środa, 5 lutego 2014

„Na chwilę ta przystań”


tytuł: Pisane w hotelu
autor: Jacek M. Hohensee
wydawnictwo: RTC Agencja Wydawnicza
rok wydania: 2013
ilość stron: 40

moja ocena: 9/10

Jacek M. Hohensee spełnia się artystycznie na wielu polach. Jest malarzem, scenografem, architektem wnętrz, publicystą, satyrykiem, pisarzem i poetą. Choć autor odnosił sukcesy we wszystkich dziedzinach, którymi się zajmował, to dla mnie wciąż najistotniejsza jest łatka poety. „Pisane w hotelu” to trzeci tomik wierszy w jego dorobku, a tym samym pierwszy po dwudziestu latach poetyckiego milczenia.
Jacek M. Hohensee jest człowiekiem dojrzałym, zapewne z pokaźnym bagażem doświadczeń życiowych. I to widać w jego poezji. Wszystko mi się w tych wierszach podoba, od początku do końca. Nie ma ani jednego słabszego, mniej dopracowanego, trącącego obojętnością utworu. Zaledwie trzydzieści pięć utworów, skromne, czterdziestostronicowe wydanie zburzyło mój spokój i nie pozwoliło spokojne zasnąć. Roztrząsałam każdy wiersz, smakowałam słowa, poddawałam się nastrojowi nostalgii, czułam podskórny smutek, czytać kończyłam z westchnieniem.

Wiersze pisane w hotelu, a więc w drodze, w ruchu, w obcym otoczeniu. Można w nich wyczuć tęsknotę za domem, który jest daleko, nutę żalu za tym co minęło. Podmiot liryczny zadaje się być pogodzony z losem, przenosi się z miejsca na miejsce, oddala od domu, przeszłości, młodości. Jego rodzice już nie żyją, a on sam zmierza w tym samym, co oni kierunku. Do mety już coraz bliżej, zdaje się mówić, a to co mamy jest ulotne i przejściowe, bo tylko „Na chwilę ta przystań”. Coś pięknego!!! Polecam z całego serca.

PS
Na zachętę trzy utwory, które za każdym razem sprawiają, że na moment zapominam o oddychaniu…

Romeo

Ta noc zbyt krótka. I zbyt wczesne rano.
A krzyk za cienką, hotelową ścianą
znaczy ucieczkę pociągu udaną.

Wstaje i budzik morduje o świcie.
Ktoś go podgląda, podsłuchuje skrycie,
to nic, to w szybie widzi swe odbicie.

Patrzy przez siebie przed siebie. Jak strzelił
budzą się wkoło osiedla hoteli.

Julia

W środku nocy woła ją z pościeli
słowik na szczycie blaszanego dachu.

Wstaje w koszuli spocona ze strachu
i słyszy – cieknie po otwartej ścianie
szept zanurzony w księżycowej bieli,
na pół zdławiony w osiedlowym kranie.

Jak cegła leci z balkonowej sceny
północ związana kablem od anteny.

Przystań

Przystań na chwilę
Przystań na tę chwilę
Przystań na każdą chwilę co odchodzi

Co się zmieniło na powrót się zmieni
Starczy gdzie staniesz wskazać środek ziemi

Przystań na chwilę
Na chwilę ta przystań


***
Za możliwość obcowania z najpiękniejszą poezją serdecznie dziękuję Rafałowi T. Czachorowskiemu – redaktorowi naczelnemu serwisu poecipolscy.pl

http://www.poecipolscy.pl/

10 komentarzy:

  1. Piękna okładka. Taka skromna, subtelna a jednocześnie przykuwa wzrok. Miłośniczką poezji wprawdzie nie jestem, ale moja ciocia tak, więc jej polecę powyższy tomik.

    OdpowiedzUsuń
  2. po prostu świetne teksty! a okładka zabójcza, że tak powiem;d ciekawa, oryginalna i pasująca mi do książki;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyżby rymy wracały do łask?
    Oby tak było, bo wnoszą łagodność, której coraz mniej na świecie i w literaturze.

    ,,Na chwilę ta przystań" - piękne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie wiersze nie zachwycają, nie czuję ich, ale wrodzona niezdolność ich pojęcia :) Za to bardzo podoba mi się okładka książki, trafia w mój gust :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tomik po 20 latach milczenia....Fakt, mają coś w sobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Poezję od czasów liceum omijam z daleka, choć nie wiem czemu, bo przecież lubiłam ją zawsze. Po prostu chyba za bardzo wciągnęły mnie książki, ale mam zamiar to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam z przyjemnością i zrozumieniem, a to rzadkie :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Izabela Leśniewska6 lutego 2014 20:28

    Piękne....

    OdpowiedzUsuń
  9. Już dosyć długo nie pochylałam się nad poezją, a szkoda bo choć nie zawsze do mnie trafia, to czasami jeden wiersz może mieścić w sobie więcej emocji niż cała książka :)

    OdpowiedzUsuń