piątek, 29 sierpnia 2014

Coś dla marzycielek i romantyczek :)



tytuł: Niebieskie migdały
autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
rok wydania: 2014
ilość stron: 304

moja ocena: 7/10

„Niebieskie migdały” Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak to książka idealna na wieczór. Lekka, zabawna i niebanalna opowieść o młodej mamie i jej synku działa relaksująco i poprawia nastrój po ciężkim dniu.

Pierwsze spotkanie z główną bohaterką powieści następuje w niezbyt komfortowych warunkach. Otóż Inie, a właściwie Balbinie, właśni odeszły wody. Z odsieczą przyjeżdża Karolina, czyli najlepsza przyjaciółka i jej narzeczony, żeby przetransportować ciężarną do szpitalna. Karo bierze również udział w porodzie rodzinnym. Nie jest to żadna fanaberia nowoczesnych dziewczyn, Ina wolałaby rodzić z ojcem dziecka, ale on wziął nogi za pas jak tylko zobaczył wynik testu ciążowego. Kiedy na świecie pojawia się Kajtek życie młodej matki wywraca się do góry nogami.

W trakcie rozwoju fabuły czytelnik, a w tym przypadku raczej czytelniczka, śledzi perypetie Iny i Kajtusia. Przez cały czas dużo się dzieje, a to za sprawą arcyciekawych postaci. Balbina jest fajną, zwyczajną dziewczyną, która wbrew wszystkiemu postanawia urodzić i wychować dziecko. Rola samotnej matki wcale nie jest taka prosta, a dziewczyna skonfrontuje swoje przeżycia z rzeczywistością kreowaną przez kolorowe magazyny dla młodych rodziców. Do tego będzie musiała rozwiązać problem niewdzięcznego lalusia, który ją zapłodnił, bo chociaż to wszawy pies, to jednak jest ojcem Kajtka i jakieś prawa mu się należą. Na szczęście zawsze może liczyć na pomoc przyjaciół i rodziny (urocza mamusia Iny kradnie show wszystkim bohaterom) oraz uroczego pana doktora z dołu…

Mam słabość do książek Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak. Uwielbiam jej styl i poczucie humoru. Lektura „Niebieskich migdałów” wciągła mnie do tego stopnia, że przeczytałam całość w jeden wieczór i kawałek nocy. Takiej optymistycznej powieści potrzebowałam. W kilku miejscach było tak słodko i idealnie, że aż nierealnie, a nadmiar zbiegów okoliczności sprawił, że w pewnym momencie miałam ochotę protestować, tupać nóżką i powtarzać, że to wszystko jest raczej niemożliwe. Ale zdałam sobie sprawę, że nie takie rzeczy się w życiu zdarzają. Wystarczy odrobina dobrej woli, żeby uwierzyć w siłę marzeń i miłości. A z obu tych składników zrobiona została rozkoszna polewa „Niebieskich migdałów”. Romantyczki i marzycielki na pewno będą usatysfakcjonowane, a istnieje duże prawdopodobieństwo, że powieść poruszy także niektóre cyniczne serca. W moim przypadku zadziałało.

21 komentarzy:

  1. Planuję sobie spotkanie z książkami tej autorki. Już miałam faworyta na rozpoczęcie przygody, ale "Niebieskie migdały" nadają się równie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam książek autorki, ale czuję się dziwnie zachęcona :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Obecnie szukam innych lektur, ale tytuł zapisuję na później...

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie, marzycielką ani romantyczką nie jestem, dlatego swoje niezadowolenie nie wyrażałabym delikatnym tupaniem nóżką, a raczej darciem książki w strzępy, a tego wolałbym uniknąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Twojej recenzji wynika, że to coś dla mnie. Nie znam autorki, ale dzięki Tobie mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko czytam podobną literaturę, więc wydaje mi się, że jak już ja znam autorkę, to musi być powszechnie znana, a jednak okazuje się, że to nie do końca tak działa :)

      Usuń
  6. "Wszawy pies, który ją zapłodnił" - hahahaha, piękne sformułowanie! No po prostu biję pokłon, bo uśmiałam się nie mało. A ja mam sąsiada Kajtka, który też jest małym chłopcem ;) Wprawdzie lektura nie dla mnie, ale pouśmiechałam się do tej książki dzięki Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Romantyczką zdecydowanie jestem :) Lubię takie lekkie lektury, które mogę sobie poczytać w autobusie czy tramwaju, lub wieczorem po męczącym dniu. Książek tej autorki jeszcze nie znam, więc chętnie wybiorę "Niebieskie migdały" na pierwsze z nią spotkanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię styl tej autorki (chociaż czytałam tylko jedną książkę;) ale sama historia nie jest mi bliska i w żaden sposób mnie nie zaciekawia. Niestety;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam inną książkę tej autorki, a po tą też nawet chętnie sięgnę. Czasem fajnie pomarzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Autorki nie znam, jednak lektura wydaje się zachęcająca. Szczególnie pewnie spodobałaby się mojej wiecznie zakręconej siostrze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla romantyczek i marzycielek mówisz? W takim razie BIORĘ :)
    Fabuła zachęca, więc z pewnością sięgnę po nią, gdy stosik lektur nieco się zmniejszy.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę że to lektura dla mnie, konieczne muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też mam słabość do tej autorki. Niebieskie migdały czytałam w jakiś zimowy wieczór i chyba też pochłonęłam je na raz :) Podpisuję się pod Twoją recenzją! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Co dziwne, nie czytam raczej powieści lekkich i zabawnych. Wydają mi się czasami za nudne. Może kiedyś suę przekonam do tego typu powieści :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam twórczości tej autorki, ale na hasło: "coś dla marzycielek i romantyczek" zgłaszam się od razu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Co tu dużo pisać- to idealna powieść dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakiś czas temu przeczytałam tę książkę - od tamtej pory bardzo skutecznie rozglądam się za literaturą autorki, gdyż bardzo mnie do siebie zachęciła. A książkę wspominam bardzo przyjemnie - to była świetna lektura pełna humoru.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam autorki i jej twórczości, ale to chyba coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba każda kobieta, raz na jakiś czas lubi takie opowieści :)

    OdpowiedzUsuń