodniejszej części Europy. Pewnego dnia Mino dostrzega przez witrynę zagubioną dziewczynę w czerwonej sukience. Po chwil zielonooka klientka zjawia się w kawiarni i zamawia po francusku filiżankę herbaty z róża. Rozbawione towarzystwo żartuje z nieznajomej, więc zdenerwowana dziewczyna w akcie buntu rozsypuje cukier i opuszcza lokal. Wystarczy moment, a Massimo jest zakochany po uszy…

Powieść Diego Galdino ujęła mnie swoim klimatem. Nawet romantyczne bzdury i mało rzeczywista fabuła nie zniszczyły uroku opowieści pachnącej kawą. Historia Massimo i Geneviève jest nastrojowa i poetycka, a sama powieść literacko ładna. Mogłabym wymienić wady prozy Galdino, ale ten jeden raz nie będę się czepiać. Nie chcę psuć sobie lirycznego nastroju, w który wprowadziła mnie lektura. Autor w nietuzinkowy sposób nakreślił obraz Wiecznego Miasta, z jego wadami i zaletami, duszną atmosferą wąskich uliczek, urokiem placyków z fontannami, nadmiarem turystów i hałaśliwymi mieszkańcami. A do tego kawa z nutellą, której zapach unosi się z każdej strony.

„Pierwsza kawa o poranku” to pełna uroku opowieść o miłości, przyjaźni, trudnych związkach międzyludzkich i tajemnicach z przeszłości. Co prawda nie jest to romans najwyższych lotów, a autorowi nie udało się uniknąć słodyczy i sentymentalizmu, niemniej jednak jestem oczarowana lekturą. Sama do końca nie wiem co mnie tak zafascynowało, ale nie potrafię odmówić prozie Diego Galdino specyficznego uroku, który wprawił mnie w przyjemny nastrój. W dodatku książka została przepięknie wydana i zachwyca mnie za każdym razem, gdy tylko na nią spojrzę.

18 komentarzy:

  1. Grunt, że bawiłaś się świetnie przy lekturze, ach chciałabym znaleźć się w Rzymie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zamiar odwiedzić Rzym w trakcie następnych wakacji, więc książkę z chęcią przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Grazie Marta... Un caffè per te a Roma ci sarà sempre... :-) Namasté

    Diego Galdino

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie jedynie zachęca ta tajemnica z przeszłości no i niestety nic więcej, a to nie wystacza mi, abym zostałą zachęcona do tej ksiażki. Tym razem odmówię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, ta opowieść zdecydowanie pachnie kawą. Może uda nam się kiedyś odnaleźć bar Diego i wypić z nim kawę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kawa z nutellą?? Wygląda na to, że moja lista zakupów na jutro wzbogaciła się o kolejną pozycję (nutella!)
    Mam też ochotę na tę książkę. Od pewnego czasu ciągnie mnie do tego rodzaju lektur. To nic, że są słodkie (czasem aż za bardzo) To nic, że przewidywalne. Ech..chyba się starzeję;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej, ja też unikam takim powieści, ale cholera, Włochy i francuskojęzyczna buntowniczka? To robi jakieś takie urocze wrażenie na mojej rozmarzonej osóbce :) Czasem dobrze jest się przełamać i sięgnąć po coś, po co zwykle nie sięgamy - a nuż się spodoba, a jeśli nie? No cóż, utwierdzimy się w przekonaniu, że to jednak bzdurki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie przeczytam, miło wspominam wizytę w Rzymie :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak właśnie myślałam, że to będzie taka trochę ckliwa historyjka, ale skoro Ty polecasz, to być może się jednak skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sierpień to doskonały miesiąc na piękne opowieści o miłości :) Chociaż dla mnie Rzym to mało romantyczne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może się skuszę, kiedy zabraknie mi lata ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lato ma to do siebie, że takie historie łatwiej się przyswaja, chociaż zimą powinny rozgrzewać :-)
    Kocham kawę, uwielbiam też Rzym, więc to chyba książka w sam raz dla mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Co prawda nie jestem kawoszem, ale książce nie mówię nie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uwielbiam powieści miłosne, dlatego na pewno tej nie pominę :) A w Rzymie byłam dwa lata temu i cudownie byłoby tam jeszcze raz wrócić!

    OdpowiedzUsuń
  15. W Rzymie nigdy nie byłam, ale takie powieści bardzo lubię :-) Książki z "atmosferą" nastrajają mnie zawsze pozytywnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie piję kawy, ale jakoś ten tytuł do mnie przemawia. Jestem jej niezmiernie ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. bez dwoch zdan jak jaszybciej musze sie za nia zabrac! pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja romantyczna dusza i Rzym w tle przekonały mnie do tego, aby rozejrzeć się za tą książką :)

    OdpowiedzUsuń