środa, 2 lipca 2014

Cudna powieść Karpowicza

 
tytuł: Cud
autor: Ignacy Karpowicz
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
rok wydania: 2013
ilość stron: 256

moja ocena: 8/10

Po genialnej „Sońce”, której lektura wciąż mnie boli, postanowiłam sprawdzić formę Karpowicza w innych powieściach. Trochę z przypadku, a trochę z ciekawości padło na „Cud”. No cóż, upewniłam się w przekonaniu, że nagły i niespodziewany awans Karpowicza na stanowisko jednego z moich ulubionych pisarzy nie był przypadkowy…

Anna ma 31 lat, oryginalną osobowość, wybujałą wyobraźnię i poważną pracę w szpitalu. Jej ekscentryczne podejście do życia kłóci się z karierą neurologa. Ale Ania cała zbudowana jest z kontrastów. Pewnego czerwcowego dnia bohaterka oferuje pomoc policjantom, którzy zostają wezwani na miejsce wypadku. Sanitariusze odmawiają zabrania do karetki zwłok ofiary nieszczęśliwego zdarzenia, dlatego zadaniem bohaterki ma być przetransportowanie ciała do szpitalnej kostnicy. Policjanci ochoczo pakują czarny worek z zawartością do bagażnika samochodu Ani, a tym samym pozbywają się kłopotu. Niecodzienna przygoda mogłaby być jedynie zabawnym epizodem w nudnym życiu kobiety, gdyby nie fakt, że ekscentryczna pani doktor zakochuje się w denacie…

Absurdalna fabuła powieści aż kipi czarnym humorem i ironią, a wszystkie opisane wydarzenia to czyste szaleństwo.  Mikołaj ginie w tragicznym wypadku, zostaje przypadkową ofiarą, ale jego ciepłe ciało zachowuje się jakby chłopak nadal żył, a do tego zaczyna cudowanie pachnieć, jak to się nieraz świętym zdarzało. Anna zaczyna wymyślać sobie życie z Mikołajem, ale na drodze staje jej Artur, który choć potrzebny do pewnych celów, zaczyna za bardzo mieszać w jej historii. Do tego dochodzi zazdrosna Marysia, załamana Ala, która widziała przyszłość, Halinka i Helenka, czyli mama i babcia Mikołaja oraz ojciec. Opowieść ojca, wystylizowana na biblijną mowę, zupełnie nie pasująca do współczesnej rzeczywistości, jest czymś cudownym pod względem językowym. Doceniam i zachwycam się, choć nie lubię takiego cudowania, wolę prostotę i konkret.

Często odnoszę wrażenie, że pisarze (w domyśle mężczyźni) mają problemy z kreacją kobiecych postaci. Na przykład J.M. Coetzee to pisarz z najwyższej ligi, ale jego bohaterki są bezbarwne (nawet ekscentrycznej Elizabeth Costello brakuje jakiegoś istotnego pierwiastka). Na szczęście ten problem nie dotyczy Ignacego Karpowicza. Chyba żadna kobieta nie wymyśliłaby Anny lepiej. Uwierzyłam jego bohaterce, a nawet poczułam, że znalazłybyśmy wspólny język. Jej indywidualizm w starciu z moim dałby ciekawy efekt i skończył się albo totalną katastrofą, albo wielką przyjaźnią. Marysia, Ala oraz mama i babcia Mikołaja, to kolejne osobowości, które są kobiece do szpiku kości. Na ich tle mężczyźni wypadają odrobinę blado, są jakby dodatkiem do fabuły, katalizatorem zdarzeń, bo prym w tej opowieści wiodą kobiety.

Ignacy Karpowicz doskonale posługuje się językiem. Z prostych słów układa błyskotliwe zdania. W całej powieści najbardziej zafascynowały mnie częste nawiasy. To w nie Karpowicz złapał błyskotliwy i ironiczny humor. „Cud” to kawał świetnej literatury w lekkim wydaniu. Szalona opowieść o nieżywym Mikołaju i zakochanej Annie bawi, ale też skłania do refleksji, bo nie brakuje w niej momentów gorzkich i smutnych. Zakończenie zaskakuje i zostawia czytelnika z opadniętą szczęką. Myśli kłębią się w głowie i nie dają spokojnie zasnąć. Coś cudnego!

21 komentarzy:

  1. Właśnie czekam na ,,Sońkę", ma przyjść lada dzień, zaciekawiłaś mnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię czarny humor i ironię, dlatego choćby z tego powodu skuszę się na powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Łał!! Ty dziś o Cudzie a ja wczoraj o Sońce - też mnie po niej wszystko boli! Czytałam ze ściśniętym sercem. I wiem, że autor staje się obowiązkowy do poznania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się nakręciłam, że czytam teraz "Gesty" i już "Balladyny i romanse" zamówiłam :)

      Usuń
  4. Kurcze, nie znam książki, to jakiś cud :) Chętnie zapoznam się z nią jeśli tak warta poznania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny pomysł na fabułę. Zdecydowanie sobie zapisuję ten tytuł:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę książkę na półce w kolejce, dobrze, ze chwalisz :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz już wiem, że muszę przeczytać. Najlepsza recenzja tej książki, jaką do tej pory spotkałam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten cudny "Cud" chcę, jestem bardzo zaintrygowana tą książką i mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać. Zakochać się w denacie? dziwne to, ale ciekawe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj widzę, że warto poszukać w bibliotece Karpowicza.
    Jak zwykle zaintrygowałaś książką znakomicie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z Karpowicza znam tylko Balladyny i romanse - dobre, choć w pewnym momencie zaczęły mi się dłużyć. Na Cud i jego pozostałe powieści też mam apetyt, bo przyciągają do siebie tym mitycznym i cudnym ,,czymś".

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię czarny humor i absurd, więc chętnie sięgnę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Istny "Cud"... Ciekawa jestem Twojej opinii o "Balladynach i romansach", bo od tej książki zaczęłam przygodę z tym autorem. A, mogę też polecić "ości".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "ości" mam na półce, a "Balladyny i romanse" czekają na odbiór w księgarni :) Teraz kończę czytać "Gesty" :)

      Usuń
    2. Mi tych "Gestów" jeszcze brakuje...

      Usuń
  13. Nie czytałam jeszcze nic tego autora, ale może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super jest Cud, to chyba jedyny obecnie polski autor, którego bibliografię chciałbym przeczytać w całości :)
    Pozdrawiam
    Michał Małysa

    OdpowiedzUsuń
  15. Niesamowita recenzja! Ja jeszcze nie czytałam nic autora. Stale o nim dość sporo słyszę, ale na razie nie wiem czy jestem gotowa na taki tekst ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem gotowa, ale wciąż brakuje czasu i mam póki co inne lektury ;)

      Usuń
  16. Książka wydaje mi się dziwna, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zaintrygowałaś mnie nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam w planach wszystkie książki tego pisarza, bo uwielbiam jego wypowiedzi w mediach i wydaje mi się rozsądnym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń