czwartek, 19 grudnia 2013

Demony miłości - Eve Edwards


tytuł: Demony miłości
tytuł oryg.: Queen's lady
autor: Eve Edwards
wydawnictwo: Egmont
rok wydania: 2013
ilość stron: 230

moja ocena: 6/10

Lubicie serie wydawnicze? Ja lubię, nawet bardzo, szczególnie kiedy opowieść jest dobra nie chcę rozstawać się z bohaterami zbyt szybko. Zawsze dłuży mi się czas pomiędzy jednym, a drugim tomem. Tym bardziej ucieszyłam się, że wydawnictwo Egmont nie kazało nam długo czekać na „Demony miłości”, czyli drugi tom „Kronik rodu Lacey”.

Po tym jak Lady Jane odrzuciła małżeńską ofertę Willa Lacey, aby ten mógł się ożenić z dziewczyną, która kochał, a nie z tą, która powinien, na bohaterkę spadły same kłopoty. Z trudnej sytuacji rodzinnej i finansowej ratuje ją stary markiz, który nie tylko zapewnia młodej żonie odpowiedni tytuł, pozycję społeczną, ale także majątek. Małżeńska sielanka nie trwa jednak długo, gdyż starzec przenosi się na tamten świat. Jane szuka schronienia na dworze królowej Elżbiety I, ale nawet tam prześladują ją synowie zmarłego męża, którzy czyhają na jej wdowi spadek. Na miejscu dziewczyna ponownie spotyka Jamesa Lacey, młodszego brata Willa. Mimo nieprzyjemnej kłótni, która wybucha między młodymi, od razu można wyczuć, że miłość wisi w powietrzu...

Kontynuacja „Kronik rodu Lacey” trzyma ten sam poziom co część pierwsza, a nawet jestem skłonna przyznać, że „Demony...” są odrobinę lepsze niż „Alchemia...”. Akcja powieści rozwija się szybko i dynamicznie. Przygoda goni przygodę, a z jednej historii miłosnej wpadamy w kolejną. Ledy Jane jest fajną bohaterką, którą lubi się już od samego początku. Dziewczyna ma charakterek i potrafi się buntować w świecie rządzonym przez mężczyzn. Przy tym jest zwyczajnie szczera i unika salonowych gierek. Potrafi otwarcie mówić o swoich uczuciach, kieruje się uczciwością i dobrocią. Na jej tle James wypada trochę blado, jest gorzej wykreowany, brakuje mu jakiegoś pazura. Mimo wszystko od samego początku kibicowałam, żeby im się udało. 

„Demony miłości” nie zawiodą wszystkich wielbicieli powieści z epoki Tudorów. Salonowe intrygi, życie na dworze królowej i oczywiście wielka, porywająca miłość, to tylko kilka elementów, z których Eve Edwards utkała uroczą opowieść dla nastoletnich wielbicielek romansów historycznych.  Polecam!

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Kasi 
i Wydawnictwu Egmont!

10 komentarzy:

  1. Lubię serie, ale na tę raczej się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm napisałaś, że to książka dla nastoletnich wielbicielek romansów, ale mam wrażenie, że ta książka spodobała by się mojej babci :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. W swoim czasie szukałam takich książek, myślę że z ciekawością bym do niej zaglądnęła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście nie lubię serii wydawniczych, gdyż często potem trzeba czekać długo na kolejny tom. A ja z reguły o tym zapominam i pozostają mi potem na pamiątkę pourywane cykle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już wiele pozytywnych słów słyszałam o tej książce :-). Sama bym chciała mieć ją w swojej kolekcji :-) zapraszam do siebie :-) będzie mi miło jakbyś dodała mnie do obserwowanych :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak mi wpadnie w ręce czemu nie, epoka Tudorów mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię serię wydawnicze, bo mogę dłużej zostać z ulubioną historią; choć nie lubię czekać na nowe tomy :D Z powyższą serią mam zamiar się zaznajomić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O rany, jak ja dawno nie czytałam naprawdę dobrej powieści historycznej :) A że serie też uwielbiam, chętnie wezmę się od razu za dwa tomy :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam tę epokę :) Zdrada i intrygi zroszone niewinną krwią... Z pewnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń