środa, 21 maja 2014

Powrót zabójczyni



tytuł: Korona w mroku
tytuł oryg.: Crown of Midnight
autor: Sarah J. Maas
wydawnictwo:  Uroboros
rok wydania: 2014
ilość stron: 532

moja ocena: 8/10

Celaena Sardothien wróciła! Drugi tom cyklu o nieustraszonej zabójczyni pochłonęłam w zastraszającym tempie, ciesząc się z powrotu do świata wykreowanego przez młoda i zdolną Sarah J. Maas.

Celaena zdobyła zaszczytny tytuł królewskiej zabójczyni. Niebezpieczna funkcja, którą pełni przysparza jej złej sławy (o ile to jeszcze możliwe, w końcu jej reputacja nigdy nie była najlepsza). Dziewczyna ukrywa przed wszystkimi, że nie jest do końca lojalna koronie. Co prawda wypełnia mordercze rozkazy króla, ale nikt nie kontroluje w jaki sposób realizuje swoje zlecenia. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy okazuje się, że kolejnym kandydatem do „likwidacji” jest dawny znajomy Celaeny z Twierdzy Zabójców, który podobno ma coś wspólnego z buntownikami knującymi przeciwko królowi...

Według mnie „Korona w mroku” prezentuje się znacznie lepiej niż „Szklany tron”. A może to ja stęskniłaś się za podobną opowieścią? W dwójce znajdziemy więcej magii, szalejących emocji i miłości. Akcji jest jakby nieco mniej, fabuła jest spokojniejsza, ale nie zmienia to faktu, że emocje sięgają zenitu. W trakcie lektury nie mogłam usiedzieć spokojnie. Gdybym tylko mogła, to rzuciłabym wszystko i pobiegła Celaenie na pomoc. Właśnie dla takich momentów czytam książki!

Przedstawienie wątku miłosnego w fantastyce często psuje mi przyjemność z lektury. Jak już jedna z drugą mdleją w ramionach ukochanego i wzdychają z drżącymi ustami, nogami i innymi częściami ciała, to mam ochotę rzucić książką przez pokój. Sarah J. Mass skutecznie unika tandety, choć bywają momenty, że Celaena zachowuje się jak głupia gąska. Przyjęłam wersję, że w końcu dziewczyna ma osiemnaście lat, więc od czasu do czasu wolno jej dostawać głupawki z powodu miłości. Skonsultowała ten problem z tatą, któremu miłosny motyw i zachowanie zabójczyni nie przeszkadzały, więc w ostatecznym rozrachunku muszę stwierdzić, że nie jest źle.

Klasyczny trójkąt miłosny między piękną damą, księciem i rycerzem został potraktowany dość schematycznie. W tym względzie rewolucji nie będzie, ale nie przeszkadza to w rozkoszowaniu się lekturą. A wszystko to dzięki Chaolowi. Mam ogromna słabość do zmyślonych facetów i niestety nie przechodzi mi to z wiekiem. Choć pierwsza trójka jest już dawno obsadzona, to kapitan gwardii królewskiej bez najmniejszego problemu przedarł się do pierwszej dziesiątki. Nie pytajcie dlaczego, bo nie potrafię tego logicznie (o ile można doszukiwać się logiki w fascynacji mężczyznami, którzy nie istnieją) umotywować, ale po prostu chciałoby się go mieć gdzieś blisko.

Pierwsze skrzypce w powieści gra oczywiście Celaena. Bardzo lubię takie charakterne bohaterki, które same potrafią o siebie zadbać, więc nie mam żadnych problemów z wczuciem się w jej skórę. Autorka skutecznie komplikuje życie dziewczyny i przez cały czas zrzuca na nią nowe problemy. Intryga zagęszcza się z każdą stroną, choć tajemnica tożsamości zabójczyni wcale nie jest taka tajemnicza, bo od początku powiązałam ze sobą fakty i odgadłam sekret Celaeny.

„Korona w mroku” to świetna kontynuacja cyklu „Szklany tron”. Już nie mogę doczekać się trzeciego tomu i cały czas mam nadzieję, że tendencja wzrostowa się utrzyma! Wszyscy, którzy dotychczas nie mieli okazji poznać Celaeny Sardothien muszą jak najszybciej nadrobić zaległości! Warto!

13 komentarzy:

  1. Lubię dobrą fantasy, więc rozglądnę się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie dla mnie ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Należę do tych osób, które nie znają tego cyklu, ale muszę przyznać, że piszesz o nim zachęcająco, więc może kiedyś uda mi się po niego sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji jej poznać, przyznaję. ale skoro tak namawiasz, to kto wie...?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tego cyklu, ale z fantastyką nie zawsze mi po drodze, więc się sobie nie dziwę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nowe wydawnictwo? :) Bo nie słyszałam jeszcze o nim :) a książka jest zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tej trylogii, ale sporo się naczytałam o Szklanym tronie. Może kiedyś dam mu szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie miałam okazji czytać książki fantasy z prawdziwego zdarzenia, ale odczuwam właśnie pewne braki w tym gatunku, dlatego z chęcią zapisuję sobie ten tytuł:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi pierwsza część do gustu nie przypadła, więc po tę raczej nie sięgnę... :\

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm, nie znam pierwszej części i póki co sobie daruję, bo zdecydowanie mam co czytać :) Dobrze jednak, że drugi tom utrzymał się na tym samym poziomie, a nawet i lepszym, bo często bywa tak, że to ta środkowa część jest gorsza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fantastyka średnio mnie interesuje, aczkolwiek ciekawa recenzja :)

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajrzałam szukając dobrej książki.... poszperałam rozradowana .....
    Zdjęcie zespołu na blogu - powstrzymało mnie od wyrzucenia zdjęcia przedstawiające jednego Pana zespołu ....
    - pomyślałam że go wyślę ale gdzie - będę tutaj zaglądać może jest możliwość kontaktu wyślę bezinteresownie Anna

    OdpowiedzUsuń