sobota, 12 kwietnia 2014

Mąż do wynajęcia

tytuł: Mąż zastępczy
autor: Joanna M. Chmielewska
wydawnictwo: MG
rok wydania: 2014
ilość stron: 272

moja ocena: 7/10

Piotr jest rogaczem. Co prawda sam nie myśli o sobie w tych kategoriach, ale taka jest prawda. Żona zafundowała mu imponujące poroże i to jego własnym szefem! Karolina spakowała swoje rzeczy i przeniosła się do kochanka. Pogrążony w bólu Piotr nie może otrząsnąć się z otępienia. Zupełnie przypadkiem pomaga mu sąsiadka, która prosi o drobną naprawę w domu. Mężczyzna wpada na genialny plan i zakłada firmę „Mąż zastępczy”.


Jeżeli wydaje wam się, że wiece jakie usługi będzie świadczył Piotr, to jesteście w błędzie. Co prawda „Mąż zastępczy” kojarzy się jednoznacznie, ale właśnie o chwytliwy tytuł tu chodzi. Bohater ma zamiar robić to, na czym zna się najlepiej, czyli wykonywać męskie prace domowe i tym podobne zadania zlecane przez klientki. Z werwą i optymizmem przystępuje do realizacji swojego pomysłu, a na pierwsze zlecenie wcale nie musi długo czekać. Okazuje się, że potrzebujących kobiet jest więcej, niż mogłoby się wydawać, a świetna opinia na temat męża na telefon roznosi się lotem błyskawicy dzięki poczcie pantoflowej. Wszystko układa się pomyślnie, Piotr ma pełne ręce roboty, praca sprawia mu prawdziwą radość, a bohater ma nadzieję na odzyskanie Karoliny. Do czasu…

Co prawda nigdy nie wątpię w talent i możliwości pani Joanny M. Chmielewskiej, ale aż tak rewelacyjnej powieści się nie spodziewałam! Autorce udało się wykreować przesympatycznego bohatera. Piotr jest zwyczajnym facetem, a nie jakimś super samcem. Ma swoje wady i zalety, ale przede wszystkim można go nazwać dobrym i uczynnym człowiekiem. Praca, jaką sobie wymyśla wydaje się być czystym wariactwem, ale jak pisał mistrz Shakespeare: „W tym szaleństwie jest metoda”. To właśnie zlecenia męża zastępczego napędzają całą fabułę. Piotr chodzi od mieszkania do mieszkania, a tam czekają na niego indywidualne ludzkie historie.

Lekkość pióra i literacki talent Joanny M. Chmielewskiej sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie. Najczęściej zabawne, ale też irytujące, a nawet dramatyczne przygody męża do wynajęcia pochłaniają całą uwagę czytelnika. Trudno przyczepić się do czegokolwiek, ale mam jeden poważny zarzut – powieść jest za krótka! Wystarczy jeden wieczór, żeby połknąć ją w całości, a to stanowczo za mało, szczególnie, że do Piotra bardzo łatwo się przywiązać.

„Mąż zastępczy” to szalenie zabawna i pełna uroku lektura dla pań w każdym wieku. W powieści nie brakuje momentów refleksyjnych i wzruszających, ale całość aż tchnie optymizmem. Ośmielę się nawet stwierdzić, że ta książka jest lepsza na chandrę niż tabliczka czekolady! Kobiety drogie, nie zwlekajcie ani chwili dłużej. Gwarantuję, że po skończonej lekturze będziecie szukać numeru telefonu do Piotra.

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Dorocie i Wydawnictwu MG!

19 komentarzy:

  1. Skoro twoim zdaniem ,,Mąż zastępczy'' jest lepszy na chandrę od tabliczki czekolady, to ja w takim razie wybieram książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam, że jest aż tak dobra:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki entuzjazm :-) Naprawdę bardzo ciepła książka, chociaż mnie Piotr na początku trochę wkurzał z tym mazgajeniem się, no ale dobrze, że się chłop w końcu ogarnął!

    OdpowiedzUsuń
  4. O proszę! Sceptycznie podchodziłam do zapowiedzi tej książki, a tu proszę, taka świetna fabuła. Koniecznie muszę się za nią rozejrzeć, bo po Twojej recenzji nie mogę przejść obok powieści obojętnie. Muszę przeczytać i już. Intrygują mnie te zlecenia, ale i historie zleceniodawców. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie, że jest lepsza, w biodra nie pójdzie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. haha! wyobrażam sobie, że musi być zabawna chociażby ze względu na wykonywany przez niego "zawód" i zachwycone panie;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie ją przeczytam. Wydaje mi się interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki świat byłby kolorowy, gdyby więcej takich Piotrów po nim krążyło:)
    Książkę na pewno przeczytam i czuję, że dla mnie również będzie to zbyt krótka przygoda !

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, cóż za obrzydliwa okładka! Jakbym ją zobaczyła w księgarni, uciekłabym z krzykiem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię książki Chmielewskiej- tej jeszcze nie czytałam, a zachęciła mnie Twoja recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka jest kiepska, ale jaka jej zawartość fantastyczna! Koniecznie muszę ją gdzieś upolować. Jestem ciekawa, jak Piotr poradził sobie jako "Mąż zastępczy" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ mi narobiłaś ochoty!:) Czuję, że właśnie takiej książki obecnie potrzebuję:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam dwie książki autorki i bardzo mi się podobały, ta czeka już na swoją kolej na półce.

    OdpowiedzUsuń
  14. Historia Piotra wydaje się być ciekawa. Z chęcią przeczytałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No z taaakim imieniem i nazwiskiem pani Joanna M. Chmielewska staje przed dodatkowym wyzwaniem;) Nie czytałam jeszcze jej książek, ale chyba muszę sprawdzić jak sobie radzi:) Piotra pomysł na biznes - doskonały:)

    OdpowiedzUsuń
  16. A już myślałam, że będzie to najstarszy w dziejach zawód wykonywany przez faceta. Taką książkę z chęcią bym przeczytała, bo nie miałam jeszcze do czynienia z taką lekturą. Po "Męża do wynajęcia" też może kiedyś zajrzę, bo nic jeszcze nie czytałam tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tyle osób pisze ostatnio o tej książce...nic, tylko znaleźć powieść i przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Do tej pory czytałam tylko jedną książkę p. Chmielewskiej i jakoś szczególnie nie przypadła mi do gustu, ale tą pozycją mnie kusisz :)

    OdpowiedzUsuń