poniedziałek, 26 maja 2014

Kto grymasi przy obiedzie nigdy w kosmos nie pojedzie

tytuł: 113 dań siostry Anastazji. Potrawy jarskie i ryby
autor: Anastazja Pustelnik
wydawnictwo: WAM
rok wydania: 2014
ilość stron: 272

moja ocena: 8/10

Nie lubię jeść mięsa. Moje wyznanie nie jest żadnym wegetariańskim manifestem, ale stwierdzeniem faktu. Z mojej strony to raczej wybrzydzanie, a nie ideologia, którą się kieruję, bo zwyczajnie dania bezmięsne smakują mi bardziej. W najnowszej książce kucharskiej siostry Anastazji Pustelnik znajdują się przepisy na dania jarskie, czyli dokładnie takie jak lubię najbardziej.

Jak to zwykle u siostry Anastazji bywa, na początku znajduje się garść dobrych rad, dla tych, którzy w kuchni czują się niepewni, lub są zbyt roztargnieni, żeby zawracać sobie głowę takimi drobnostkami (łączę w sobie oba przypadki). Każdy przepis oznaczony został zgodnie z trzystopniową skalą trudności. Pocieszające jest to, że dań wymagających zaawansowanych umiejętności jest zaledwie kilka, więc mogę korzystać z kuchni bez obaw, że stworzę zagrożenie Anastazja Pustelnik dla siebie i innych. W ośmiu rozdziałach znajdziemy wypróbowane przepisy na zupy, kluseczki, pierożki, makarony, kotleciki, zapiekanki i tym podobne pyszności. Mięsożerni wielbiciele przepisów siostry Anastazji również nie powinni się zawieść, ponieważ wiele spośród 113 dań można zastosować jako dodatek do kawałka mięcha.  

Podejrzewam, że książka „113 dań siostry Anastazji. Potrawy jarskie i ryby” powstała z myślą o wszystkich, którym brakuje pomysłów na postne piątkowe obiady. Osobiście mam zamiar korzystać z niej częściej, niż tylko raz w tygodniu, szczególnie, że pomysłów i  inspiracji u siostry Anastazji nigdy nie brakuje. Jestem przekonana, że samo nazwisko siostry wystarczy, żeby przyciągnąć wierne wielbicielki jej książek kucharskich, bo jeśli ktoś choć raz wypróbuje przepisy zaproponowane przez autorkę, to z pewnością zamarzy o posiadaniu wszystkich tomów z kolekcji. 

Wykorzystując przepis siostry Anastazji i moje wątpliwe kulinarne zdolności upichciłam makaron z cukinią i marchewką (poziom trudności - 1) :-)

PS
Rymowankę z tytułu często powtarzała mi babcia, która cierpliwie znosiła moje obiadowe fochy :-)


 ***
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Łukaszowi i Wydawnictwu WAM!





14 komentarzy:

  1. Też nie przepadam za daniami mięsnymi, nie smakują mi szczególnie ;) Moja mama ma kilka książek siostry Anastazji, sąsiadka kilka, a ciocia to już chyba prawie całą serię i wszystkie są bardzo zadowolone. Twierdzą, że wszystko się udaje z tych przepisów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie takiej książki potrzebuję! Na mięso mam ochotę jedynie od czasu do czasu, a i w piątek mam często problem z wymyśleniem czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w domu "173 specjały siostry Anastazji" i często wykorzystuję przepisy w niej zawarte. Szczególnie na obiadki mięsne, które u moich chłopaków są podstawą żywienia. Ja choć od dobrego miska nie stronię, to tak jak ty wolę dania jarskie i taka książka będzie dla mnie inspiracją do robienia sobie kulinarnych niespodzianek:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam jedna z książek siostry i bardzo polecam!!! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobnie jak Ty w ogóle nie jem mięsa i jest mi z tego powodu bardzo dobrze, a tą ksiażkę chetnie bym kupiła, chcoiaż z natury nie kupuje ksiazek kucharskich.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię potrawy mięsne, ale chętnie poznałabym przepisy siostry Anastazji, dla urozmaicenia kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam jedną książkę siostry Anastazji:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też nie lubię jeść mięsa, w ogóle mi nie smakuje i czuję tylko obrzydzenie :) Czasami mi się zdarzy kawałek kurczaka, czy w dodatkach np. do lasagne albo boczek do carbonary. Samych książek kucharskich nie lubię, ale na tę wyjątkowo bym się skusiła, bo moje obiady nie byłyby tak monotonne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tytuł posta - nieszablonowy ;) Książkę czytałam niedawno - ciekawe przepisy.

    OdpowiedzUsuń
  10. o to fajne - jarskie! muszę poszukać bo w tej materii mam zawsze problemy...

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię siostrę Anastazję, i wiem że jej przepisy są nie byle jakie. Tej książeczki nie mam, ale na pewno warto ją mieć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w sumie rzadko jem mięso i w sumie spokojnie mogłabym się bez niego obejść, więc pewnie zainteresuję się tą książką i z chęcią wypróbuję przynajmniej kilka przepisów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię mięso, ale teraz tak zdałam sobie sprawę, że moje piątkowe obiady nie są urozmaicone. Cały czas coś na słodko np.: naleśniki bądź ryba i tyle, więc książka na pewno byłaby przydatna. Choć z drugiej strony moje aspiracje kulinarne jak szybko się pojawiają, tak w mgnieniu oka znikają, dlatego raczej nie inwestuje w książki kucharskie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam w domu kilka książek siostry Anastazji, ale tej akurat nie. A chyba powinnam, bo jestem wegetarianką. Nie wiem czemu tak wyszło, ale wyszło i trzyma się 4 lata ;)

    OdpowiedzUsuń