wtorek, 8 lipca 2014

Człowiek zawsze jest sam


tytuł: Gesty
autor: Ignacy Karpowicz
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
rok wydania: 2013
ilość stron: 264

moja ocena: 8/10

Nakręciłam się i czytam namiętnie Karpowicza. I tylko jednego nie potrafię zrozumieć – jak to się stało, że żyłam wcześniej bez jego prozy...

Uporządkowaną i spokojną egzystencję czterdziestoletniego Grzegorza przerywa telefon od matki informujący o śmierci psa. Ta niezbyt istotna informacja staje się zwiastunem kolejnych nieszczęść. Śmierć przekroczyła już próg rodzinnego domu Grześka i postanowiła się w nim rozgościć na dłużej. Ale o tym bohaterowie dowiedzą się później. Póki co mężczyzna porzuca wygodne warszawskie mieszkanie i wiedziony czarnymi przeczuciami wraca do Białegostoku. Zastaje matkę w gorszym stanie niż przypuszczał, a powrót do miejsca, w którym się wychował sprawia, że Grzesiek będzie musiał skonfrontować się z przeszłością i samym sobą.

Grzegorz jest indywidualistą i samotnikiem, jednostką wyjątkową i dziwną. Jego kariera zawodowa kwitnie, a od strony materialnej niczego mu nie brakuje. Ale życie Grzesia to tylko iluzja, jego wnętrze jest puste. Nie stać go już na wielkie porywy serca. Jakiekolwiek relacje międzyludzkie są Grzegorzowi obce. Przyjaciele, zawsze w liczbie mnogiej, zawsze bezimienni, to raczej cienie z jego otoczenia, a nie realni ludzie. Z matką i bratem łącza go tylko więzy krwi, a wspomnienia o licealnej miłości do Kasi nie dają spać po nocy. Dopiero w rodzinnym domu dopada go przeszłość, a nieubłagana przyszłość wyrywa z otępienia.  

Wszyscy bohaterowie Karpowicza są osamotnieni. Matka opuszczona przez synów, po śmierci męża nieporadnie prowadzi zbyt duży dom, Paweł egzystuje w smutnym małżeństwie, Kasia na swoich barkach dźwiga tajemnicę choroby, a Grzegorz z każdą stroną zapada się w sobie, wznosi coraz wyższy mur, zakłada kolejne maski. Tak łatwo uwierzyć w ich istnienie, bo świat pełen jest podobnych życiorysów.

Wspomnienia o związku Kasi i Grześka to najlepsze fragmenty całej powieści. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem kreacji kobiecych postaci. Kaśka - z lekką nadwagą, niemodną fryzurą i nosem w książkach, nie jest dziewczyną, o jakiej marzą nastoletni chłopcy. A jednak od początku rozumiałam dlaczego Grześ wybrał akurat ją, a nawet jestem przekonana, że była to najlepsza decyzja w jego życiu. Karpowicz potrafi tak pięknie pisać o miłości…

Od pierwszej strony znalazłam wspólny język z Grzesiem, choć bywały momenty, kiedy miałam ochotę go trzepnąć i zacząć wrzeszczeć, żeby wziął się w garść. I choć uważam, że Karpowicz stworzył dopracowaną i przemyślaną postać, to  jednak wyłapałam jedną nieścisłość, rysę, która zupełnie nie pasuje mi do Grzegorza. Coś się nie zgadza, niby drobiazg, ale burzy mi to cały porządek w kreacji bohatera. Nie chcę pisać nic więcej, żeby nie zdradzać szczegółów fabularnych, ale jeśli ktoś czytał „Gesty” to chętnie porozmawiam na ten temat.

Mimo ogólnego zachwytu muszę przyznać, że powieść Ignacego Karpowicza jest nierówna. Zdarzają się momenty zarówno nudne, jak i wciskające w fotel. Druga połowa historii Grześka jest odrobinę gorsza. A może to mnie zmęczył smutek wyzierający spomiędzy zdań? W sumie to nieważne, bo w ostatecznym rozrachunku zaliczam „Gesty” do znakomitej literatury na wysokim poziomie.  
„Człowiek zawsze jest sam, ze strachu stara się z kimś związać, by pokonać samotność, co - w ostatecznym rozrachunku - nigdy się nie udaje; dlatego należy znaleźć taką osobę, która w twoim towarzystwie poczuje, że była, jest i będzie, od zawsze i na zawsze - samotna; a kiedy dwie takie osoby się spotkają, zjednoczone w rozumieniu samotności, wtedy ogarnia je słodko-gorzkie szczęście, bo wiedzą, że w drugim człowieku znajdują spokój, biorący się z zaakceptowania prawa, którego nie sposób złamać.”

21 komentarzy:

  1. A u Ciebie trwa sezon na Karpowicza ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Zaraz lecę na pocztę odebrać paczkę z "Niehalo" :)

      Usuń
  2. Recenzja świetna, ale lektura raczej nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie to taka ksiażka za któą uganiać się nie będę, ale jak wpadnie przypadkowo w moje łapki to z checią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. to autor o którym od jakiegoś czasu myślę, słyszałam sporo dobrego i chcę się przekonać co ja o nim pomyślę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam ,,Sońkę", jest świetna. A to zachęca do innych tytułów. Właśnie w tych dniach ktoś mi polecał ,,Gesty", a teraz nów Ty ...:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że powinnam poszerzyć znajomość Karpowicza, "ości" przestają wystarczać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam twórczości autora, brzmi interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po Twojej recenzji "Sońki" skusiłam się na nią i mam już na półce, ale czekam na dobry nastrój na taki rodzaj literatury. Jeśli książka spodoba mi się tak bardzo jak Tobie, to z pewnością sięgnę po inne książki Karpowicza, w tym może i po "Gesty".

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś mam wrażenie, że ten autor nie jest " w modzie" a szkoda, dobrze, że Ty go polecasz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj ten Karpowicz. Ostatnimi czasy głośno zrobiło się na temat jego prozy. Na razie zbieram pokłady mojego intelektu...

    OdpowiedzUsuń
  11. Akurat nie czytałam "Gestów", ale chętnie się jej przyjrzę, bo Karpowicz należy do moich ulubionych autorów. Dobrze, że pisarz jest ostatnio płodny, a oprócz tego coraz bardziej mnie zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że to naprawdę Twój nowy, ulubiony autor;) Dobrze przeżywać takie fascynacje kolejnymi pisarzami;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cóż za pesymistyczna książka... Widać, że autor przypadł Ci do gustu. Ja jednak nie będę do niego sięgać, bo obawiam się zbyt dużego zdołowania :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zachęcasz wiesz? I to tak, że mam ochotę odłożyć komputer i biec o tej porze do biblioteki, i czytać jego książkę. Jakąkolwiek. Takie nierówne książki są chyba najciekawsze, bo wywołują jeszcze większe emocje, niż książka idealna bądź najgorsza :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo podoba mi się zdjęcie i recenzja, ale na książkę Karpowicza się teraz nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne zdjęcie, no i dodatkowo skutecznie zachęciłaś mnie do tej książki. Bardzo pragnę ją poznać!

    OdpowiedzUsuń
  17. No cóż... może kiedyś, na razie potrzebuję lekkich powieści odpowiednich na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie czytałam nic autora, jednam mam w planach jego twórczość. A Grzesia trzeba byłoby trzepnąć, to zawsze dobrze działa ;)

    OdpowiedzUsuń