sobota, 7 czerwca 2014

Za długi film o górach


tytuł: Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak
autor: Jacek Hugo-Bader
wydawnictwo: Znak
rok wydania: 2014
ilość stron: 340

moja ocena: 5/10

Nie rozumiem himalaistów, bo nie rozumiem po co ludzie chodzą w tak wysokie i niebezpieczne góry. Chyba tylko po to, żeby umrzeć. Rozumiem za to, po co w te same góry, w których zginęli Tomek Kowalski i Maciej Berbeka, ruszyli ich bliscy. Zmarłych trzeba pożegnać i pochować, choćby symbolicznie, dopiero wówczas będzie można spróbować żyć dalej.

Byłam zdumiona, kiedy dowiedziałam się, że Jacek Hugo-Bader dołączył do „wyprawy pogrzebowej”. Reporter nie pasował mi zupełnie do okoliczności, a jego osobowość wydawała się zbyt kolorowa i szalona, jak na taką wyprawę. I faktycznie w trakcie lektury przez cały czas miałam wrażenie, że reporter i bliscy zmarłych himalaistów męczą się w swoim towarzystwie. On jest jak piąte koło u wozu, a oni za bardzo się pilnują, żeby nie powiedzieć zbyt wiele, nie odsłonić prawdziwych uczuć.

Wcale się nie dziwię, że uczestnicy wyprawy nie chcieli rozmawiać z autorem i traktowali go z dystansem. Przez to reporter nazbierał chyba za mało materiałów, bo większą część książki Hugo-Bader wypełnia swoją osobą i historiami z przeszłości polskiego himalaizmu (kto, gdzie i kiedy zdobył jaki szczyt, kto, gdzie i kiedy przypłacił życiem za marzenia o kolejnych szczytach). Do tego dochodzą rozdziały składające się z wpisów z rożnych for internetowych oraz kwieciste porównania, a autor przebiera w „bukiecie używanych przymiotników”. Jako przykład zdanie - perełka (jedna z wielu): „Błahej – ale nie w polskim środowisku alpinistyczno-himalajsko-wspinaczkowym, gdzie wszyscy kochają się jak niewykastrowane, głodne psy zamknięte w ciasnej klatce w schronisku na Paluchu pod Warszawą.”

Wrażliwość Hugo-Badera zupełnie nie pasuje mi do tej historii. Świadczy o tym choćby głupie pytanie zadane Jackowi Berbece po powrocie do bazy. Dzień wcześniej panowie pochowali Tomka. Macieja nie udało się odnaleźć. A Hugo-Bader wyskakuje z pytaniem do młodszego Berbeki: „Kochałeś go?” Przecież gdyby go nie kochał, to nie ruszyłby na drugi kraniec świata, żeby odnaleźć jego ciało! Czas przeszły użyty w pytaniu również jest tu nie na miejscu. Miłość nie kończy się ze śmiercią bliskiego człowieka, a rozpacz łamie serce właśnie z powodu tego, że kochamy. Świadczy o tym choćby opowieść o Agnieszce i pierścionku. Jej historia poruszyła mnie najbardziej.

Znam twórczość i możliwości Jacka Hugo-Badera, który zachwycał mnie w swoich wcześniejszych publikacjach. „Dzienniki kołymskie” to jedna z moich ulubionych książek. Niestety „Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak” nie ma nic wspólnego z geniuszem reportera. Nie jest to zła książka, ale w mojej opinii raczej niepotrzebna, bo nie wnosi nic nowego do całej sprawy, a mam wrażenie, że zainteresowanie medialne tylko dodatkowo rani rodziny zmarłych himalaistów. Nie chcę nikogo zniechęcać do lektury, ale nie będę też namawiać. W tak wyjątkowym przypadku każdy musi zdecydować sam. Ze swej strony dodam tylko, że gdybym  nie przeczytała tej książki, to nic bym nie straciła.

9 komentarzy:

  1. Skoro twoim zdaniem to przeciętna lektura, to ja wierzę ci na słowo i nie będę jej czytać, wszak wokół tyle znacznie lepszych publikacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiażka czeka na stosiku obok mnie, sama po górach nie chodzę i czasami żałuję...

    OdpowiedzUsuń
  3. Też nie rozumiem pasji gór i tracenia tam życia. Co do samej książki wygląda jakby autor wszedł buciorami w prywatne pożegnanie. Nie przeczytam tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm..nad tą pozycja się zastanowie :)
    Pozdrawiam ciepło :*:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja recenzja jest jak kubeł zimne wody. Uwielbiam Hugo-Badera i mimo wszystko przeczytam tę książkę, ale mocno ostudziłaś mój zapał.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja rozumiem pasję gór i uważam, że nie mamy prawo oceniać takich ludzi (jak to często się zdarza), nie będąc sami choć raz w ekstremalnej sytuacji. Co do książki - jest ona przede mną, ale mam jakieś dziwne wrażenie, że Jacek Hugo-Bader tym razem zachował się bardziej jak paparazzo, niż wrażliwy reporter.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przeczytałam - i podzielam Twoją opinię.

      Usuń
  7. Zgadzamy się w kwestii "Dzienników kołymskich", ciekawe czy tak samo będzie z "Długim filmem". Własnie dostałam tę książkę w prezencie, bo nie mogłabym nie przeczytać najnowszej książki Hugo-Badera. Odezwę się, kiedy przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytam, bo rozumiem pasję gór, to jest jak z formułą jeden, ekstremalny sport, pasja, gdzie ma się świadomość, że może kosztować to życie, a niektórzy są uzależnieni od mocnej dawki adrenaliny, osobiście takich ludzi, stawiają wszystko na jedną kartę.

    OdpowiedzUsuń