wtorek, 10 grudnia 2013

Mroczna wieża - Clive Staples Lewis


tytuł: Mroczna wieża
tytuł oryg.: The Dark Tower
autor: Clive Staples Lewis
wydawnictwo: Esprit
rok wydania:  2013
ilość stron: 272

moja ocena: 6/10

Tomik „Mroczna wieża” autorstwa C.S. Lewisa powstał trochę z przypadku. Wszystkie teksty w nim zawarte zostały niespodziewanie odnalezione i cudem ocalenie przed spaleniem. Całość została przegotowana do druku przez sekretarza Lewisa - Waltera Hoopera. Hooper jest również autorem wstępu oraz komentarzy do kilku opowiadań. Tym razem mamy do czynienia z Lewisem – autorem fantastyki. Osobiście najbardziej lubię go właśnie w takim wydaniu.

W skład tomiku wchodzi sześć opowiadań. Niektóre z nich to zaledwie szkice, czy niedokończone strzępki historii, nad którymi pracował kiedyś Lewis. Wszystkie teksty łączą się ze sobą motywem czasu, przestrzeni i alternatywnej rzeczywistości. Tytułowa „Mroczna wieża” jest pierwszym spośród zaprezentowanych tekstów. Historia w niej zawarta miała być najprawdopodobniej kontynuacją rozsławionej trylogii międzyplanetarnej. Grupa naukowców z Cambridge prowadzi badania nad chronometrem, który daje im możliwość podglądania przeszłości lub przyszłości. Ten Inny Czas jest mroczny, fascynujący i w jakiś przedziwny sposób powiązany z rzeczywistością naukowców. Niestety opowieść nie została dokończona przez Lewisa, więc trudno gdybać w jaki sposób autor poprowadziłby dalej tę historię. 

„Niewidomy od urodzenia” i „Nieznane formy” to dwa mini arcydziełka. Pierwszy tekst opowiada o niewidomym od urodzenia mężczyźnie, który dzięki operacji odzyskuje wzrok. Tragiczna historia człowieka, który nie może odnaleźć się w świecie, który jest ten sam co przedtem, a jednak zupełnie inny, zrobiła na mnie maksymalne wrażenie. Drugie opowiadanie porusza temat podroży kosmicznych. Pewien astronauta zgłasza się na ochotnika, który ma lecieć na Księżyc, żeby dowiedzieć się co stało się z dwiema poprzednimi grupami badawczymi. Atmosfera opowieści jest niepokojąca, a nawet straszna. Po dobrnięciu do ostatniego słowa miałam ochotę bić brawo Lewisowi! Majstersztyk!

Z kolei „Kraina imitacji” i „Anioły opiekuńcze” nie wyróżniają się niczym szczególnym. Mówiąc szczerze te dwa teksty nie są warte zapamiętania. Po kilku dniach już nawet nie pamiętam o czym były i miałabym problem, żeby opowiedzieć ich fabułę.

Ostatni tekst „Po dziesięciu latach” to taka wariacja na temat wojny trojańskiej, a raczej dalszych losów Menelaosa i Heleny. Wielka szkoda, że Lewis stworzył zaledwie szkic tej opowieści, bo zaproponowana przez niego, alternatywna historia pięknej Heleny miała szansę stać się ciekawszą od oryginału.

Trudno oceniać tomiki takie jak ten, zarówno pod względem artystycznym, jaki i moralnym. Czy  taka publikacja jest w ogóle potrzebna? Przecież Lewis schował te teksty do szuflady, może o nich zapomniał, może nie chciał, żeby ujrzały światło dzienne. Spotkałam się z zarzutami, że wydanie niedokończonych tekstów to skok na kasę fanów pisarza. Z jednej strony po części rozumiem takie osądy, ale z drugiej wiem, że gdyby chodziło o tomik Tolkiena, to brałabym go w ciemno! Dlatego jestem pewna, że „Mroczna wieża” to prawdziwa gratka dla wielbicieli C.S. Lewisa. Oni na pewno nie będą narzekać! Polecam

***
Za możliwość przeczytania książki dziękuję pani Małgosi i wydawnictwu Esprit!

7 komentarzy:

  1. Ja uważam, że wydanie niedokończonych tekstów jest świetne! Nie tylko dla fanów, ale dla innych czytelników również, ponieważ jeśli kocha się czyjeś opowieści to chce się poznać ich coraz więcej i więcej - nawet tych niedokończonych. W tamtym roku przeczytałam gdzieś, że te wielkie dzieła nie są dokończone, ale są ukończone w głowie autora i dlatego całość nie powstała... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiedziałam, że ,,Mroczna wieża'' jest tomikiem opowiadań. Byłam przekonana, że to dłuższa proza. W takim razie jednak podziękuję tej pozycji, gdyż na antologię nie mam teraz ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! A mnie się podobały "Anioły opiekuńcze" :D
    Chociaż wolę Lewisa w jego filozoficznym wydaniu, ten tomik fantastyki to była dla mnie nie lada gratka - co do wydawania niewydanych za życia utworów mogę napisać tylko jedno: kto nie chce, nie przeczyta, jeśli to się kłóci z jego moralnością czy czymkolwiek innym. Ja w przypadku Lewisa przeczytałabym nawet jego liściki do pralni - jak Lennona :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam mieszane uczucia co do tekstów wydawanych po śmierci autora. Z jednej strony to trochę nieszanowanie jego woli, a z drugiej... nie było by na przykład "Silmarillionu" :3
    A Lewis zawsze mile widziany :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym poznac ta pozycje, ponieważ 'Opowiesci z Narnii' nie bardzo mi podeszły, a nie chce przekreslac tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Straszne ale jeszcze nie czytałam nic Lewisa! Tyle do nadrobienia! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam okropnie rozczarowana, kiedy doczytałam do końca i okazało się, że to nie koniec - zdaje się, że tylko dwa opowiadania w tej książce mają swój the end... Nie do końca rozumiem sens wydawania takich pozycji.

    OdpowiedzUsuń