wtorek, 11 marca 2014

Kontynuacje, kontynuacje.... :)

 tytuł: Król uciekinier

tytuł oryg.: The Runaway King
autor: Jennifer A. Nielsen
wydawnictwo: Egmont
rok wydania: 2014
ilość stron: 372

moja ocena: 8/10

Pamiętacie „Fałszywego księcia” Jennifer A. Nielsen? Ja jakoś nie mogłam sobie przypomnieć szczegółów fabuły z lektury, którą przeczytałam w lutym ubiegłego roku. Zapisał mi się w pamięci klimat powieści i charakterny Sage, ale nic poza tym. Na szczęście już po kilku stronach „Króla uciekiniera” wspomnienia wróciły...


Jaron nie ma lekkiego życia. W królestwie źle się dzieje, Carthya nie ma konkretnego sprzymierzeńca, tak jak i młody król, a w dodatku po pałacu krążą plotki o planowanym zamachu. Jakby problemów było mało na włosku wisi wojna z piratami, którzy żądają... Jarona. Młodzieniec wie, że Carthya nie ma szans w bezpośredniej konfrontacji z morskimi przestępcami, dlatego decyduje się opuścić w sekrecie swoje królestwo i w przebraniu Sage'a przechytrzyć piratów...

Drugi tom „Trylogii władzy” okazał się zdecydowanie lepszy niż część pierwsza. Brakowało mi Sage'a i jego niewyparzonej gęby. Po raz kolejny bohater pokazał, że ma temperament i niezwykłą, choć młodzieńczo głupią odwagę! Autorka dopracowała jego postać w każdym calu. To właśnie on napędza całą akcję i prowokuje wszystkie momenty, w których emocje sięgają zenitu. Sam motyw piratów również przypadł mi do gustu i okazał się być czymś świeżym i niebanalnym. Ale nawet najlepszy pomysł byłby niczym bez doskonałego stylu pani Nielsen. Pisarka posługuje się piórem z lekkością, ironią i dystansem do tego, co dzieje się na kartach powieści. Udało jej się stworzyć oryginalny, nieco ciężki i niepokojący klimat, który tylko potęguje wszystkie odczucia związane z lekturą. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się bliżej z twórczością Jennifer A. Nielsen, to nie wahajcie się ani chwili dłużej! „Trylogia władzy” z tomu na to jest coraz lepsza. Już nie mogę się doczekać ostatniej części! Będzie się działo!




tytuł: Gra o miłość
tytuł oryg.: The Rouge Princess
autor: Eve Edwards
wydawnictwo: Egmont
rok wydania: 2014
ilość stron: 296

moja ocena: 7/10

„Gra o miłość” to trzecia (nie wiem, czy ostatnia) część serii „Kroniki rodu Lacey”. Twórczość Eve Edwards jest miła i niezobowiązująca, o czym przekonałam się w trakcie lektury dwóch pierwszych tomów. Obie części były równie dobre i przyjemne. Najnowszy tom serii okazał się być tym najlepszym i najbardziej emocjonującym!

Kit Turner, bękart zmarłego hrabiego Dorset, niedawno odzyskał rodzinę. Rodzeństwo zaakceptowało jego pojawienie się w rodzinie, choć chłopak nie do końca czuje się jak wśród swoich i wie, że najlepiej polegać tylko na sobie. Młodzieniec pracuje w teatrze i jest odnoszącym sukcesy aktorem. Co prawda jego profesja nie jest zbyt poważana w społeczeństwie, ale któż dbałby o takie detale, skoro płacą całkiem dobrze, a sława skraca dystans do niewieścich komnat. Życie Kita, lekkoducha i bawidamka, zmienia się z chwilą, gdy poznaje Mercy Hart – skromną i głęboko wierzącą córkę jednego z najbogatszych londyńskich kupców. Oj, będą kłopoty...

Uwielbiam teatr! Chyba dlatego „Gra o miłość” tak bardzo mi się podobała! Wątek miłosny jest interesujący, choć wszystko sprowadza się do polowania na ukochaną. Mimo wszystko relacje między Mercy i Kitem czytałam z szerokim uśmiechem i nawet nie przeszkadzała mi słodycz i naiwność bohaterów. Najlepsze były dla mnie wątki związane samym teatrem, a bohaterem numer jeden, przechadzający się gdzieś w tle, Will Shakespeare – początkujący aktor, bo jeszcze nie dramatopisarz! Coś cudnego! Jestem pewna, że wszystkie fanki „Kronik rodu Lacey” nie będą rozczarowane.



tytuł: Krucjata
tytuł oryg.: Stormbringers
autor: Philippa Gregory
wydawnictwo: Egmont
rok wydania: 2014
ilość stron: 295

moja ocena: 5/10

„Odmieniec”, czyli pierwszy tom młodzieżowej serii Philippy Gregory, przeczytałam z zachwytem i niesłabnącym zainteresowaniem. Podobnie było z moim tatą, więc zgodnie uznaliśmy, że właśnie takie książki lubimy najbardziej. Styl autorki, mnóstwo akcji i tajemnic (może nieco przewidywalnych), a do tego pełnokrwiści, charakterni bohaterowie gwarantowali doskonałą rozrywkę na wysokim poziomie. Ze zniecierpliwieniem wyczekiwaliśmy drugiego tomu cyklu „Zakon ciemności”. Niestety, okazało się, że nie było na co czekać...

