czwartek, 27 marca 2014

Opowieści zza więziennego muru

tytuł: Mury Hebronu
autor: Andrzej Stasiuk
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2009
ilość stron: 152

moja ocena: 7/10

Ostatnimi czasy odczuwam ciągłą potrzebę czytania Stasiuka. Po tomie „Nie ma ekspresów przy żółtych drogach” przyszła kolej na debiut z 1992 r., czyli „Mury Hebronu”. Pamiętam jak podczas ubiegłorocznych Targów Książki w Krakowie moja przyjaciółka Ewa podsunęła Stasiukowi „Mury Hebronu” do podpisu, a on jednocześnie zdziwił się i zażartował, że będzie czytać taką brzydką książkę. Brzydka, to zdecydowanie za mało powiedziane...


„Mury Hebronu” to ciężka, trudna i wstrząsająca proza. Nie wiem na ile opowieść Stasiuka jest autobiograficzna i chyba nawet nie chcę wiedzieć. Kilka historii spod celi łączy się ze sobą w brutalną całość. Autor nie patyczkuje się z odbiorcą. Już na pierwszych stronach szokuje i sprawdza, czy czytelnik wytrwa do końca. A im dalej, tym gorzej. Pisarz ukazuje przerażającą rzeczywistość za zamkniętymi murami i ludzi bez jakichkolwiek zasad moralnych. Wśród więźniów obowiązuje hierarchia, która bezwzględnie niszczy słabe jednostki. Wszędzie panoszy się zło. W swojej książce Stasiuk udowadnia, że człowiek jest najokrutniejszym ze zwierząt, dba tylko o zaspokajanie podstawowych potrzeb, a krzywdzenie innych sprawia mu sadystyczną przyjemność.

Zrozumiem, jeśli wrażliwi czytelnicy nie przebrną nawet przez początek. Sama kilkakrotnie miałam ochotę przerwać lekturę i już do niej nie wracać, bo czytanie sprawiało mi ból. Nie żałuję, że przeczytałam „Mury Hebronu”, ale z drugiej strony chyba wolałabym żyć w niewiedzy. Tak dla własnego spokoju. Jeśli istnieją książki, po przeczytaniu których już nic nie będzie takie samo, to debiut Stasiuka jest właśnie jedną z takich publikacji. Odrażająca, a przy tym wyśmienita opowieść zagwarantowała autorowi wielkie wejście do świata literatury. Dla mnie Stasiuk od wielu lat stoi już na podium, a konkurencji nawet nie widać zza zakrętu.

17 komentarzy:

  1. Zawsze ciekawiło mnie co tak naprawdę dzieje się w tych wszystkich celach. Lektura jak najbardziej dla mnie, na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno nie czytałam Stasiuka. Pierwsze opowiadania dorwałam chyba jeszcze sto lat temu w liceum. Później jakoś tak nieregularnie sięgałam po te książki, a ostatnimi czasy zupełnie je zaniedbałam. "Ekspresy" mnie korcą, więc chyba sobie od nich nadrabianie zacznę, ale "Mury Hebronu" też od dawna chciałam przeczytać, bo dotąd nie wpadły w moje ręce. Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany, aż tak? Ciężka proza mi niestraszna, potraktowałabym "Mury Hebronu" jako wyzwanie, a z drugiej strony - właściwie może lepiej pozostać w niewiedzy? Teraz mam dylemat :/

    OdpowiedzUsuń
  4. "Mury Hebronu" czytałam bardzo dawno temu i powiem szczerze, że po ich przeczytaniu zraziłam się do autora. Szokująca książka, zawierająca wiele drastycznych scen, a z ludźmi, których opisał autor, nigdy w życiu nie chciałabym się zetknąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę przyznać, że zainteresowałaś mnie bez dwóch zdań. Bardzo mnie intrygują takie tematy, w których mogę poznać brutalne realia więziennictwa, a widzę, że powyższa proza oscyluje wokół tego. Ponadto szalenie podoba mi się okładka. Taka naturalna i prawdziwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, że jestem wielką fanką Stasiuka, ale właśnie ,,Mury Hebronu" omijałam jak dotąd szerokim łukiem, bo z grubsza wiedziałam, czym to pachnie. Może się odważę, może, ale nadal nie jestem pewna... Staram się budować w sobie wiarę w człowieka, a ta książka by całą konstrukcję wystawiła na ciężką próbę...

    Choć nie wątpię w walory literackie, Stasiuk to zawsze klasa i podium :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, ja jednak chętniej sięgnę po "Nie ma ekspresów przy żółtych drogach"....

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi trochę przerażająco, ale jednocześnie bardzo mnie zaintrygowałaś. A, że Stasiuka nigdy nie czytałam, to kto wie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Choć lubię trudne i ciężkie tematy, to obawiam się czytania tej książki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesz, przeczytam! Postanowione ;) To może być coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lektura prozy Stasiuka jest dla mnie trudna (chociaż warta poświęcenia). Jeszcze gorzej jest z napisaniem jakiejś sensownej opinii. Ta książka, pomimo szokującej tematyki, mnie ciekawi. Tylko nie zawsze powinniśmy zaspokajać własną ciekawość;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ŚWIETNA : ) Muszę aż przeczytać : *
    Zapraszam do siebie : http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/ Obserwuję Pozdrawiam Serdecznie ; *

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ mi narobiłaś ochoty na te książkę! Lubię wyzwania i ciężkie tematy (nie tylko w literaturze, ale i w filmie). Kiedyś lubowałam się w książkach traktujących o uzależnieniach, o przemocy, osamotnieniu. Takiej jednak, która podejmuje tematykę typowo więzienną, chyba jeszcze nie czytałam, dlatego na pewno zapoznam się z tą pozycją!
    Okładka idealna!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Spróbuję zmierzyć się z tą książkę. Nie słyszałam o niej wcześniej. Zapisuję tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiem czy to książka dla mnie chociaż niby taka tematyka mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam nigdy prozy Stasiuka. Mimo ciężkiego tematu, czuję się zainteresowana powyższą pozycją:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Widać po recenzji, że książka wstrząsająca :) Rozumiem takie dawkowanie, bo mam tak po książkach Jodi Picoult - potrzebuję po nich czasu żeby móc się zabrać za cokolwiek innego i równocześnie muszę się za coś zabrać, żeby poprawić sobie humor. Nie mniej jednak właśnie takie książki lubię. Więc chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń