środa, 14 maja 2014

Zachwycająca ekranizacja poezji



http://www.google.pl/imgres?imgurl=http%3A%2F%2Fimg.movieberry.com%2Fstatic%2Fphotos%2F87069%2Fposter.jpg&imgrefurl=http%3A%2F%2Fwww.movieberry.com%2Fthe_song_of_lunch%2F&h=471&w=300&tbnid=DjtAnFx5jEmflM%3A&zoom=1&docid=tZZ2JcGtvW--cM&ei=nXJyU53jC4b14QTQ4oCQAQ&tbm=isch&client=firefox-a&ved=0CFcQMygBMAE&iact=rc&uact=3&dur=477&page=1&start=0&ndsp=17Krótkometrażowy film „The Song Of Lunch” zaciekawił mnie z dwóch powodów. Po pierwsze zastanawiałam się jak to możliwe, że ktoś, w tym przypadku Niall MacCormick, wziął się za ekranizowanie wiersza. Ale jeszcze bardziej intrygowała mnie rola Alana Rickmana, do którego mam ogromną słabość.

Poemat brytyjskiego poety Christopher’a Reid’a „The Song Of Lunch” zekranizowany został w 2010 r. W rolach głównych wystąpili wspominany wcześniej Alan Rickman oraz Emma Thompson. Ta wyśmienita para aktorska daje swego rodzaju gwarancję filmu na wysokim poziomie. Nie inaczej jest w przypadku adaptacji „The Song Of Lunch”. Zaledwie pięćdziesięciominutowy obraz zapiera dech w piersi i maksymalnie skupia na sobie uwagę widza.

Fabuła jest niezwykle prosta. On, sfrustrowany redaktor w wydawnictwie, niedoszły poeta, wychodzi na lunch, który ma zjeść w towarzystwie swojej dawnej ukochanej. Para nie widziała się od momentu rozstania, czyli piętnastu lat, kiedy to ona zostawiła go dla odnoszącego sukcesy pisarza. Cała akcja skupia się głównie w restauracji, gdy bohater czeka na przybycie towarzyszki, a później następuje spotkania po latach. Ona jest zjawiskowa, uśmiechnięta, czarująca, zadowolona z życia i rodziny. On na jej tle wypada blado. Zgaszony, kpiący, trochę przerażony, nie może pogodzić się z tym, że pozwolił jej odejść. Nadal pielęgnuje w sobie uczucie i rozdrapuje stare rany.

W zasadzie przez cały czas nie dzieje się nic szczególnego. Dwoje ludzi siedzi przy stoliku i rozmawia. Ale właśnie w tych prostych scenach widoczny jest geniusz aktorski duetu Rickman i Thompson. Kamera skupia się na drobnych gestach i mimice twarzy, które mówią znacznie więcej niż narrator. Wszystkie emocje i szalejące uczucia są doskonale widoczne w jego ironicznym uśmiechu i jej wyrozumiałym spojrzeniu. Cała opowieść prowadzona jest z perspektywy mężczyzny, a głos Rickmana jest taką wisienką na torcie, doskonałym uzupełnieniem treści.

„The Song Of Lunch” to jednocześnie gorzka i zabawna opowieść o miłości, samotności i przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć. Misternie utkana fabuła łączy ze sobą elementy smutku, ironii i nostalgii. Przez pięćdziesiąt minut filmu miałam wrażenie, że siedzę przy stoliku obok i zupełnie przez przypadek stałam się świadkiem spotkania dawnych kochanków. Przez cały czas wstrzymywałam powietrze, żeby nie oddychać zbyt głośno, a tym samym nie przeszkadzać parze bohaterów. Swoim dziełem Niall MacCormick udowodnił, że można z powodzeniem zekranizować poezję. Jednak muszę przyznać, że za sukcesem adaptacji stoi Alan Rickman i Emma Thompson, którzy są po prostu doskonali w tym co robią. Nic dodać, nic ująć. To trzeba zobaczyć!  

13 komentarzy:

  1. Tak, czasem kamera i aktor robią większe wrażenie niż efekty specjalne. Ale do tego trzeba naprawdę aktora na mistrzowskim poziomie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy eksperyment - ekranizacja wiersza. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, jak pięknie. Czytałam kiedyś o tym filmie, ale zapomniałam, że chciałam go obejrzeć. Niezwykły pomysł, a w dodatku para rewelacyjnych aktorów. Biorę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A któż nie ma słabości do Rickmana.. :-) Muszę przyznać, że pomysł wydaje się genialny. Z chęcią zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ekranizacja poezji, niesamowite! Czuję się zachęcona, ciekawa jestem własnych wrażeń:)

    OdpowiedzUsuń
  6. W najbliższym czasie mam zamiar obejrzeć właśnie ten film, wydaje mi się być wyjątkowym. Ciekawe, jakie będą moje wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Rickmana! Za to na poezji nie znam się w ogóle, więc trudno mi wyobrazić sobie jej ekranizację :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie spotkałam się nigdy z ekranizacją poezji, dlatego z czystej ciekawości chętnie obejrzę ten film.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie zobaczyłabym ten film.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z chęcią obejrzę, tym bardziej, że jest to... no coś innego! Ale z poezją Reid' a nie miałam styczności. ;)
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie słyszałam o czymś takim i sama nie wpadłam na to, że poezję można zekranizować. Z czystej ciekawości bym się przyjrzała temu filmowi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kreatywność nie zna granic, czego to nie wymyślą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie bym obejrzała tym bardziej, że lubię tych aktorów:)

    OdpowiedzUsuń