piątek, 4 kwietnia 2014

Koszmary księdza Eugeniusza


tytuł: Sny
autor:  Janusz Koryl
wydawnictwo: Dreams
rok wydania: 2011
ilość stron: 144

moja ocena: 7/10

Ksiądz Eugeniusz jest proboszczem w Dyniowie - niewielkim, podkarpackim miasteczku. Od pewnego czasu męczą go koszmary, w których dochodzi do morderstw, samobójstw i śmiertelnych wypadków. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że sny te spełniają się na jawie jakiś czas później…

 Duchowny zapisuje swoje sny w specjalnym zeszycie, który trzyma w nakastliku przy łóżku. Ksiądz jest coraz bardziej przerażony. Każdego wieczoru walczy ze snem różnymi środkami medycznymi, gdyż boi się, że noc przyniesie kolejną wizję. Nie wie co robić, bowiem zdaje sobie sprawę, że jeśli powie komuś o swojej przypadłości może zostać uznany za wariata. Spełniona przepowiadania senna dotycząca gwałtu i morderstwa na młodej farmaceutce załamuje proboszcza. Ksiądz zwierza się biskupowi, który bagatelizuje jego przypadek i nakazuje się modlić. Załamany duchowny wykonuje anonimowy telefon na policję informując, że wie, kto jest mordercą.

Drugie spotkanie z prozą Janusza Koryla okazało się równie udane jak to przy okazji powieści „Urojenie”. Po raz kolejny autor zachwycił mnie niebanalnym pomysłem i sprawnie poprowadzoną akcją. Cenię pisarza za fakt, że nie upiększa swoich opowieści na siłę, nie mydli oczu długimi opisami i zbyt rozbudowanymi przeżyciami wewnętrznymi bohaterów. Liczy się konkret. I właśnie to sprawia, że prozę Janusza Koryla czyta się z tak ogromną przyjemnością. 140 stron tekstu wystarczą autorowi, aby maksymalnie skupić uwagę czytelnika, trochę go zadziwić, postraszyć, zaniepokoić. A ostrzegam was, jest się czego bać!

Najbardziej spodobał mi się język powieści. Autor cały czas używa mowy potocznej. To tak, jakby przystanąć pod sklepem i posłuchać rozmów miejscowych. Plotki, domysły, obgadywania. Taka prowincjonalna rzeczywistość. Nad tym wszystkim jak sępy krążą przedstawiciele lokalnej prasy, którzy bezlitośnie wytykają policji jej błędy.

„Sny” polecam przede wszystkim tym, którzy jeszcze nie mieli przyjemności poznać pisarstwa Janusza Koryla (wstydźcie się!) oraz czytelnikom lubiącym powieści grozy z wątkiem kryminalnym, wartką akcją i budzącymi sympatię bohaterami. Co prawda sama poprowadziłam tę opowieść w nieco innym, bardziej nadprzyrodzonym kierunku, ale pomimo tego nie czuje się w żaden sposób rozczarowana zakończeniem.

***
Przypominam o konkursie :)

http://all-you-need-is-book.blogspot.com/2014/03/wiosenny-konkurs-fotograficzny.html

13 komentarzy:

  1. Czytałam i wprost uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna książka. Teraz marzę poznać ,,Ceremonię'' tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dla mnie również, lecz czekam na kolejne pozycje :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciłaś mnie, ależ jestem ciekawa jak to się skończy. Faktycznie fabuła plus postać bohatera czynią tą pozycję oryginalną, poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstydzę się :( Nie znam, a szkoda. Żałuję, bo wydaje się być świetną książką.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam jakiś czas temu - świetna książka, podobała mi się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam "Ceremonię" i podobała mi się :) Ponoć jeszcze jego "Urojenie" to dobra pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaję się być naprawdę ciekawa :) I intryguje mnie jak autor na stosunkowo małej przestrzeni zawarł taką wydawałoby się skomplikowaną historię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny tekst! Już do dawna próbuję dorwać tę książkę, ale wciąż mi się to nie udaje. Wiem, wiem, jest czego się wstydzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam wcześniej o książce - zaciekawiłaś mnie :) Bardzo chcę przeczytać :) Zgłosiłam się do konkursu na fb :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od jakiegoś czasu SNY mam na liście do przeczytania. Muszę wreszcie dorwać. Pozdrawiam ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam;) I odczułam niedosyt spowodowany zbyt małą (jak dla mnie) liczbą stron.

    OdpowiedzUsuń