sobota, 1 lutego 2014

Zawsze jest jakieś wyjście


tytuł: Bella. Poruszająca opowieść o sile miłości i przebaczenia
tytuł oryg.: Bella. One moment can change your life forever
autor: Lisa Samson
wydawnictwo: Święty Wojciech
rok wydania: 2010
ilość stron: 238 

moja ocena: 7/10 

José i Nina pracują razem w restauracji. On jest głównym kucharzem, bratem szefa, a ona kelnerką. Łączy ich jedynie zwykła, koleżeńska sympatia. Z resztą José nie jest zbyt towarzyski. Zamknięty w sobie, milczący i przepełniony smutkiem mężczyzna ukrywa w sobie straszną tajemnicę. Wszystko zmienia się w dniu, gdy na teście ciążowym pojawiają się niebieskie paseczki. Roztrzęsiona Nina spóźnia się do pracy, a ponieważ jest to jej trzecie spóźnienie, zostaje wyrzucona przez szefa. José wybiega za nią bez słowa, żeby oddać jej zgubionego pluszowego misa. Wie, że dziewczyna jest uczciwa, pracowita i można na niej polegać, więc musi dręczyć ją jakaś poważna sprawa. Dzień, który spędzą razem zmieni całe ich życie...

Od pierwszej chwili polubiłam parę głównych bohaterów. Targany wyrzutami sumienia José nie potrafi wybaczyć sobie błędu z przeszłości. Umęczony psychicznie żyje w letargu. Z otępienia wyrywa go Nina, a raczej trudna sytuacja w jakiej znalazła się dziewczyna. Nina marzyła o karierze tancerki, jednak zrezygnowała ze swych pragnień zbyt szybko. Odsunęła się od mamy, wyjechała do miasta i została praktycznie sama. Kilka razy spotkała się bez zobowiązań z jednym z kolegów z pracy. Nieplanowana ciąża jest dla niej prawdziwym problemem, tym bardziej, ze Pieter umywa ręce od odpowiedzialności i od razu proponuje dorzucenie połowy kwoty za aborcję. Kiedy Nina nie widzie przed sobą innej możliwości do akcji wkracza milczący José i odkrywa przed nią fragmenty duszy. 

Ekranizacje książek są bardzo częstym zjawiskiem. Filmowcy czepią pełnymi garściami ze świata literatury i z rożnymi skutkami przenoszą literackie pierwowzory na ekrany kin. W przypadku „Belli” sprawa jest o tyle niezwykła, że najpierw był film, który zgarnął całkiem sporo branżowych nagród. Powieść powstała w oparciu o scenariusz filmowy, więc autorka miała ułatwione zadanie, gdyż dialogi w obu przypadkach zupełnie się nie różnią. Lisa Samson postarała się o dokładniejsze ukazanie wewnętrznych przeżyć bohaterów, ale momentami za bardzo skupiła się na opisach. Przeczytałam powieść, obejrzałam film i mimo wszytko książkowa wersja spodobała mi się bardziej.

Bella” to sprawnie napisana opowieść o ludziach na rozdrożu, którzy nie wiedzą, w którą stronę iść dalej. Powieść niesie ze sobą nadzieję, udowadnia, ze nawet z najgorszej sytuacji jest jakieś wyjście. Najprostsze rozwiązane sytuacji wcale nie musi być tym najlepszym. Kim jest tytułowa Bella? Uosobieniem miłości, nadzieją na przyszłość, odkupieniem win. Gorąco polecam! 


 ***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Joli i wydawnictwu Święty Wojciech!

14 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zachęciłaś (szczególnie do filmu) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz spotykam się z tym, aby książka była napisana na podstawie filmu. Historia ciekawa i najpierw zapoznałabym się z wersją książkową :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powieści, które przywracają wiarę w dobre chwile i niosą nadzieje są bardzo potrzebna. Fabuła wydaje się ciekawa, być może kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba okłada tej książki. Zresztą wyd. Św. Wojciech ma wszystkie projekty okładek. Najważniejsze jednak, że jej treść jest wartościowa, dlatego chętnie ją poznam bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli dobrze pamiętam, taka sytuacja miała też miejsce w przypadku "Stowarzyszenia umarłych poetów" :) Jednak film według mnie był bardziej porywający niż książka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już sama okładka mnie przyciąga, do tego Twoja recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę mam i szczerze mówiąc liczę na podobne do Twoich wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. aż żałuję, że jej jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękna książka!! Chciałabym najpierw ją przeczytać, a później obejrzeć film:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuję niechęć do czytania książek napisanych na podstawie scenariuszy filmowych. Chociaż przyznaję, że mogą być one lepsze od pierwowzoru;) Mimo wszystko, w tym przypadku wolałabym po prostu obejrzeć film.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja z kolei nie wiedziałam, że jest film. Co prawda książki nie czytałam, ale mam w planach. Zaciekawiła mnie ta historia. Co dręczy Jose? Co połączy bohaterów?... A w ogóle to zamiast pisać powinnam już zacząć czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Interesująca :) takie historie lubię czytać. Hmm a może film obejrzę...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawa i jaką prawdziwa ... Man nadzieję ze nie psuje Wam zabawy moje Mile bo tak wchodzę bez zaproszenia ale kiedys bylem aktorem , teraz sam pisze scenariusze...

    OdpowiedzUsuń