środa, 26 lutego 2014

Przygody made in China

tytuł: Chiny od góry do dołu
autor: Marek Pindral
wydawnictwo: Bernardinum
rok wydania: 2013
ilość stron: 392

moja ocena: 7/10

Moje pierwsza myśl związana z Chinami? Miś panda i herbata. Inne skojarzenia mam raczej negatywne i pewnie stereotypowe. Niestety dotychczas zupełnie nie interesowałam się Państwem Środka. Tamtejsza literatura zupełnie do mnie nie trafia, filmów i muzyki nie znam. Pełna ignorancja. Aż tu nagle pod mój dach trafiła książką „Chiny od góry do dołu” i wszystko się zmieniło…

Marek Pindral, nauczyciel języka angielskiego z zawodu, a podróżnik z zamiłowania, otrzymał propozycję nie do odrzucenia. Otóż Pindral dostał szansę na wyjazd do Chin, jako wykładowca języka angielskiego na uniwersytecie w Chengdu. Oczywiście nie mógł zmarnować takiej okazji i zgodził się bez namysłu. W Państwie Środka spędził dwa lata, wrócił do kraju i napisał książkę o swoich przygodach. I to jakich przygodach!

„Zanim jednak moja przygoda z Chinami się rozpoczęła, musiałem udowodnić tamtejszym władzom, że nie chorowałem bądź nie choruję na tyfus, polio, błonicę, szkarlatynę, dur powrotny, czerwonkę, brucelozę, żółtaczkę, zapalenie opon mózgowych, żółtą febrę, cholerę, dżumę, trąd, gruźlicę, nie zaatakował mnie paciorkowiec oraz nie cierpię na psychozę maniakalną, paranoidalną i halucynacyjną. Do tej imponującej kolekcji zaświadczeń musiałem dołączyć wyniki badań laboratoryjnych, które wykluczą także syfilis i HIV. Ponieważ nie miałem pojęcia, gdzie takie laboratorium może się znajdować, udałem się do przychodni akademickiej. Przed okienkiem rejestracyjnym wił się długi wąż pacjentów, w większości studentów, także moich. Ściszonym głosem powiedziałem, czego szukam.
- Nie wiem, ale zaraz zapytam – usłyszałem w odpowiedzi, po czym siostrzyczka w bieli ryknęła na całe gardło: - Halinka, gdzie pan może się przebadać na syfilis i hifa?”

Publikacja Chiny od góry do dołu” ma charakter wspomnieniowy. Właśnie w tym osobistym tonie tkwi cały urok opowieści Marka Pindrala. Autor posługuje się językiem mówionym, opowiada w sposób kwiecisty i swobodny. W trakcie lektury ma się wrażenie, że autor siedzi gdzieś obok, popija herbatę i przypomina sobie kolejne zabawne anegdotki. Bo większość historii przytoczonych w książce to nic innego, jak właśnie wesołe i ironiczne opowiastki. Już od pierwszej strony czuje się specyficzny klimat, który pochłania czytelnika. Ja nie mogłam się oderwać od książki i przeczytałam ją w dwa wieczory, a na koniec byłam zła na siebie, że skończyłam ją tak szybko, bo przecież mogłam dawkować sobie po rozdziale, a przez to rozkoszować się lekturą dłużej.

Jednym z najciekawszych rozdziałów w całej książce był dla mnie ten o misiach panda. Jestem wrażliwa na wszystko co kosmate i mięciutkie, a trudno odmówić uroku tym wielkim miśkom. Mimo wszystko chińscy studenci przebili czarno-białe niedźwiadki, bo to o nich czytałam z największym zainteresowaniem. Ich mentalność, marzenia, pragnienia, poglądy… Bo autor staje się częścią zwykłego życie, zwykłych ludzi. Dla studentów jest przede wszystkim przyjacielem, a nie wykładowcą. Młodzi wiedzą, że mogą mu zaufać, więc odsłaniają przed nim kawałki duszy. Dzięki temu możemy zobaczyć Chiny od strony normalnych obywateli. Pindral staje się częścią tamtejszej codzienności, dotyka go proza życia. Dlatego jego książka jest tak wyjątkowo dobra, bo jest autentyczna.

Mocną stroną publikacji, poza wyśmienitym piórem autora, są fotografie. A jest ich w książce naprawdę dużo. Marek Pindral ma zdolności artystyczne, bo zrobione przez niego zdjęcia ogląda się z największą przyjemnością. Podróżnik ma wyczucie i potrafi złapać odpowiedni moment, przez to fotografie mają swój klimat i idealnie komponują się z tekstem. Razem tworzą całość idealną, od której trudno się oderwać (ale o tym już wspominałam).

Chiny od góry do dołu” to jedna z tych książek, które uświadamiają mi, jak nieprawdopodobnie piękny i różnorodny jest świat. Pozycja obowiązkowa dla miłośników literatury podróżniczej! Gorąco polecam!


*** 
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Karolinie i Wydawnictwu Bernardinum!

17 komentarzy:

  1. Wszelkie książki podróżnicze mają moją uwagę, a w dodatku o Chinach czytam dosyć rzadko, więc bardzo chętnie przeczytałabym tę książkę. Rozglądam się za nią odkąd przeczytałam pierwszą jej recenzję, a kiedy jeszcze piszesz, że ciężko się oderwać, kusi coraz bardziej:) Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęcająca recenzja, a poza tym lubię książki podróżnicze :) Mi z Chinami w pierwszej kolejności kojarzy się Mur Chiński :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem ignorantką jeśli chodzi o Chiny. Nigdy jakoś specjalnie nie interesował mnie ten kraj, ale tak ciekawie napisałaś o tej książce, że teraz mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że są fotografię, nie lubię książek tego typu pozbawionych (albo skąpych pod tym względem) zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już raz trafiłam na recenzję tej książki. Uwielbiam takie pozycje, uwielbiam w ten sposób "podróżować", więc to coś w sam raz dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba dość powszechna jest u nas słaba znajomość kultury Chin, co znalazło odzwierciedlenie nawet w języku. Mówi się ,,chińszczyzna" o czymś, czego nie rozumiemy. Nie jestem wyjątkiem, warto by sięgnąć i tym samym rozejrzeć się po świecie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem ignorantką w ogóle jeśli chodzi o książki podróżnicze. Nie wiem ile razy sobie obiecałam, że to zmienię, szczególnie, że kiedy byłam mała podróże były moim największym marzeniem i wiedziałam sporo na temat różnych krajów :-) Ale z Chinami główne skojarzenia to również pandy i herbatka. I może jeszcze mur chiński...

    OdpowiedzUsuń
  8. "Poznaj świat" to jedna z moich ulubionych serii. Czytałem "Podróżnika WC", "Gringo wśród dzikich plemion" i "Rio Anacondę". Poza tym z tej serii zacząłem "Moją Afrykę" Kingi Choszcz. Zacytowany przez Ciebie fragment jest świetny. Może jak będę mieć więcej czasu to skuszę się na całość :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię tą serię wydawnictwa Bernardinum. A Chiny to dla mnie czysta egzotyka... chociaż chętnie poczytalabym o życiu zwykłych obywateli tego kraju;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze nic o Chinach i muszę to zmienić. To piękny kraj, który warto poznać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna publikacja! Wyjątkowo chce ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahaha, do tej pory wahałam się nad umieszczeniem tego tytułu na mojej liście ,,muszę przeczytać", ale po fragmencie z panią Halinką zapragnęłam poznać dalszą część ;) Niby taki zupełnie niepodróżniczy fragment, a jak potrafi człowieka zaciekawić ;) Poza tym, seria Poznaj Świat jest rewelacyjna, więc niskiego poziomu raczej nie muszę się obawiać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyznam, że Pindral jest dobrym gawędziarzem i potrafi zainteresować swoimi opowieściami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ooo, coś dla mnie, na pewno przeczytam jeśli tylko będę miała taką możliwość :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chętnie bym przeczytała :-) Ten świat jest mi obcy, a wypadałoby go poznać

    OdpowiedzUsuń