niedziela, 8 czerwca 2014

Literatura musi boleć



tytuł: Sońka
autor: Ignacy Karpowicz
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
rok wydania: 2014
ilość stron: 208

moja ocena: 10/10

Kafka twierdził, że powinniśmy czytać tylko te książki, które „głęboko nas zasmucają, jak śmierć kogoś, kogo kochaliśmy bardziej niż siebie samych...” Taka właśnie jest „Sońka” Ignacego Karpowicza.

Gdzieś na podlaskich dróżkach psuje się luksusowy samochód młodego reżysera teatralnego -  Igora. Wściekły na brak zasięgu mężczyzna przyjmuje zaproszenie staruszki wracającej z krową z pastwiska. Babuszka dostrzega w młodzieńcu pięknego anioła, który przyszedł po jej duszę, ale zanim umrze, opowie mu swoją historię.

Dawno, dawno temu żyła sobie Sonia. Dziewczyna nigdy nie miała łatwego życia. Mama zmarła przy porodzie, więc to na jej głowie spoczywały wszystkie domowe obowiązki. Brutalny i bezwzględny ojciec obwiniał ją o śmierć matki, a nocami przychodził do jej łóżka, żeby odebrać swoje. I tak mijał dzień za dniem, aż do chwili, gdy przed jej domem zjawił się książę w niemieckim mundurze, który głęboko spojrzał w oczy i podarował jej szczeniaka. Borbusa Pierwszego. Szaleńcza miłość, która zawładnęła młodą dziewczyną i esesmanem miała zapach truskawek ze śmietaną i cukrem. Zakochana Sonia chciała tylko, żeby wojna trwała wiecznie, tak jak jej romans. Nie było takiej ceny, której nie byłaby w stanie zapłacić. Jeszcze wtedy nie wiedziała, że zły los upomni się o swoje z nawiązką.

Proza Ignacego Karpowicza daje szerokie pole do interpretacji, bo „Sońka” nie jest tylko powieścią o miłości i wojnie. Mnogość tematów poruszona na zaledwie dwustu stronach jest zdumiewająca. Ponadto pisarz w umiejętny sposób odnosi się do klasyki, urealnia szekspirowskie powiedzenie „Świat jest teatrem” i za sprawą Igora przekuwa historię Soni w gotowy scenariusz teatralny. Jej opowieść przerywana jest fragmentami ze spektaklu, opisami scenografii, zachowania aktorów, a w końcu reakcjami publiki i krytyki. Równie ciekawa jest baśniowość w powieści, nawiązanie do realizmu magicznego. Takim niezwykłym miejscem z pogranicza jawy i snu jest chata Soni. Pisarz zwraca uwagę na detale, jak blaszany kubek na mleko, czy wytarta cerata w kwiatowe wzory, żeby po chwili zaskoczyć czytelnika gadającym psem i kotem.

Początkowo styl Karpowicza trochę mi przeszkadzał. Cenię prostotę, a sposób myślenia Igora był dla mnie przekombinowany. Ale już po kilku stronach zatopiłam się w tej opowieści. Okazuje się, że można żyć nie oddychając przez kilka godzin. Opowieść o Soni zakochanej w oficerze SS zaparła mi dech w piersi i wstrzymała bicie serca. Bo „Sońka” to najlepsza książka spośród ponad stu, które przeczytałam w tym roku. Co więcej, to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w życiu, a trochę tego było. Nie wiem ile czasu upłynie, zanim trafię na coś równie wybitnego, bo Karpowicz zawiesił poprzeczkę niesamowicie wysoko. Chyba tylko Myśliwski ze Stasiukiem są w stanie ją przeskoczyć. Reszta z pewnością polegnie.

W trakcie lektury płakałam. Ale nie tak po wierzchu, kiedy nagłe wzruszenie zatrzęsie brodą, a kilka łez spłynie po policzkach i natychmiast wyschnie. Płakałam z tak wielkiego żalu, że musiałam przerwać czytanie, wstać, zrobić herbatę, żeby na chwilę zająć ręce i się uspokoić. Niewiele mi to pomogło. Nadal noszę żałobę po Sońce, nadal smutek pali mnie od wewnątrz, a serce odmawia posłuszeństwa. Karpowicz zmiażdżył mnie emocjonalnie, wyrwał kawałek duszy i pozostawił w otępieniu. Bo „Sońka” to literatura najwyższej próby. Arcydzieło.

