wtorek, 5 listopada 2013

Zapytaj taty - Jan Balabán


tytuł: Zapytaj taty
tytuł oryg.: Zeptej se táty
autor: Jan Balabán
wydawnictwo: Czeskie Klimaty
rok wydania: 2013
ilość stron: 240

moja ocena: 9/10

„Zapytaj taty” to ostatnia książka Jana Balabána, wybitnego czeskiego pisarza, publicysty i tłumacza. Publikacja ukazała się po śmierci autora i wywołała prawdziwą furorę. Powieść zgarnęła kilka prestiżowych nagród, a krytyka okrzyknęła ją jednym z najważniejszych dzieł literatury czeskiej ostatniej dekady.
„Tu się nie mówi: tato, nie umieraj! Tu się umiera.”
Hans, Emil i Katarzyna są dorośli, można nawet powiedzieć, że w średnim wieku. A jednak od kilku lat nie mogą sobie poradzić ze śmiercią ojca. Bo w obliczu śmierci taty nawet dorosłe dzieci znów stają się bezbronne i zagubione. Jan Niedomny był lekarzem. Przed śmiercią długo chorował, czasami musiał osobiście podejmować decyzje dotyczące własnego leczenia, ponieważ personel medyczny nie bardzo radził sobie z jego przypadkiem. W końcu to on był najlepszym specjalistą w szpitalu. Żona i dzieci towarzyszyły mu do samego końca.
„Założyła ręce na piersiach w typowy dla siebie sposób. Jakby chciała podtrzymać serce. Takie ciężkie i obolałe – balast nie do uniesienia.”
Znany i szanowany lekarz urasta w oczach dzieci do rangi bohatera. Obraz ojca zostaje brutalnie zburzony przez Petra Wolfa, który przesyła członkom rodziny Niedomnych listy szkalujące osobę Jana. Oszust, karierowicz, łapówkarz, a nawet morderca, to tylko kilka określeń, które Wolf kieruje pod adresem dawnego przyjaciela. Listy te niszczą kruchy spokój rodziny, nie pozwalają zabliźnić się ranom po stracie ojca, każą rozdrapywać przeszłość, stawiać sobie najtrudniejsze pytania, na które odpowiedzi mógł znać jedynie Jan.
„Matka zawsze mu mówiła, że cierpienie trzeba przeżyć, przecierpieć aż do samego końca, a potem samo przejdzie. W przeciwnym razie będzie w tobie gnić. Poważnego zapalenia nie leczy się analgetykami, tylko za pomocą interwencji chirurgicznej. Cierp, a cierpienie się skończy, broń się – a jego końca nie będzie nigdy.”
Całość składa się z przemyśleń bohaterów, strzępków ich rozmów, wewnętrznych dylematów, snów, majaków, smutków i problemów. A przy tym jest tak zwyczajnie i swojsko. Akcja powieści rozgrywa się na Ostrawie, ale mogłaby dziać się wszędzie. Czas i miejsce nie mają znaczenia, bo troski bohaterów Balabána są uniwersalne. W każdym rozdziale zmienia się perspektywa, za każdym razem inna postać dochodzi do głosu. Dzięki temu poznajemy prywatne wspomnienia bliskich o zmarłym, ich osobiste traumy, momenty, które były najbardziej bolesne.
„Ale jak przeżyć te długie godziny kiepskiego światła, kiedy dusza brzęczy jak mucha na szybie, a człowiek powstrzymuje łzy i boi się, że całe życie będzie mu już tylko takim niekończącym się popołudniem, kiedy nikogo się nie doczekasz.”
Powieść przesiąknięta jest smutkiem i jakąś bezsilnością. „Zapytaj taty” zaczyna się i kończy sceną w schronisku dla psów. To właśnie te dwa epizody dają nadzieję na przyszłość, wnoszą trochę światła i optymizmu, pokazują, że nie wszystko stracone, bo to człowiek jest kowalem własnego losu, sam decyduje o swoim człowieczeństwie.
„Podróżni przejeżdżający tędy pociągiem pośpiesznym nawet nie zauważają tej psiarni.
„Zapytaj taty” to wyjątkowo piękna, wzruszająca, przejmująco smutna powieść o pustce w sercu, stracie, rozpaczy, układaniu sobie życia na nowo. Tu nie ma miejsca na sławny czesko humor. Jest tylko miłość i kruche związki międzyludzkie. I życie przebijające się przez śmierć. Balabán zawarł w swoim dziele wszystko to co cenię w literaturze najbardziej. Majstersztyk! Do mojego zachwytu nad treścią powieści dochodzi jeszcze historia związana z jej czeskim wydaniem. Otóż Jan Balabán napisał „Zapytaj taty” (trwało to trzy lata), oddał tekst do swojego wydawcy, ustalił wszystkie poprawki, a następnie umarł niespodziewanie na serce. Jest w tym jakaś iskierka czarnego humoru, mimowolny uśmiech, przewrotny kaprys losu.
Polecam z całego serca! 
„To co zrobimy?, zapytała Jeny, cała roztrzęsiona.
Nie wiem. Ty zdecyduj.
O czym mam zdecydować?
Czy będzie to opowieść o współczuciu, czy o nieczułości.”

17 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie bardzo tą książką! O autorze nie słyszałam, a chyba powinnam... Szkoda, że nie doczekał wydania książki i kolejnego sukcesu...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś czuję, że będę czytać i to niedługo...

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka warta przeczytania... Mam nadzieję, iż będę miała okazję do niej sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale po przeczytaniu Twojej recenzji jestem przekonana, że będę miała jeszcze do czynienia z tą powieścią. Bardzo mnie zachęciłaś do jej przeczytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zachęcająca recenzja, nic tylko chce się natychmiast przeczytać tę książkę! Mam nadzieję, że zrobię to w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem fanką literatury czeskiej, dlatego nie przejdę obok tej książki obojętnie:)
    Dobrze, że tu wpadłam, bo pewnie bym ją przeoczyła:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam nigdy wcześniej o tej książce, ale wydaje się być bardzo piękna i poruszająca, dlatego będę miała ją na uwadze tym bardziej, że jeszcze dotychczas nie czytałam czeskiej literatury.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie słyszałam, przeczytam koniecznie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mogłaby mi się spodobać ta książka :) A w ogóle to przyciągającą okładkę ma.

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie smutaski to ja bardzo lubię czytac. CHyba jestem urodzoną pesymistką.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam czeską literaturę, jest naprawdę specyficzna, dlatego marzy mi się ta książka, takie nostalgiczne klimaty idealne są na jesień.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdyby nie ta recenzja nigdy bym w ogóle nie zwróciła uwagi na tą książkę. A teraz po prostu MUSZĘ ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z czeską literaturą jeszcze nie miałam do czynienia, a tematyka tej pozycji bardzo emocjonalna i pełna przemyśleń- może uda mi się ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chociaż nie słyszałam o tej książce, to Twoja recenzja zachęciła mnie do sięgnięcia po nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Spojrzałam na okładkę i pomyślałam: "O, jak fajnie, piesełki! Uwielbiam piesełki. Pewnie będzie to książka o nich". Ale ja jestem głupia...
    Na pewno przeczytam tę książkę, Twoja recenzja skutecznie mnie do niej przekonała. Ja także chcę poznać ten majstersztyk!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam słabość do Czechów i wszystkiego co czeskie, więc czemu nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czeskiego niestety nic nie czytałam, ale słyszałam już wiele pozytywów o twórczości sąsiadów :)

    OdpowiedzUsuń