piątek, 27 czerwca 2014

Tydzień kulturalnego szaleństwa, czyli Life Festival Oświęcim czas zacząć!


W tym tygodniu przeżywam prawdziwe kulturalne szaleństwo. Staram się unikać prywaty i na blogu niewiele piszę o sobie (chociaż mam wrażenie, że w niektórych recenzjach odsłaniam się za bardzo), bo też nie uważam, żeby moje życie było na tyle pasjonujące, żeby zanudzać kogokolwiek detalami z mojej codzienności. Ale kilka ostatnich dni było wyjątkowo optymistycznych i udanych (a weekend zapowiada się idealnie), więc postanowiłam podzielić się z Wami moją pozytywna energią. 

W poniedziałek brałam udział w spotkaniu autorskim z panią Marią Czubaszek, która odwiedziła moje wiejskie centrum kultury. Wydarzenie tego typu w uroczej, ale jednak nudnej gminie Polanka Wielka nadal wydaje mi się czymś niemożliwym. O samym spotkaniu chciałabym napisać jeszcze coś więcej, ale wciąż czekam na jakieś zdjęcia, które ubarwiłyby nieco moją relację.

We wtorek mogliście mnie usłyszeć w radiu RMF FM, jak zachwalałam atrakcje kulturalne i turystyczne miasta Oświęcim. Nie znoszę publicznych wystąpień, więc te kilka zdań mówiłam z duszą na ramieniu, czerwonymi stresowymi plamami na szyi i trzęsącymi się kolanami, ale na szczęście w radiu nie widać takich detali. Fajnie było usłyszeć się na antenie, ale nadal mam nadzieję, że było to moje ostatnie medialne wystąpienie :-)


W środę dostałam w prezencie dwa bilety na koncert „Muzyczny życiorys Franka Sinatry”, który otwierał tegoroczną, piątą już, edycję Life Festival Oświęcim. Nie spodziewałam się, że spektakl oparty na życiu i muzyce Franka Sinatry spodoba mi się aż tak bardzo. Barwna postać Sinatry daje nieprawdopodobne możliwości interpretacyjne, ale twórcy spektaklu postawili na prostotę i konkret, a dzięki temu udało im się uniknąć tandety. 

Orkiestra Akademii Beethovenowskiej, uzupełniona o zespół jazzowy, zagrała perfekcyjnie. Wykonanie tematu muzycznego z „Ojca chrzestnego” zwaliło mnie z nóg. Czegoś tak doskonałego już dawno nie słyszałam. Oprócz wspomnianej orkiestry na scenie wystąpili wokaliści oraz tancerze (żal mi, że śliczne tancerki pojawiły się tylko w piosenkach „Love and Marriage” i „New York, New York”). Wszyscy soliści prezentowali wysoki poziom, ale wśród panów (kobiecych wokali nie lubię, więc nie będę komentować) (poza tym  Sinatrę powinni śpiewać tylko mężczyźni) najlepiej wypadł Marcin Jajkiewicz, który jak dla mnie zawstydziłby samego Sinatrę, bo przez cały wieczór miałam wrażenie, ze śpiewał dużo lepiej niż Frank w oryginale. Michał Kaczmarek wyglądał jak uosobienie muzyki (co za ruchy) i patrząc na niego trudno było się nie uśmiechać. Mimo wszystko całe show skradł wykonawcom tenor Vasyl Grokholskyi, który znakomicie zaśpiewał „Toscę” (operowe fragmenty spektaklu miały na celu przypomnienie o włoskich korzeniach Sinatry). Coś niesamowitego! Gromkie brawa publiczności potwierdziły, że nie tylko ja byłam poruszona jego wykonaniem.

Skromna i nieprzesadzona scenografia, gra świateł i multimedialny pokaz zdjęć Sinatry w tle idealnie uzupełniły całość. Bardzo podobała mi się żywa reakcja publiki. Entuzjazm widzów zaskoczył chyba samych wykonawców, którzy sprawiali wrażenie zdumionych tym, że publiczność domaga się bisów.
Jeśli lubicie piosenki Franka Sinatry koniecznie musicie wybrać się na ten koncert. Warto!


Czwartek minął mi spokojnie i bez większych przeżyć, ale dzięki temu mogłam nakręcać się przed najlepszą imprezą w mieście, czyli dzisiejszymi i jutrzejszymi koncertami! Eric Clapton i Chris Cornell muszą mi wybaczyć, bo najbardziej czekam na dzisiejszy występ Luxtorpedy!!! Możecie być pewni, że podzielę się z Wami moimi wrażeniami. Wybiera się ktoś na LFO? 



21 komentarzy:

  1. Aaaaa, dlaczego nie wiedziałam, że byłaś w radio???? Trzeba się chwalić zawczasu, żebym mogła się przygotować i posłuchać, pamiętaj następnym razem! :D
    Czekam na relację ze spotkania z Marią Czubaszek - no widzisz, czasem i w niewielkich ośrodkach kultury coś się dzieje:)
    No i doczekać się nie mogę relacji z Life Festival, baw się dobrze tak w ogóle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie wcześniej się trzeba chwalić, a co tam :) Miłej zabawy.

      Usuń
  2. Ja bardzo żałowałam, że nie mogłam być w zeszłym roku, kiedy grał Sting - w tym roku już nie wzbudza we mnie festiwal takich wielkich emocji ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję publicznego występu - a czy możesz podrzucić link, żebym mogła posłuchać Twojego wystąpienia na antenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukałam, ale nie znalazłam :( Wypowiedzi moje i kilku innych osób puszczane były w kilku blokach przy okazji faktów, więc chyba nie można tego odsłuchać.

      Usuń
    2. Szkoda. Żałuję, że nie ma takiej możliwości. :(

      Usuń
  4. Mi się wydaje, że czasami odsłonięcie się przed czytelnikami robi największe wrażenie, a przynajmniej ja lubię takie prawdziwe historie ;)
    Gratuluję występu w radiu, nawet jak nie należał do najprzyjemniejszych! ;D i udanej zabawy na LFO :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ulalala, to dzieje się u ciebie :))) A z tym występem w rmf to przegięłaś - nie powiedzieć?! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście miałaś szalony kulturalny tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedziałam, że byłaś w radio! Dlaczego nie mówiłaś? :D
    PS. Do Oświęcimia mam baardzo bliziutko, pół godziny od mojej miejscowości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam bliziutko, ale jeszcze nie byłam na festiwalu;/

      Usuń
  8. Trochę późno informujesz... że byłaś w radio.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hah zazdroszczę tak szalonych przygód ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zamiast "trąbić" na facebooku, ze będziesz występowała w radio, to ty tak cichutko teraz po fakcie o tym wspominasz...Szkoda. Ale oczywiście gratuluję występu!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Łał zazdroszczę chętnie bym się wybrała na taki festiwal :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kulturalny tydzień całkiem miły:) Czekam na kolejne relacje:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Po pierwsze, gratuluję wystąpienia na antenie radiowej i tak jak dziewczyny wyżej na przyszłość proszę o wcześniejszą informację:) Z ciekawością przeczytałam o wszystkich atrakcjach kulturalnych, które już za tobą! Mam nadzieję, że bawiłaś się doskonale. Czekam na relacje:) A co do spotkania autorskiego, to ostatnio odnoszę wrażenie, że coś się polepszyło w małych miasteczkach. A może to ludzie kultury wolą odwiedzać mniejsze aglomeracje? Ja również przeżyłam szok, kiedy się dowiedziałam, że we wrześniu w mojej bibliotece odbędzie się spotkanie autorskie z Andrzejem Stasiukiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! to dopiero będzie wydarzenie! Stasiuka to się chyba nie doczekam w swojej bibliotece, chociaż miejska zaprasza różnych fajnych autorów, więc od czasu do czasu też można skorzystać :)

      Usuń
  14. Faktycznie miałaś kulturalny tydzień. Zazdroszczę i gratuluję wystąpienia w radiu:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na stasiuka to ja chętnie pojde, mega autorytet wiec postanowiłem dac mu autograf ... I zapytać jak dlugo juz tworzy, oraz ile zajęło mu napisanie w który. Wpasowalaby sie moja postać...

    OdpowiedzUsuń