28 komentarzy:

  1. Czasami czuję potrzebę przeczytania książki, która mnie będzie "boleć", zmiażdży emocjonalnie- ale na taką lekturę trzeba czasu. Wtedy chodzi się rozbitym kilka dni, doskonalę Cię rozumiem. A o tej książce słyszę po raz pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Kafką, gdyż sama najbardziej ukochałam sobie książki, które przejęły mnie do głębi, do szpiku kości, do najciemniejszych zakątków mojej duszy. Trudno nie zainteresować się książką, którą recenzent nazywa arcydziełem. W dodatku urzekła mnie historia (prozaicznie: kocham truskawki ze śmietaną i cukrem), a okładka, tak minimalistyczna, tylko zdradza że w środku kryje się coś wielkiego, co nie potrzebuje sztampowych arcydzieł odmalowanych na froncie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Płakać z żalu ach jak na razie nie chcę chociaż któż to wie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kafka miał rację, przynajmniej, jeśli o mnie chodzi - lubię dobierać sobie trudne, poruszające, głęboko zasmucające lektury. Liczę się z Twoją opinią, dlatego bardzo chciałabym poznać tę historię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po takiej recenzji nie sposób przejść obok książki obojętnie. Z jednej strony boję się tych emocji, ale też chcę je przeżyć - taka powinna być literatura.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Boję się trochę takich powieści, bo trzeba się do nich silnie zaangażować emocjonalnie. Jednak od czasu do czasu nie zaszkodzi ;) Twoja recenzja jak najbardziej mnie zachęciła i przeczytam tą książkę. Nie wiem kiedy, ale zrobię to na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasami potrzeba nam takiej lektury, która wstrząśnie nami, zburzy wewnętrzny spokój, i która nie pozwoli o sobie zapomnieć. Takie książki pozostają dłużej w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za tę recenzję. Nie słyszałem wcześniej o tej książce. Generalnie tak po ludzku nie przepadam za przygnębiającą literaturą, ale wiem, że dużo wnosi do mojego życia, więc sięgam po tego typu pozycje. Skoro nazywasz "Sońkę" arcydziełem to na pewno zainteresuję się nią.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny tytuł recenzji. Racja, literatura musi boleć. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To musi być piękna książka. I coś mi się wydaje, że idealna dla mnie. Uwielbiam, kiedy pisarz wywiera na mnie tak silne emocje, lubię nawet płakać nad losem bohaterów. Bo to znaczy, że ich historia naprawdę mnie obchodzi i długo o niej nie zapomnę. Przeczytam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W historiach fajne jest to ze mozna do nich wracać...

      Usuń
  11. Pięknie napisałaś o Sońce...

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm..chętnie bym przeczytała :)
    Pozdrawiam serdecznie :*:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś niezwykle wrażliwą czytelniczką.
    I to zachęca jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czułam, że arcydzieło! :) Bardzo ładna recenzja, zaczęło mi się do "Sońki" spieszyć:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę przeczytać. Ale nie jestem pewna, czy polubię bohaterkę, która chciałaby, by wojna trwała jak najdłużej. Czy przypadkiem ta dziewczyna nie była egoistką, której zależało tylko na własnym szczęściu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonia była egoistką, ale pierwsza wielka miłość też jest egoistyczna. Trudno potępiać marzenia dziewczyny o szczęściu, a przynajmniej ja nie potrafię ocenić jej negatywnie, z resztą jeśli przeczytasz, to zrozumiesz :) Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Przeczytam na pewno, już zamówiłam książkę :)

      Usuń
  16. Już z samego opisu wnioskuję, że to może być książka, która wstrząśnie czytelnikiem. A wydaje się taka niepozorna...

    OdpowiedzUsuń
  17. Teraz wiem, że to ważna książka, jeśli porusza i pozostawia takie uczucia. Aż trudno uwierzyć, że autorem jest ten sam Karpowicz, który potrafi pisać w sposób niezwykle ironiczny - a tu coś tak poważnego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie widziałam, że to taka emocjonalna i piękna książka. Coś dla mnie. Na pewno. Zapisuję.
    PS. Dziękuję za cytat na początku! Przepiękny i oddaje cały sens czytania książek, przynajmniej dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ze wszystkich książek Karpowicza, ta mnie ciekawi najbardziej i to właśnie po nią najprawdopodobniej sięgnę w pierwszej kolejności. Oczekiwania mam ogromne.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja uwielbiam tego autora, po wysłuchaniu kilku programów z nim. Całkowicie zgadzam się z jego światopoglądem, dlatego mam jego książki w planach.

    OdpowiedzUsuń
  21. Taka książka trafia się raz na kilka lat - chyba najlepsze, co czytałam od czasu "Złodziejki książek" i "Chłopca z latawcem"

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeden z moich must have! I wcześniej przez Ciebie opowiadany Hugo-Bader!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moich też. I mimo iż czuję podskórnie, że ta książka mnie również zmiażdży emocjonalnie, to wiem, że chcę (muszę) po nią sięgnąć.

      Usuń
  23. Jestem bardzo ciekawa, o tej książce jest całkiem głośno, mimo, że rozdarła Cię emocjonalnie, pięknie ją opisałaś.

    OdpowiedzUsuń