wtorek, 15 kwietnia 2014

Reportaż najwyższej jakości

tytuł: Mokradełko
autor: Katarzyna Surmiak-Domańska
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2014
ilość stron: 144

moja ocena: 8/10

Wśród wszystkich bestialstw do jakich zdolny jest człowiek najgorsza jest dla mnie umiejętność krzywdzenia dzieci. A tym bardziej własnych dzieci. Halszka Opfer była regularnie wykorzystywana przez ojca, o czym napisała w swojej autobiografii „Kato-tata”. Ale sama publikacja nie wystarczyła Halszce. Kobieta zaczęła udzielać wywiadów, pokazywać się w telewizji i pozować na gwiazdę, która niewiele ma wspólnego z zaszczutą ofiarą, którą ludzie chcieliby w niej widzieć.

Książka Halszki wywołała burzę wśród lokalnej społeczności i sprowadziła na kobietę potępienie mieszkańców Mokradełka. Reporterka Katarzyna Surmiak-Domańska spotyka się z ludźmi z jej otoczenia. Rozmawia z mężem, teściową, sąsiadami, lekarką, jedyną przyjaciółką, bratową, dawnym kochankiem. Każdy z nich ma zupełnie różne zdanie na temat Halszki i jej działań, a każda kolejna wypowiedź coraz bardziej komplikuje jej wizerunek i łączy w jedno postać ofiary, skrzywdzonej kobiety, która nie może sobie poradzić z przeszłością, gwiazdy, sprawnej manipulatorki.

W całej tragicznej historii wykorzystanej dziewczynki najbardziej zadziwia postawa matki, która dawała mężowi ciche przyzwolenie na gwałcenie własnego dziecka. Kim może być ta kobieta? Jakim prawem ma pretensje do córki, która ujawniła największy rodzinny sekret? Dlaczego wypiera się, że o niczym nie wiedziała? Katarzyna Surmiak-Domańska jedzie z Halszką do rodzinnego domu, żeby znaleźć odpowiedzi i spojrzeć na konfrontację matki i córki.

Reportaż Katarzyny Surmiak-Domańskiej odsłania również zakłamanie ludzi i daje smutny obraz o nas samych. Bo kiedy nieszczęście dzieje się daleko bardzo łatwo jest współczuć ofiarom, wygłaszać sądy na temat matki, która nie reaguje na krzywdę, choć najprostszym rozwiązaniem byłoby zabicie tego gnoja, który gwałci dziecko. No może poszłaby za to do więzienia, ale przyjemniej w słusznej sprawie i nikt by jej za to nie potępił. Ale kiedy coś złego dzieje się prosto przed naszym nosem, a ofiara ma odwagę mówić o tym co ją spotkało zaczynają się problemy i dyskusje na temat rozdrapywania ran oraz publicznego prania brudów. Nagle miejsce współczucia i pragnienia sprawiedliwości zajmuje pogarda i zgorszenie, bo kto to widział, żeby bezwstydnie opowiadać takie świństwa i pokazywać twarz w telewizji.

„Mokradełko” to także doskonały przykład na to jak powinien wyglądać reportaż najwyższej jakości. Autorka jest stale obecna w swoim tekście, ale nie szafuje wyrokami, nie sugeruje niczego, w prostych i oszczędnych słowach opisuje rzeczywistość. Całość jest tak skonstruowana, że każdy kolejny rozdział potęguje napięcie i poczucie niepokoju, a sprawy komplikują się coraz bardziej. Kiedy wydaje mi się, że już wiem jaka naprawdę jest Halszka i zaczynam mieć o niej jakieś zdanie, Katarzyna Surmiak-Domańska rzuca nowymi argumentami, dopuszcza do głosu kogoś całkowicie przychylnego lub niechętnego bohaterce, a ja znów czuję tę samą bezradność co na początku. A przecież tak delikatna sprawa aż prosi się o jednoznaczne rozgraniczenie dobra i zła, określenie kto jest winny całej tragedii. Ale reporterka niczego nie ułatwia i nie rozwiązuje dylematów czytelnika. Po lekturze przez kilka długich dni nie mogłam myśleć o niczym innym, roztrząsając po raz kolejny przeczytane słowa. I wiecie co? Nadal nie wiem gdzie leży prawda.

13 komentarzy:

  1. Podstawa dobrego reportażu jest neutralność i pozwolenie, by odbiorca sam podjął decyzję, w którym kierunku się skłania i kogo pragnie "osądzić". Podoba mi się to, co napisałaś o tej książce. Jestem nawet nią zaciekawiona, choć nie czytuję takich lektur.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam jeszcze książki, być może za wcześnie na osądy, ale wg tego co piszesz, to cała historia rzeczywiście odsłania hipokryzję...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mocna rzecz, czytało się świetnie, choć to nie jest książka do podobania. Punkt widzenia bezpośrednio zaangażowanych, ale brak oceny autorki, to największy plus.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się na mocne przeżycia, ja dopiero uczę się, odkrywam reportaże, ale dla mnie to jest ciężka nauka, wykańczają mnie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam za sobą sporą liczbę książek, w których ktoś dopuszczał się molestowania dzieci. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć, nie rozumiem i nigdy nie uda mi się tego pojąć, jak można krzywdzić tak dziecko, a także jak można milcząco pozwalać na to...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię, kiedy w reportażu jasno się określa - ta strona jest dobra, ta zła, bo przecież wiadomo, że życie wcale tak nie wygląda. "Mokradełko" mam w planach już od dawna i zazdroszczę lektury ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdzieś już mi się rzuciła w oczy ta książka, ale nie mogę sobie tego przypomnieć. Niemniej jednak chętnie ją poznam tym bardziej, że jeszcze nie miałam okazji czytać żadnego reportażu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę kiedyś się przekonać do reportaży. A skoro mówisz, że nadal o nim myślisz i nie narzuca oceny, to wydaje się, że ten reportaż to kawał dobrej roboty.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja również mam podobne odczucia co do tej pozycji. Czytałam ją od koleżanki, ale zapomniałam o niej recenzję napisać ^^' tyle mam na głowie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę zapowiada się ciekawie, będę musiała po nią kiedyś sięgnąć :)
    http://myawesomebooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Krzywdzenie dzieci jest okrutne, masz rację. I to boli najbardziej. Najpierw chciałabym przeczytać samą opowieść Halszki, a potem sięgnąć po ten reportaż.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam książkę Pani Halszki i myślę, że ten reportaż byłby niezłym dopełnieniem

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę nadrobić zaległość i najpierw przeczytać Kato-tate

    OdpowiedzUsuń