środa, 27 sierpnia 2014

Auschwitz jako śmiertelna choroba zakaźna



tytuł: Krótki przystanek w drodze z Auschwitz
tytuł oryg.: Ett kort uppehåll på vägen från Auschwitz
autor: Göran Rosenberg
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2014
ilość stron: 328

moja ocena: 5/10

David Rosenberg ocalał prowadzony na rzeź. Przeszedł przez łódzkie getto, Auschwitz, niemieckie obozy koncentracyjne i transport śmierci. Dzięki Czerwonemu Krzyżowi dostał się do małego, szwedzkiego miasteczka. Kolejny, tymczasowy przystanek w drodze z Auschwitz. Ale kiedy na świecie pojawiło się dziecko, młode małżeństwo postanowiło zapuścić korzenie, stworzyć nowy dom dla chłopca na tej obcej ziemi. Do Polski nie było po co wracać. 

Göran Rosenberg opowiada o budowaniu nowego życia po Zagładzie. Patrzy na rodziców oczami niewinnego dziecka, które nie ma pojęcia o strasznej przeszłości swojej rodziny. Wspomina czasy, kiedy spokojna egzystencja Rosenbergów zmącona została przez budzące nienawiść otoczenia słowo „Żyd”. A w końcu wyrusza w podróż do przeszłości, żeby poznać tragiczne losy swojej rodziny i zrozumieć dlaczego ojciec postanowił odebrać sobie życie. 

„Krótki przystanek w drodze z Auschwitz” to książka trudna i ciężka w odbiorze, napisana w żałobnym tonie, który szybko udziela się czytelnikowi i dodatkowo utrudnia lekturę. Obok fragmentów nudnych, rozwlekłych i meczących znajdują się prawdziwe perły, budzące trwogę urywki, jak choćby sceny z łódzkiego getta i przemówienie Chaima Rumkowskiego. Również zakończenie jest bardzo dobre i trochę poprawia odbiór raczej przeciętnej całości. 

Göran Rosenberg twierdzi, że jego ojciec chorował i umarł na Auschwitz. Wykończyły go cienie z przeszłości, które nie pozwoliły spokojnie żyć zmaltretowanemu człowiekowi. Ale okazuje się, że choroba Davida Rosenberga była zakaźna. Przeszła z ojca na syna. On też nie może zaznać spokoju, nie potrafi odpuścić, grzebie w przeszłości, gubi się w domysłach, kluczy, szuka, próbuje zrozumieć. Samobójcza śmierć ojca jest dla niego zbyt wielkim ciężarem, a „Krótki przystanek w drodze z Auschwitz” to dla mnie nic innego, jak zapis rozpaczy małego chłopca ukrytego w ciele mężczyzny.

11 komentarzy:

  1. Ta książka pokazuje, że nie da się uwolnić od przeszłości. A Auschwitz musiało zostawić w duszy każdego Ocałałego głęboki ślad. Teraz właśnie poprzez literaturę słyszymy głosy kolejnego pokolenia, które musi żyć z tym ciężarem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obecnie raczej nie mam ochoty na taką przytłaczającą i smutną książkę, ale będę o niej pamiętać, bo trzeba ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zwykle omijałam, choć lubię literaturę faktu. Tu zbyt trudne rzeczy. I ten żałobny ton, o którym piszesz, tym bardziej mnie zniechęca...

    OdpowiedzUsuń
  4. To trochę tak jak z Borowskim. Obóz to miejsce, które zabiło w nim emocje, ideały, wiarę w ludzi. Po wyjściu szukał sposobu na odbudowę siebie (komunizm), ale to wyjście z jednej kloaki do drugiej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka nie w moim guście, raczej nie przeczytam :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałabym przeczytać ją, mimo że tego typu ksiażki są trudne i specyficzne.
    Każdy przynajmniej raz w życiu powinien siegnąć po taką literaturę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Za trudna treść dla mnie. Ale temat ważny i potrzebny, aby o nim pisać

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się faktycznie ciężko. Z jednej strony temat mnie ciekawi, z drugiej nieco się obawiam tych nużących fragmentów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezwykle trudna tematyka tej książki powoduje, że sięgnę po nią nieco później...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciągle obiecuje sobie wrócić do literatury traktującej o tamtych czasach, ale jakoś ciągle są inne lektury. Może nie sięgnę akurat po ten tytuł, ale po innych o podobnej tematyce - na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię czytać tego typu książki, ale nie lubię ich oceniać. Każda pozycja poruszająca temat Auschwitz, czy też innego obozu, okresu wojny jest dla mnie wyjątkowa. Czytając o losach ludzi tamtych czasów, zawsze zastanawiam się nad tym jak ja bym się zachowała? Czytam i podziwiam i nie oceniam.

    OdpowiedzUsuń