środa, 25 czerwca 2014

Tochman powraca w świetnym stylu


tytuł: Kontener
autor: Katarzyna Boni, Wojciech Tochman
wydawnictwo: Agora SA
rok wydania: 2014
ilość stron: 159

moja ocena: 7/10

Wojna domowa w Syrii przestała nas już dawno obchodzić. Jej miejsce zajęła bliższa duchowo i geograficznie Ukraina, która prawdę powiedziawszy również przestała nas obchodzić. Nie pierwszy, nie ostatni raz. Tak już jest urządzony współczesny świat. Sami go tak urządziliśmy.

„Kontener” Katarzyny Boni i Wojciecha Tochmana to maleńka i niepozorna książeczka. Teksty w niej zawarte są krótkie, konkretne i napisane w świetnym stylu. Praktycznie nie można odróżnić, który z reporterów spisał daną historię, ale nie podpis jest tu najważniejszy. Na pierwszy plan wysuwa się cierpienie i ogromna tragedia syryjskich uchodźców mieszkających w obozie zlokalizowanym na terytorium Jordanii. Zaatari to czwarte co do wielkości miasto w Jordanii, zbudowane z kontenerów i namiotów. Dobrze zorganizowane i zewidencjonowane. Każde domostwo oznaczone zostało na specjalnej mapie. W końcu ktoś musi zarządzać tym terenem. W domach ze szmat i blachy mieszka prawie dziewięćdziesiąt tysięcy syryjskich uchodźców (według UNHCR 84 983 osoby na dzień 8 czerwca 2014 r.). „Kontener” jest właśnie o nich.

Reporterzy docierają do ludzi, którzy żyją w otępieniu i beznadziei. Trawieni tęsknotą za ojczyzną nie widzą przed sobą żadnej przyszłości. Opuszczeni przez świat, pozostawieni samym sobie, omawiają w męskim gronie sprawy polityczne. Wierzą, że Europa i Ameryka mogłyby pomóc, gdyby tylko chciały. Ale nie chcę, bo nikogo nie obchodzi los biednych Syryjczyków. Kobiety i dzieci muszą walczyć o jedzenie. To na ich barkach spoczywa troska o dom, bo mężczyźnie tkwią w letargu, siedzą bezczynnie, czekają…

„Kontenerem” Tochman powraca w wielkim stylu. Na szczęście „Eli, Eli” był tylko chwilowym spadkiem formy, bo swoją najnowszą książką Wojciech Tochman udowadnia, że jest doskonałym reporterem. Lektura jego (i Katarzyny Boni) tekstów porusza, a otrzymana wiedza uwiera i przeszkadza.  Po raz kolejny autor pokazuje to, co w człowieku i cywilizowanym świecie najgorsze. I znów czuję palące od środka zakłopotanie. Wstyd mi za siebie i innych. Tylko na jak długo starczy mi tego wstydu?
Pozycja obowiązkowa dla wielbicieli literatury faktu.

9 komentarzy:

  1. Nie miałam pojęcia o tej książce! Tochman to klasa sama w sobie (nawet mu wybaczam to, co zrobił z "Eli, eli) i jak dla mnie to lektura obowiązkowa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki o takiej tematyce kupuję "w ciemno". Chętnie skuszę się i na tę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Choć klimaty nie moje, jestem skłonna zaryzykować

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby nie Ty, to ta książka pozostałaby mi nieznana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kontener zainteresował mnie już wcześniej, ale po zwrocie, iż jest to pozycja obowiązkowa dla wielbicieli literatury faktu - wiem, że muszę po niego sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tochman właściwie tyle mi ostatnio wystarcza, żeby czytać takie powieści. Literatura faktu wciąga mnie ostatnio jak nic innego, chociaż nie potrafię skleić o żadnej książce recenzji. Ot pozostawiają one tak wielką dziurę w moim wnętrzu, że nie jestem w stanie o nich pisać!

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka pewnie należy do tych mocnych i szokujących. Muszę zacząć czytać więcej literatury faktu, bo chcę wiedzieć więcej.
    PS : Bardzo podoba mi się nazwa Twojego bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O książce słyszałam już wcześniej i wtedy postanowiłam, że muszę ją przeczytać. Ty utwierdzasz mnie tylko w tym postanowieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przeczytać! Dodaję do listy poszukiwanych:)

    OdpowiedzUsuń