czwartek, 24 kwietnia 2014

Pan pisarz i jego pies


tytuł: Podróże z Charleyem
tytuł oryg.: Travels with Charley
autor: John Steinbeck
wydawnictwo: Kantor Wydawniczy SAWW
rok wydania: 1991
ilość stron: 267

moja ocena: 8/10

W 1960 roku pięćdziesięcioośmioletni John Steinbeck, wybitny pisarz amerykański, wyrusza w podróż po Ameryce, aby sprawdzić jak zmienił się kraj od lat przez niego opisywany. Towarzyszy mu wierny przyjaciel - pudel francuski Charles le Chien, przez wszystkich nazywany Charleyem. Pisarz podróżuje ciężarówką z wymalowanym na boku imieniem „Rosynant”. Skojarzenie z rumakiem Don Kiochota oraz szesnastowieczna czcionka nie są tu przypadkowe. On i jego wierny przyjaciel Charley jak błędni rycerze ruszają przed siebie, żeby zobaczyć prawdziwą Amerykę.    
„Kiedy wirus niepokoju zaczyna opanowywać człowieka niesfornego, a droga odchodząca daleko Stąd wydaje się szeroka, prosta i miła, ofiara musi najpierw znaleźć w sobie dostateczny i dobry powód do wyjazdu. Nie jest to trudne dla prawdziwego włóczęgi. Ma on w sobie cały las powodów, z którego może wybierać.”
Podróż Steinbecka może wydawać się niebezpiecznym kaprysem podstarzałego pisarza, ale dla prawdziwego włóczęgi zawsze znajdzie się dobry powód do wyjazdu. Autor unika miast i dużych skupisk ludzi, wybiera mało uczęszczane szlaki. W „Podróżach z Charleyem” nie znajdziecie mrożących krew w żyłach opowieści i szalonych przygód. Najbardziej dramatycznym wydarzeniem jest spotkanie z niedźwiedziem w parku  Yellowstone, bynajmniej nie z Misiem Yogi, a także rasistowska manifestacja w Luizjanie. Poza tym nie dzieje się nic szczególnego.
„Smętna dusza może nas zabić prędzej, o wiele prędzej niż zarazek.”

Steinbeck snuje swoja opowieść powoli i z rozmysłem. Jest wytrawnym obserwatorem świata, a jego podróż staje się pretekstem do przemyśleń na temat życia w ogóle. Pisarz zachwyca się przyrodą, chłonie otaczający świat wszystkimi zmysłami. Dużą uwagę przywiązuje do dźwięków, przysłuchuje się zmieniającym się lokalnym akcentom. Wszędzie spotyka zwykłych ludzi, którzy są oryginalni, niejednoznaczni i w pewien sposób samotni. Dokładnie tak jak cała Ameryka. Piękna i niepokojąca zarazem. Borykająca się z problemem rasizmu, miejscami dzika i nieokiełznana, a innym razem do bólu cywilizowana. Niezwykła i niesamowita. 


Co prawda „Podróże z Charleyem” nie są tak dobre jak opowieści z drogi w wykonaniu Stasiuka, ale proza Steinbecka ma swój niepowtarzalny urok. Dla mnie dzieło Steinbecka jest wspaniałym świadectwem przyjaźni człowieka i psa. Z łatwością można wyczuć, że pisarz ma słabość do swojego towarzysza. W swoich przemyśleniach często nawiązuje do Charleya, a nawet patrzy na Amerykę psimi oczami. Lektura „Podróży z Charleyem” okazała się niezwykłym przeżyciem. W trakcie czytania niezbędny był mi długopis i kawałek papieru, ponieważ co rusz zapisywałam poszczególne zdania - perełki, do których z pewnością będę wracać w przyszłości. Książkę docenią wrażliwi czytelnicy, którzy potrafią zachłysnąć się rzeczywistością. Reszta pewnie będzie znudzona.

Widywałem w oczach psów pewien wyraz, szybko znikający wyraz zdumienia i pogardy, i jestem przekonany, iż w zasadzie uważają ludzi za pomyleńców.”

PS

Wydawnictwo Prószyński i Sk-a wznawia wszystkie dzieła Steinbecka, a nowe wydania są zachwycająco piękne. Marzę o skompletowaniu całości, ale na pierwszy rzut nabędę chyba „Podróże z Charleyem”. Okładka jest powalająca :-)

Charley lubi wstawać wcześnie i chce, żebym ja też wcześnie wstawał. I dlaczego by nie? Zaraz po śniadaniu idzie z powrotem spać. Z biegiem lat wypracował sobie szereg pozornie niewinnych sposobów wyciągania mnie z łóżka. Potrafi się otrząsać razem z obrożą tak hałaśliwie, że umarły by się obudził. Jeżeli to nie działa, dostaje ataku kichania. Ale może najbardziej irytującą jego metodą jest spokojne siadanie przy łóżku i wpatrywanie mi się w twarz ze słodką i przebaczającą miną; wtedy budzę się z głębokiego snu z uczuciem, że jestem obserwowany. Nauczyłem się trzymać oczy mocno zaciśnięte. Ale niech tylko mrugnę powieką, on zaczyna kichać i przeciągać się, i na tę noc już jest dla mnie po spaniu. Często ta walka woli trwa dłuższy czas, przy czym ja zaciskam oczy, a on mi przebacza, lecz prawie zawsze wygrywa Charley.”

„Kiedy byłem bardzo młody i czułem natarczywe pragnienie znalezienia się gdzie indziej, ludzie dojrzali zapewniali mnie, że dojrzałość uleczy te zachcianki. Kiedy zaś lata określiły mnie jako dojrzałego, przepisanym lekarstwem miał być wiek średni. W średnim wieku zapewniano mnie, że starszy wiek uśmierzy moją gorączkę, a teraz, kiedy mam lat pięćdziesiąt osiem, może załatwi to zgrzybiałość. Nic nie poskutkowało. Cztery chrapliwe ryki syreny okrętowej nadal jeżą mi włosy na karku i wprawiają moje stopy w ruch. Odgłos odrzutowca, rozgrzewanego motoru, nawet klapotanie podkutych kopyt na bruku wywołuje dawny dreszcz, suchość ust i zmęczenie oka, rozpala dłonie i wywraca żołądek wysoko pod żebrami. Inaczej mówiąc, nie poprawiam się; a mówiąc dalej, jak ktoś raz jest włóczęgą, zawsze będzie włóczęgą. Obawiam się, że ta choroba jest nieuleczalna. Stwierdzam to, nie żeby pouczać innych, ale poinformować siebie samego.”

9 komentarzy:

  1. Czytałam jakiś czas temu "Myszy i ludzie" i nabrałam ochoty na bliższe poznanie twórczości i samego autora, dlatego z chęcią przeczytam "Pana pisarza i jego psa". Tylko ta okładka jest taka beznadziejna, przez nią wiele osób odpuści sobie tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze chciałam przeczytać coś Steinbecka i jakoś... hm, ale jedna jego książka (nie pamiętam jaka) jest chyba na liście BBC, więc może kiedyś się mnie Steinbeck doczeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Grona gniewu" są na liście BBC :) będę czytać w niedalekiej przyszłości :D

      Usuń
  3. Nie wiedziałam, że wznawiają wszystkie. Może też się zaopatrzę, choć w kilka tomów? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam, ale chętnie to zmienię. Też chciałabym skompletować tak piękne książki na swojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O, jaka fajna książka. Planuję czytać Steinbecka w najbliższym czasie, ale chyba "Grona gniewu" wyprzedzą "Podróże", bo te pierwsze już mam na półce:) Nowe wydania rzeczywiście piękne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam Twój tekst z uśmiechem na ustach, mam wielki sentyment do takich historii, do przyjaźni psa z człowiekiem. Jeszcze bardziej teraz lubię Steinbecka. Choć ostatnią rasą jaką bym mogła do niego przypisać jest pudel :> Heh, i mój pies też mnie świdrował wzrokiem wymuszając spacer, godzinę przed już potrafił się na mnie gapić z takim wyrzutem, nie cierpiałam tego a teraz strasznie mi tego brakuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też ten pudel jakoś początkowo nie pasował, ale jak tylko zacznie się czytać, to natychmiast wiadomo, dlaczego Steinbeck tak go uwielbiał.
      Jeden z moich psów miał mnóstwo wkurzających przyzwyczajeń i potrafił doprowadzać wszystkich do szału, ale i tak kochałam go tak bardzo, że jego śmierć na początku tego roku była dla mnie prawdziwą tragedią i do tej pory cała rodzina za nim tęskni. Wspominamy go tak często i z taką czułością, że to nawet groteskowo śmieszne. Cóż, nie ma lekarstwa na miłość :)

      Usuń
  7. Pamiętam wydanie "Na wschód od Edenu" Steinbecka z czasów PRL-u, ale nigdy jej nie czytałam, bo książka dosłownie rozpadała się w rękach...

    OdpowiedzUsuń