sobota, 15 marca 2014

Stasiuk w najlepszym wydaniu


tytuł: Nie ma ekspresów przy żółtych drogach
autor: Andrzej Stasiuk
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2013
ilość stron: 176

moja ocena: 10/10


Od kilku dni każdego ranka budzi mnie smutek siedzący pod powiekami. Czuję kryzys egzystencjalny. Weltschmerz. A może to tylko ten marzec? W takich chwilach mam ochotę poczytać Stasiuka, bo tylko on zrozumie…

„Literatura i muzyka rockowa mnie wykoleiły.”

Książka „Nie ma ekspresów przy żółtych drogach” składa się z felietonów Andrzeja Stasiuka, które wcześniej publikowane były w różnych miejscach. Znałam te z cyku „Z drogi”, które czytałam na www.dwutygodnik.com. Niby nic nowego, niby zbitka różnych teksów, a jednak wszystkie pasują do siebie doskonale. Takiego Stasiuka lubię najbardziej. Nostalgicznego, po męsku wrażliwego, zachwyconego światem. I te jego wspomnienia z dzieciństwa na wsi są tak podobne do moich, choć przecież to inne czasy, inna wieś i wspomnienia też zupełnie inne. Ale nadal nie mogę się pozbyć wrażenia, że pamiętamy te same detale, że żal nam tego świata, który przeminął i tych ludzi, którzy odeszli. 

„Nie potrafię tu wrócić. Potrafię tylko przyjeżdżać i patrzeć, jak pleśń wchodzi w drzewo, a rdza w gwoździe. Okolica zamiera dom po domu i to jest tak, jakby zmniejszało się moje życie. Bo co się z nami stanie, gdy przepadną wszystkie miejsca, w których przebywaliśmy? Będziemy musieli je wymyśleć od nowa i nasze dawne życie też zmieni się w wymysł, w igraszkę pamięci, w nic więcej.”

Wszystkie teksty Stasiuka przypominają odbitki zdjęć, na których utrwalone zostały zaledwie momenty. W swoich felietonach pisarz skupia się najczęściej na jednym wycinku rzeczywistości i z zadziwiającą precyzją odtwarza każdy szczegół obrazka. Wszystkie fotografie są wyostrzone, żywe, namacalne. Emocje autora natychmiast dotykają czytelnika, a na dnie serca tworzy się osad z czułości i melancholii, choć nie brakuje na tych obrazkach brudu, szorstkości, czasem nawet brutalności. Jak to się dzieje, że Stasiuk potrafi nazwać to, co nienazwane? W jego tekstach nie ma w nich nic skomplikowanego, a jednak przez cały czas miałam wrażenie, że jemu jedynemu, choć na momencik, udaje się uchwycić sens istnienia i ubrać w słowa życiową mądrość.

Czasami zjawia się samotny kowalik. Szarobłękitny z żółtawym brzuszkiem, kolorystycznie daleki krewny bogatek. Najpiękniejszy jest jego makijaż: egipska kreska ciągnąca się od oka aż gdzieś na ramię, gdzieś pod skrzydło. Długi dziób stanowi wytworne przedłużenie tej linii. Kowalik wybiera jednak karmnik, do którego wsypuję czasami parę garści słonecznika.

Jestem przekonana, że tom „Nie ma ekspresów przy żółtych drogach” będę otwierać na chybił trafił i czytać wylosowane teksty po raz tysięczny, dokładnie tak jak w przypadku „Grochowa”. A ten o rysiu z premedytacją przeczytam dwa tysiące razy! Z jednej strony chciałabym Wam powiedzieć, że każde słowo, które wychodzi spod stasiukowego pióra warte jest przeczytania, ale z drugiej strony wolałabym, żebyście jednak nie czytali tego tomiku. Bo te teksty zawładnęły moim sercem, a tak się składa, że jestem zaborcza i nie lubię się dzielić ukochanymi książkami. 