Misja Luca Vero trwa nadal. Wraz z bratem Piotrem i Freize pracują nad kolejnym zadaniem. Towarzyszą im Izolda i Iszraq, choć wydaje się, że moment rozstania jest już bliski. Wszystko komplikuje się w chwili, gdy wędrowcy spotykają na swojej drodze dziecięcą krucjatę zmierzającą z Europy do Ziemi Świętej. Ogromną grupą smarkaterii kieruje charyzmatyczny Johannes, który twierdzi, że działa z polecenia samego Boga...

Książka sama w sobie nie jest zła. Chodzi o to, że pierwszy tom był naprawdę dobrą przygodówką z wątkiem miłosnym w tle. Niestety autorka zrobiła z kontynuacji romansidło z wątkiem przygodowym w tle. Ta zmiana zepsuła wszystko. Tata nie dotrwał do końca, bo tak wkurzały go te słodkie dialogi, ukradkowe spojrzenia i inne bzdurki. Jeśli chodzi o mnie, to przyznaję, że „Krucjatę” czyta się całkiem przyjemnie, ale oczekiwałam fajnej powieści, a dostałam przeciętny romans dla nastolatek z niedopracowaną fabułą i sztucznymi problemami. Mój cały entuzjazm opadł. Kontynuację zapewne przeczytam, ale nie będę jej jakoś szczególnie wypatrywać.


***
Za możliwość przeczytania książek serdecznie dziękuję Pani Kasi 
i Wydawnictwu Egmont!

18 komentarzy:

  1. cóż mnie tylko interesowała Krucjata - książka nie doszła, ale wyjeżdżam i nie przypominam o tym pani Kasi :) może kiedyś ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. O pierwszej książce i jej poprzedniczce czytałam sporo dobrego. Jak tylko znajdę ją w rozsądnej cenie, nie zawaham się kupić:P Pozostałe niespecjalnie mnie interesują :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kroniki rodu Lacey dopiero przede mną, a z uwagi na to, że "Odmieniec" mi się nie podobał, na drugą część się nie zdecydowałam. Za to Trylogia Władzy jest rewelacyjna, mnie co prawda obie części podobały się tak samo, ale i tak podzielam Twoje zdanie, co do "Króla uciekiniera" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za "Krucjatę" dziękuję , ale pozostałe dwie pozycje mam na uwadze

    OdpowiedzUsuń
  5. Może jestem za bardzo wybredna, ale jakoś żadna z powyższych pozycji nie wzbudziła mojego głębszego zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie czuję, żeby coś z tych trzech książek mogło teraz wzbudzić moje zainteresowanie na tyle, żebym teraz wcisnęła je do kolejki... Może kiedyś przyjdzie na nie czas :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie czytam "Fałszywego księcia", a druga część już czeka i kusi :). Podobno ma być 5 części Kronik rodu Lacey, wszystkie 3 do tej pory wydane uwielbiam :). "Krucjata" średnio przypadła mi do gustu, póki co nawet nie wiem co mam o niej napisać. Mam nadzieję, że kontynuacja okaże się lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Planuję zacząć czytać książki pani Gregory :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam wcześniejszych tomów, ale fabuła wszystkich trzech książek brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ,,dobra przygotówka"??
    Droga Marto, Twoja inwencja słowotwórcza mnie po prostu zadziwia! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach to Twoje sokole, a raczej zimorodkowe oko! :D Kochana to nie inwencja, a jedynie dysleksja nie pozwala mi zwracać uwagi na drobiazgi :D

      Usuń
  11. Wszystkie trzy kontynuacje mam ochotę przeczytać, jak tylko sięgnę po 1 części :D Waham się, co do "Krucjaty", bo przez te kilka mankamentów odechciewa mi się po nią sięgać...

    OdpowiedzUsuń
  12. Tym razem nie odrobiłam lekcji... nie znam tych serii. Idziesz po bandzie! Zaczynasz strzelać całymi seriami recenzji;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu to zwykłe zaległości w pisaniu są :D ileż jeszcze przede mną, a weny brak... Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Książek nie znam, więc się nie wypowiem, ale bardzo mi się podoba okładka tej pierwszej. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Po "Krucjacie" spodziewałam się więcej... Za to chętnie zabrałabym się za "Fałszywego księcia", bo dopiero teraz zaczął mnie interesować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi też krucjata mniej się podobała, do tej pory jeszcze się nie zebrałam, żeby Recenzje napisać

    OdpowiedzUsuń