piątek, 21 lutego 2014

Jak dorosnę, zostanę szczęśliwym! - "Książka wszystkich rzeczy", Guus Kuijer



„Książka wszystkich rzeczy” to zadziwiająca i pełna sprzeczności książeczka. Niby dla dzieci, ale przede wszystkim dla dorosłych. Piękna i wzruszająca, a jednocześnie smutna i przerażająca. Dwie godziny wystarczą, żeby przeczytać ją od deki do deski. Ale ostrzegam, ta mądra, niosąca nadzieję opowieść o miłości i prostych dziecięcych marzeniach całkowicie zburzy wasz spokój…

Rodzina dziewięcioletniego Thomasa nie wyróżnia się niczym szczególnym. Tata pracuje, mama zajmuje się domem i dziećmi, a straszą siostra Margot cały czas chichota, jak to mają w zwyczaju głupie nastolatki. Wszyscy co niedzielę chodzą do kościoła. Porządna, spokojna rodzina. Pewnie tak widzą ich ludzie z sąsiedztwa. Ale to tylko pozory. Thomas jest nadwrażliwym chłopcem z wybujałą wyobraźnią, który widzi rzeczy, których nie widzą inni. W amsterdamskich kanałach pływają rybki akwariowe, a siedzące na drzewach wróble grają na trąbkach. Mały bohater podkochuje się w Elizie, której skórzana noga skrzypi podczas chodzenia. Jednak jego życie nie jest magiczną bajką, bo chłopiec widzi też anioły, które zasłaniają oczy gdy tata bije mamę. A bije ją często. Czasem obrywa także Thomas, choć mama stara się go chronić. Pewnego dnia chłopiec poznaje bliżej sąsiadkę, którą dzieci nazywają czarownicą. Pani  Van Amersfoort wciska mu książkę ze swojej biblioteczki, częstuje oranżadą i niepostrzeżenia zmienia wszystko...

- Kim właściwie chciałbyś zostać?
- Szczęśliwym - odpowiedział Thomas. - Jak dorosnę, zostanę szczęśliwym.
Pani Van Amersfoort zaskoczona obróciła się do Thomasa. Popatrzyła na niego ze śmiechem i oznajmiła:
- To cholernie dobry pomysł. A wiesz, kiedy zaczyna się szczęście? Wtedy, kiedy człowiek przestaje się bać.”

„Książkę wszystkich rzeczy” przeczytałam z szeroko otwartymi oczami i wzruszeniem wiszącym na końcu nosa. Problem przemocy w rodzinie jest niestety bardzo aktualny. Autor oddaje głos małemu, wrażliwemu chłopcu, który żyje pod jednym dachem z fanatykiem religijnym. Tata uważa, że żona powinna być bezwzględnie posłuszna mężowi, a on ma boskie prawo aby ją karać. Oczywiście wszystko co robi, robi dla dobra jej i dzieci, a przynajmniej tak to sobie tłumaczy. Nie jest domowym nauczycielem wartości religijnych, ale tyranem, który pielęgnuje w dzieciach jedynie strach i nienawiść. Thomas czuje się winny, ma wyrzuty sumienia, ale nagle zaczyna odwiedzać go Pan Jezus, który próbuje naprawić to, co zepsuł ojciec. Mimo wszystko największym zaskoczeniem była dla mnie postać nastoletniej Margot, która ma zadatki na świetną czarownicę!

Trudny morał wypływa z powieści Guusa Kuijera. Nie da się schować wszystkich problemów w czterech ścianach własnych domów. Przemoc w rodzinie zawsze wychodzi na jaw, sąsiedzi słyszą krzyki i płacz. Ale czy potrafią zareagować? Czy my mamy odwagę zareagować? Autor udowadnia, że czasami same sygnały solidarności wystarczą, żeby zmienić coś na lepsze. Słabe, maltretowane fizycznie i psychicznie kobiety potrzebują wsparcia. Muszą wiedzieć, że ktoś jest po ich stronie, że to nie one są winne, ale facet, który podnosi rękę na najbliższych. Scena, w której przyjaciółki i znajome w rożnym wieku zbierają się w domu Thomasa na wieczorku literackim, jest jedną z najpiękniejszych w całej książce. Czarownice mają odwagę stanąć po stronie słabszej koleżanki. Nie pouczają, nie litują się, słowem nie wspominają o sytuacji rodzinnej chłopca. Po prostu są. Fizycznie. Ich obecność wywraca do góry nogami układ sił. Pokazuje tacie, że mama i dzieci nie są same, mają wsparcie. Może nie uda się uratować szczęścia, ale zmiana ze strachu na spokój to już wiele. Szczególnie dla dziecka.

„Książka wszystkich rzeczy” to opowieść dla dzieciaków, ale odnoszę wrażenie, że powieść powstała z myślą o rodzicach, którzy będę czytali bajkę swoim pociechom. Wbrew pozorom w tej historii wcale nie chodzi o mistyczne objawienia wrażliwego chłopca, czy też wpływ religii na życie rodziny, ale o szczęście. Dobry i ciepły dom, w którym dzieci będą się czuły bezpiecznie. Ta opowieść jest jak uderzenie obuchem w głowę. Mam nadzieję, że Thomas i czarownice zmienią niejedną rodziną na lepsze. Gorąco polecam!

***
tytuł: Książka wszystkich rzeczy
tytuł oryg.: Het boek van alle dingen
autor: Guus Kuijer
wydawnictwo: Dwie Siostry
rok wydania: 2012

16 komentarzy:

  1. Wygląda bardzo ciekawie! Muszę poszukać, może mojej najmłodszej siostrze się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna książka. Dam ją w prezencie na urodziny mojej siostrzenicy

    OdpowiedzUsuń
  3. raczej się tym razem nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z chęcią bym ją przeczytała. Książek o szczęściu nigdy za wiele :) I zakochałam się w tym cytacie: "A wiesz kiedy zaczyna się szczęście? wtedy, kiedy człowiek przestaje się bać".

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałabym sama (z wielką chęcią), a potem... podarowała komuś. Myślę, że taką książką z takim przesłaniem trzeba się dzielić.
    Piękna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakiś czas temu wrzuciłam sobie tę książeczkę na listę "do przeczytania". Zdanie o byciu szczęśliwym jest genialne i to ono mnie przekonało:)

    OdpowiedzUsuń
  7. To musi być naprawdę mądra książka z przesłaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje się być bardzo ciekawa, świetna recenzja :)

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  9. Margot, która ma zadatki na czarownicę, skojarzyła mi się z Magrat (od Pratchetta), to pewnie przez to podobieństwo fonetyczne. ;)
    Najładniejszy, jak się zdaje, cytat wybrałaś na tytuł wpisu. A o wspomnianym wieczorku literackim chętnie bym sobie poczytała. Zachęcająca ta twoja recenzja, nie powiem, mimo że na ogół unikam takiej ciężkostrawnej tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten cytaty przekonał mnie do książki :)

    I muszę w końcu przestać się bać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam wcześniej o tej książce ale pomysł i cytat skutecznie mnie do niej przekonały :) z chęcią poszukam i przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaciekawiłaś mnie, lubię takie książki poruszające trudne tematy

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupiłam tę książkę jakiś czas temu. Teraz jednak się zastanawiam, czy sześciolatek ją zrozumie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w tym przypadku komentarz mamy będzie niezbędny :)

      Usuń
    2. Właściwie po to są książki, by prowokować do rozmów... :)

      Usuń
  14. Z tego co napisałaś wyłania się obraz mądrej i pouczającej książki. Chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń