sobota, 26 lipca 2014

Zabójczyni, lekki niedosyt i skok na kasę czytelników


tytuł: Zabójczyni i władca piratów, Zabójczyni i Czerwona Pustynia, Zabójczyni i podziemny świat
tytuł oryg.: The Assassin and the Pirate Lord, The Assassin and the Desert, The Assassin and the Underworld
autor: Sarah J. Maas
wydawnictwo: Urobros
rok wydania: 2013, 2014, 2014
ilość stron: 98, 136, 140

moja ocena: 6/10

W oczekiwaniu na polskie wydanie trzeciego tomu serii „Szklany tron” autorstwa Sarah J. Maas skusiłam się na trzy nowelki (w przygotowaniu czwarta) poprzedzające wydarzenia rozgrywające się na kartach trylogii. Wszystkie trzy historie czyta się niezwykle przyjemnie, ale jednak do poziomu powieści trochę im brakuje.

Z Zabójczyni i władca piratów” dowiadujemy się, że Celaena Sardothien jest oczkiem w głowie swojego mistrza Arobynna Hamela. Jej wygląd jest pilnie strzeżonym sekretem, a anonimowość daje jej gwarancję sukcesu. Szef Gildii Zabójców wysyła ją na daleką wyspę po obiór długu, który Władca Piratów zaciągnął u Arobyna. Towarzyszy jej znienawidzony Sam Cortland, więc między dwójką bohaterów dochodzi do ciągłych spięć. Jednak zadanie nie jest trudne do wykonania, więc Celaena ma nadzieję, że szybko załatwi sprawę, a tym samym uwolni się od towarzystwa Sama. Wszystko zmienia się z chwilą, kiedy dziewczyna dowiaduje się, że dług zostanie spłacony w ludziach, a nie pieniądzach.

W drugim tomiku „Zabójczyni i Czerwona Pustynia” bohaterka zostaje wysłana na daleką pustynię, żeby trenować pod okiem Milczących Zabójców. Dziewczyna musi się wykazać i zdobyć listy polecające od samego Niemego Mistrza. Jej misja ma być karą za nieposłuszeństwo, bo Arobynn  zaplanował zemstę doskonałą. W końcu istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że Celaenie uda się przejść szkolenie i wrócić do Gildii Zabójców.

Ostatnia część „Zabójczyni i podziemny świat” rozgrywa się po powrocie Celaeny do Gildii. Między nią a Samem wreszcie zaczyna się dziać coś więcej, a skruszony Arobynn Hamel bije się w pierś, przeprasza za wszystko i próbuje przekupić dziewczynę drogimi podarunkami. Ostatnim dowodem jego skruchy ma być nowe zadanie, czyli zabójstwo Donevala, wpływowego człowieka, który odpowiada za handel niewolnikami. Dziewczyna chce się jak najszybciej uwolnić od władzy swojego mistrza, ale postanawia przyjąć zlecenie, żeby pomóc niewinnym ludziom.

Najsmutniejsze w tych powiastkach jest to, że nie ma w nich Chaola! Ja wiem, że Celaena dopiero go pozna, a na jego miejscu aktualnie znajduje się Sam, ale młody zabójca nie wzbudza we mnie większych emocji (w przeciwieństwie do uroczego Kapitana Gwardii Królewskiej). Natomiast podoba mi się to, że Celaena faktycznie została wykreowana na młodszą  niż znamy ją ze „Szklanego tronu”. W nowelkach jest bardziej bezczelna, pyskata, pewna siebie, a jednocześnie naiwna. Przyszłość dopiero odciśnie na niej swoje piętno, a tragiczne wydarzenia, których możemy spodziewać się w czwartym tomiku („Zabójczyni i imperium Adarlanu”) nauczą ją pokory.

We wszystkich częściach cyklu akcja rozwija się niemal natychmiast, a każda książeczka to w zasadzie tylko jedna przygoda. Czytelnik od razu wpada w wir wydarzeń, ale całość kończy się równie szybko, jak się zaczęła. Czułam przez to pewnie niedosyt, bo zabrakło mi obyczajowej otoczki, magii i tajemnicy, która tak podobała mi się w „Szklanym tronie”. Łudziłam się również, że Twierdza Zabójców będzie bardziej fascynującym miejscem. Do tego uważam, że nowelki powinny zostać opublikowane w jednym tomie jako zbiór opowiadań. Rozbicie tych historii na cztery osobne książki odbieram jako zwykły skok na kasę czytelników, bo wiadomo, że fani serii i tak je kupią. Rozumiem, że wydawca chce zarobić, nawet mnie to nie dziwi, ale niesmak pozostaje…

Nowelki o przygodach Celaeny Sardothien trzymają równy poziom, ale są raczej przeciętne. Mimo wszystko cieszę się, ze zdecydowałam się na lekturę, bo pomimo narzekań dobrze się bawiłam i z przyjemnością towarzyszyłam Celaenie w jej przygodach. Fanów „Szklanego tronu” raczej nie muszę namawiać do sięgnięcia po te opowiadania, ale jeśli jeszcze nie mieliście przyjemności poznać zabójczyni, to lepiej zacznijcie od powieści.

10 komentarzy:

  1. Za dużo mam obecnych zaległych serii, dlatego nie skuszę się na następne, tym bardziej, że szału wielkiego nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie przeczytam - nie lubię przeciętnych książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tym razem nie znam książek, nawet nie mam najbledszego pojęcia o czym piszesz, ale skarpetki mnie powaliły;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje się pod słowami Oli rękami i nogami ;) zdjęcie zrobiłaś urocze! :)

      Usuń
    2. Zgadzam się z dziewczynami;)

      Usuń
    3. Już mam kolejne w tym stylu upatrzone :D

      Usuń
  4. Serii o zabójczyni nie znam, ale powoli się do niej przekonuję, bo wiele pozytywnych recenzji widziałam na polskich i zagranicznych blogach - to siłą rzeczy podsyciło moją ciekawość. Co do nowelek - w wersji anglojęzycznej istnieje tom, który jest zbiorem tych opowiadań, takie rozwiązanie jest chyba lepsze niż wydawanie/kupowanie odrębnych minipowieści...

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki jak książki, ale skarpety boskie. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahah ! Chcę mieć takie skarpety! Pierwsze co mi się rzuciło w oczy. A co do książki, a raczej książek to uważam, ze jednak nieco się z nią będę mijać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm, chyba sobie odpuszczę, jakoś bardzo mnie te książki nie zaintrygowały, tym bardziej, że mam co czytać :) Skarpetki są świetne! :D

    OdpowiedzUsuń