„Dlatego piszę o życiu, czujnie i z szacunkiem zerkając w stronę śmierci. Gdyby nie ona, milczałbym i zajął się pomnażaniem rzeczy i zdarzeń zamiast pomnażaniem opowieści. Albo zgoła niczym, co wydaje się dobrym zajęciem w obliczu wieczności. Jednak opowiadam. Robię światłoczułe odbitki minionego. Nawet gdy opisuję teraźniejsze, przesycone jest ono wszystkim, co było, co się wydarzyło, co istniało. Bo dzień dzisiejszy jest sumą dni minionych, ponieważ to nasz dzień i patrzymy na niego oczami, w których odbijały się dni minione; odbijały i pozostały.”

20 komentarzy:

  1. bardzo fajny blog:) zapraszam do mnie:)

    http://sandrainvogue.blogspot.com/

    obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  2. chociaż nie przepadam za felietonami, po Twojej recenzji widzę, że naprawdę cenisz sobie twórczość Stasiuka i tak sobie myślę, że może jednak dam mu szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam jeszcze twórczości pana Stasiuka, z naciskiem na ,,jeszcze". Spodobało mi się twoje zachęcenie - zniechęcenie. Skoro tomik robi takie wrażenie, to ja chcę się przekonać, co się w nim kryje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Potrafisz zachęcać nawet do takich książek, za którymi zwykle nie przepadam :)
    Myślę, że to jednak ten marzec... No wiesz - przesilenie wiosenne i te sprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A czy to też się łapie jako taki "Stasiuk dla początkujących"? Czy może od czegoś innego zaczynać swoją przygodę z tym pisarzem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej możesz możesz zacząć od tego tomu! To takie 100% Stasiuka w Stasiuku :D

      Usuń
  6. Jeszcze nie zapoznałam się z twórczością Stasiuka, muszę to szybko nadrobić... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow!
    Stasiuk jest dla mnie the best. Kocham jego pisarstwo, ma w sobie tyle nostalgii, a przy tym głębokie podłoże filozoficzne. No i ta jego miłość do małej ojczyzny...Mam nadzieję, że kiedyś dostanie Nobla. Jest świetnym kandydatem, ale musi się jeszcze trochę zestarzeć ;-))

    ps. Wyobrażam sobie, ile miałaś radochy, gdy znalazłaś kowalika! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że Ty dostrzeżesz i zrozumiesz ten fragment z kowalikiem :D

      Usuń
    2. Pobratymców się zawsze widzi :)))

      Usuń
  8. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale na pewno przeczytam. Świetna recenzja :)

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie recenzje uwielbiam. Czy muszę dodawać, że książka musi trafić na moją półkę?... Dobry pisarz wie, że musi oczarować czytelnika pierwszym zdaniem. Udała Ci się ta sztuka przy tej recenzji:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oooo, mam tę książkę w kolejce i tak powolutku zerkam w jej stronę, ale ciągle znajduje się coś bardziej kuszącego. Ot, kłopot nadmiaru:) Napisałaś tak ciekawą recenzję, załączyłaś tak piękne fragmenty, że to musi być dobra książka. Wędruje na poczatek kolejki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ jestem ciekawa, czy Ciebie również oczaruje stasiukowe pisanie :)

      Usuń
  11. Mam wielką ochotę na tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam tej książki, ale też słyszałam parę głosów negatywnych na jej temat...

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałabym z chęcią, chociaż autora nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pięknie uwielbiłaś Stasiuka, ja też go cenię. Słuchałam fragmentów "...ekspresów..." w radiowej Dwójce przez tydzień i mnie zahipnotyzowały. Teraz zapisałam się na tę książkę w bibliotece i cierpliwie czekam...

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przepadam za nim, na jednej książce poprzestałam. Być może kiedyś wrócę do innych jego pozycji, wiem, że potrafi pisać bardzo dobrze, ale mam taki uraz.

    OdpowiedzUsuń