wtorek, 11 lutego 2014

Rozmowy między życiem i śmiercią


tytuł: Szału nie ma, jest rak. Z ks. Janem Kaczkowskim rozmawia Katarzyna Jabłońska
autor: Katarzyna Jabłońska (red.), Jan Kaczkowski
wydawnictwo: Więź
rok wydania: 2013
ilość stron: 144

moja ocena: 7/10

Według Seneki „Przychodzimy na świat z wyrokiem śmierci.” Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku. Czasami okazuje się, że droga jest za krótka... Na najtrudniejszym skrzyżowaniu znalazł się ks. Jan Kaczkowski. Książka „Szału nie ma, jest rak” stanowi zapis rozmowy księdza z Katarzyna Jabłońską.

Ks. Jan jest postacią znaną i zasłużoną. W trakcie jedenastu lat swojego kapłaństwa zrobił dla ludzi więcej dobrego, niż niektórzy przez całe życie. To z jego inicjatywy powstało między innymi puckie hospicjum, które jest o tyle wyjątkowe, że przypomina prawdziwy, przytulny dom, a nie szpital. 1 czerwca 2012 r. ks. Jan dowiedział się, że ma raka mózgu. Miał dwie operacje, przechodzi kolejne chemioterapie, ale nadal ciąży nad nim wyrok. Stoi w rozkroku między życiem, a śmiercią. Z tej perspektywy widać więcej...

Katarzyna Jabłońska wypytuje ks. Jana o wiele najróżniejszych spraw. O życie i śmierć, kapłaństwo, poglądy księdza (momentami bardzo kontrowersyjne) i jego niezwykłą działalność. Ks. Kaczkowski ciepło wspomina swoją rodzinę, uczniów ze szkoły i ludzi z najbliższego otoczenia. Na pewno najtrudniejsze są wszystkie tematy związane z chorobą i śmiercią, a tych jest najwięcej. Ksiądz jest specjalistą od bioetyki i teologii moralnej, więc nawiązuje do spraw uporczywej terapii, leczenia paliatywnego, trudnych decyzji, jakie trzeba podejmować w obliczu choroby. Mówi o pacjentach z hospicjum. Omawia poszczególne przypadki, opowiada o tym jak ludzie radzą sobie ze śmiercią – zarówno sami chorzy, jak i ich najbliżsi. Zderza te czysto ludzkie odruchy z nauczaniem Kościoła, opowiada o wierze w obliczu największych ludzkich tragedii.

Bardzo nie podobało mi się, że redaktorka zwracała się do księdza na „ty”. Ja rozumiem, że mogą się prywatnie przyjaźnić, ale w miejscu publicznym jakim jest książka mimo wszystko powinny być jakieś formalne granice. To oczywiście tylko moje zdanie, możliwe, ze jestem zbyt staroświecka, ale razi mnie, gdy ktoś mówi do księdza, lub o księdzu po prostu po imieniu. Mama ks. Popiełuszki od momentu święceń zawsze mówiła o synu tylko „ksiądz Jerzy”. I to jest właśnie szacunek.

„Szału nie ma, jest rak” to książka trudna i w pewien sposób nawet męcząca. Po lekturze poczułam się niesamowicie wyczerpana psychicznie. Dobiła mnie ilość nieszczęść na zaledwie stu czterdziestu stronach. Ale przecież to samo życie, a raczej najprawdziwsza i najstraszniejsza jego część. Nigdy nie wiadomo, czy sami nie będziemy musieli stanąć w obliczu podobnych dylematów. Bez wątpienia jest to jedna z najważniejszych książek jakie dane mi było przeczytać! Polecam!

9 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy dam radę tak trudną tematycznie książkę przeczytać. Chyba jednak nie, bo ostatnio wolę coś weselszego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wolę książki, które napawają mnie optymizmem, ale zaciekawiłaś mnie tą lekturą

    OdpowiedzUsuń
  3. Może kiedyś się skusze, ale raczej nie w najbliższym czasie

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja owszem, chętnie bym przeczytała. Co do mówienia księdzu na "Ty" podejrzewam, że i mnie by to drażniło. Mam kolegę księdza, znamy się od zerówki, a miałam problem z tym jak się do niego zwracać po święceniach.

    OdpowiedzUsuń
  5. znaczy głupio mi było mówić "ej Sławek", a z drugiej strony "Proszę księdza" wydawało się jakieś zapoważne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno przeczytam - takie książki zawsze niezwykle mocno do mnie trafiają.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kilka moich bardzo bliskich osób zmarło na chorobę nowotworową, więc temat ten znany jest mi z autopsji, i szczerze, nie mam ochoty o tym czytać, chyba jestem przesycona rozmowami z lekarzami i ludźmi na krawędzi śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Życie i czytanie o trudnych tematach może wyczerpywać... A z tym mówieniem na "ty" - ja mam kuzyna księdza i nie mogę do niego mówić po imieniu, dziwnie mi, choć on sam mnie upomina i się denerwuje, jak mówię mu "proszę księdza" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakiś czas temu widziałam wywiad z tym księdzem. Bardzo mnie zaciekawił, twoja opinia również mnie zachęca.

    OdpowiedzUsuń